,
Obserwuj
Świat

Gigantyczny pożar w Hongkongu. Dramatycznie liczba ofiar

AS tokfm.pl
3 min. czytania
26.11.2025 19:54

Co najmniej 36 osób, w tym strażak, zginęło, a 29 zostało hospitalizowanych w środę w wyniku pożaru wieżowców w północnej części Hongkongu. Ogień objął osiem remontowanych budynków w dzielnicy Tai Po. Według władz, z 279 osobami nie ma kontaktu, a część z nich może być uwięziona w płonących od wielu godzin budynkach.

  • Rośnie liczba ofiar pożaru wieżowców w Hongkongu. Jak przekazano, zginęło 36 osób, w tym jeden strażak;
  • Śmiertelnych ofiar może być więcej, bo wśród 29 hospitalizowanych osób siedem jest w stanie krytycznym, a z 279 dotychczas nie nawiązano kontaktu. 

Dramat rozpoczął się przed godz. 15 czasu lokalnego (godz. 8 w Polsce). Jak informuje publiczny nadawca RTHK, ogień z nieustalonych dotąd przyczyn pojawił się w jednym z bloków – Wang Cheong House – i błyskawicznie rozprzestrzenił się po łatwopalnych bambusowych rusztowaniach, które oplatały osiem ponad 30-piętrowych budynków. Osiedle Wang Fuk Court, zamieszkane przez blisko 4,7 tys. osób, przechodziło generalny remont.

Płomienie, podsycane wiatrem, ogarniały kolejne piętra i budynki. Po trzech godzinach walki z żywiołem służby ogłosiły piąty, najwyższy stopień zagrożenia pożarowego. Sama akcja ratownicza jest niezwykle utrudniona: z budynków spadają odłamki spalonych elementów, dochodzą odgłosy eksplozji z mieszkań. Strumienie wody z wozów strażackich nie dosięgały najwyższych kondygnacji. 

Redakcja poleca

– Patrzyłem, jak budynki zapalają się jeden po drugim. Serce mi pęka – powiedział portalowi Hong Kong Free Press jeden z mieszkańców osiedla, którego rodzina zdołała się ewakuować. Ze łzami w oczach patrzył, jak ogień trawi jego dom.

Dramatyczne informacje z Hongkongu. Rośnie bilans ofiar tragicznego pożaru 

– Wysokie temperatury uniemożliwiają strażakom dotarcie do niektórych mieszkań, ale będziemy próbować dalej – zapewnił zastępca dyrektora straży pożarnej, cytowany przez portal dziennika "South China Morning Post". W akcji - według "SCMP" - bierze udział ponad 760 strażaków i 128 wozów strażackich. Na miejsce skierowano także blisko 60 karetek pogotowia ratunkowego i 400 policjantów. Wbrew pogłoskom, które pojawiły się na chińskich platformach społecznościowych, w akcji nie biorą udział zastępy strażackie z sąsiedniej prowincji Guangdong.

Wśród ofiar śmiertelnych jest 37-letni strażak, który stracił kontakt z zespołem podczas akcji na parterze i został znaleziony z ciężkimi poparzeniami. Jak poinformował szef administracji Hongkongu John Lee, podczas nocnego briefingu wśród 29 hospitalizowanych osób siedem jest w stanie krytycznym, a z 279 dotychczas nie nawiązano kontaktu. 

Według byłego radnego dzielnicy Hermana Yiu Kwan-ho przed północą wciąż co najmniej siedmiu mieszkańców było uwięzionych w budynkach.

Jak relacjonują lokalne media, ewakuacja była chaotyczna. Ponad 90-letni Suen, poruszający się na wózku, opuścił z żoną mieszkanie na 28. piętrze jako jeden z ostatnich. Inni, jak 76-letnia Lau, utknęli na wiele godzin na terenie osiedla bez informacji o schronieniu. Z najnowszych danych wynika, że w sześciu tymczasowych schroniskach przebywa ok. 700 osób. Jak podaje CNN, powołując się na dane rządowe, ok. 36 proc. mieszkańców osiedla to osoby w wieku powyżej 65 lat.

Szef administracji Hongkongu wyraził "ogromny żal" z powodu śmierci strażaka. Kondolencje przekazał również przywódca Chin Xi Jinping, który, jak podała telewizja CCTV, zażądał "wszechstronnych wysiłków w celu ugaszenia pożaru i zminimalizowania ofiar".

Dlaczego wybuch gigantyczny pożar wieżowców w Hongkongu? 

Dotychczas nie podano prawdopodobnych przyczyn katastrofy ani prognoz odnośnie do tego, kiedy ogień zostanie ugaszony.

Bambusowe rusztowania – starożytna technika budowlana powszechna w Hongkongu – mimo tego, że pozostają nieodzowną metodą wykorzystywaną przy wznoszeniu i remontach budynków w gęstej zabudowie metropolii, coraz częściej trafiają pod lupę ze względu na kwestie bezpieczeństwa i trwałości. 

Poprzednia tego typu katastrofa wydarzyła się w Hongkongu 10 kwietnia 2024 roku, kiedy w 16-piętrowym bloku mieszkalnym przy na skrzyżowaniu ulic Jordan z Nathan wybuchł pożar, w którym zginęło pięć osób, a ponad 35 zostało rannych. Budynek, ukończony w 1964 roku, nie był wyposażony w nowoczesne systemy przeciwpożarowe i od lat nie spełniał wymogów inspekcji przeciwpożarowej. Rok wcześniej, w marcu 2023 roku, gigantyczny pożar ogarnął z kolei 42-piętrowy wieżowiec (dawny klub marynarzy), będący w trakcie przebudowy w sercu turystycznej dzielnicy Tsim Sha Tsui. W tym zdarzeniu nikt nie zginął.

Źródło: PAP