,
Obserwuj
Świat

Izrael informuje o śmierci kolejnego irańskiego lidera. "Nie ma sygnałów, że upadek jest bliski"

2 min. czytania
17.03.2026 15:09

Izrael twierdzi, że zlikwidował kolejnego irańskiego przywódcę. - Nie ma w tym momencie żadnych sygnałów pozwalających powiedzieć, że upadek Republiki Islamskiej jest bliski. Nie ma sygnałów o protestach czy formowaniu się opozycji politycznej - komentował w TOK FM Marcin Krzyżanowski.

Ali Laridżani
Ali Laridżani
fot. Bilal Hussein/Associated Press/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Czy taktyka likwidowania irańskiej wierchuszki przybliża koniec wojny na Bliskim Wschodzie?
  • Dlaczego na całej sytuacji może stracić także Irak?

Izraelski minister obrony Israel Kac poinformował we wtorek, że szef Najwyższej Rady Bezpieczeństwa Narodowego Iranu Ali Laridżani zginął w nocy w ataku armii Izraela. Potwierdził też śmierć Golamrezy Solejmaniego, przywódcy irańskiej organizacji paramilitarnej Basidż.

Laridżani to najwyższy rangą urzędnik, który zginął w Iranie, odkąd śmierci 28 lutego w atakach Izraela i USA najwyższego przywódcy duchowo-politycznego kraju, ajatollaha Alego Chameneiego. Był jednym z najważniejszych irańskich polityków i bliskim sojusznikiem Chameneiego. Niektórzy postrzegali go jako osobę de facto kierującą reżimem w Teheranie od śmierci ajatollaha.

Filip Kekusz przypomniał w "TOK 360", że od początku wojny USA i Izrael polują na najwyższych przywódców Iranu. Ale nie doprowadziło to osabienia władzy.  - Nie ma w tym momencie żadnych sygnałów pozwalających powiedzieć, że upadek Republiki Islamskiej jest bliski. Nie ma sygnałów o protestach czy formowaniu się opozycji politycznej - mówił w "TOK 360" Marcin Krzyżanowski, były konsul Rzeczypospolitej Polskiej w Afganistanie.

Zmieniła się także narracja USA dotycząca wojny. - Coraz więcej jest ze strony amerykańskiej rozmaitego rodzaju dementi, że wcale nigdy nie chodziło o tak zwaną zmianę reżimu, tylko zawsze o kwestie bezpieczeństwa regionu i światowego ładu, którym Iran miał zagrozić - zaznaczył ekspert z Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Irak na krawędzi

Tymczasem pojawiły się informacje o kolejnych atakach dronami na ambasadę USA w Bagdadzie. - Atak został przeprowadzony z terytorium Iraku i jest jedną z serii działań podejmowanych przez szyickie milicje w Iraku przeciwko celom amerykańskim. Obawiam się, że to nie ostatni tego typu przypadek - stwierdził Krzyżanowski.

Jak mówił, milicje te są liczne i kontrolują duże obszary kraju - zwłaszcza południe przy granicy z Iranem. - Są w stanie atakować cele nie tylko w Iraku, ale również w Jordanii, Kuwejcie i Arabii Saudyjskiej. W ich zasięgu po części jest też Bahrajn. Szyickie milicje wywierają duży wpływ na politykę Iraku i de facto są częścią oficjalnych, choć w praktyce niekontrolowanych całkowicie przez rząd, irackich sił zbrojnych - dodał gość TOK FM.

- W Iraku bardzo daleko jest do stabilności. Byłoby nadużyciem powiedzieć, że rząd wisi na włosku, ale jest blisko do tej sytuacji. Kraj jeszcze trzy lata temu stał na krawędzi wojny domowej, teraz powoli się do niej zbliża. Przedłużający się konflikt i zwiększająca się systematycznie aktywność szyickich milicji dodatkowo osłabi kontrolę rządu nad krajem, co może prowadzić do faktycznego rozpadu Iraku na kilka walczących ze sobą dzielnic - ocenił Krzyżanowski.

Źródło: TOK FM, PAP