Trump niedługo znudzi się Iranem? "Zajmie się Kubą, potem będzie straszył Brazylijczyków"
- Jest całkowicie wtórne, co się wydarzy wewnątrz Iranu, Wenezueli czy za tydzień, dwa, wewnątrz Kuby. Ważne, żeby tam rządy sprawowała osoba, która wie, że musi być nam podległa, głównie gospodarczo, bo jeśli nie, to spotka ją dokładnie taki sam los jak Maduro, Alego Chameneiego, być może kogoś z kubańskich przywódców - mówił w TOK FM Mateusz Mazzini.
Z tego artykułu dowiesz się:
- W jaki sposób Donald Trump prowadzi swoją politykę zagraniczną?
- Jak może wyglądać najbliższa przyszłość wojny z Iranem?
Już ponad dwa tygodnie trwa wojna na Bliskim Wschodzie, końca zaś wciąż nie widać. - W tym schemacie, który staje się ulubionym schematem uprawiania polityki zagranicznej przez Trumpa widzimy, o co chodzi - mówił w "Wywiadzie Politycznym" TOK FM Mateusz Mazzini, dziennikarz i współpracownik "Gazety Wyborczej" i "Polityki", Uniwersytet Civitas.
- Nie chodzi o to, żeby tam nastąpiła transformacja demokratyczna, został obalony reżim, albo żeby weszły nowe struktury państwowe. Jest to całkowicie wtórne, co się wydarzy wewnątrz Iranu, Wenezueli czy za tydzień, dwa wewnątrz Kuby. Ważne, żeby tam rządy sprawowała osoba, która wie, że musi być nam podległa, głównie gospodarczo, bo jeśli nie, to spotka ją dokładnie taki sam los jak Maduro, Alego Chameneiego, być może kogoś z kubańskich przywódców - tłumaczył gość Karoliny Lewickiej.
- My, Amerykanie, jesteśmy w stanie w tej chwili interweniować wszędzie tam, gdzie chcemy, wtedy, kiedy chcemy i nikt nas nie powstrzyma, więc musicie być prewencyjnie posłuszni - relacjonował Mazzini.
Trump znudzi się Iranem?
Co wydarzy się w najbliższym czasie z "Epicką furią"? - Najbardziej prawdopodobnym scenariuszem jest to, że po prostu ten konflikt osłabnie na poziomie intensywności. On gdzieś tam dalej będzie się tlił i dalej będzie destabilizował Bliski Wschód, natomiast Donald Trump zwyczajnie w świecie za trzy-cztery tygodnie się po prostu znudzi Iranem i porzuci temat - ocenił dziennikarz.
Zdaniem Mazziniego, Irańczycy chcą po prostu przetrzymać najcięższe bombardowania. - Jak już się skończą, Trump się zajmie pewnie Kubą, a po Kubie czymś innym, zaraz są wybory w Brazylii, więc pewnie będzie straszył Brazylijczyków - przewidywał.
W Iranie wszyscy mogą ogłosić swój sukces - ajatollahowie, że utrzymają się u władzy, a USA, że zlikwidowała Chameneiego. - Taka jest natura wojny, w której się nie określa swoich celów. Łatwo powiedzieć, że się zawsze wtedy wygrywa, bo nie wiadomo co miałoby być tym zwycięstwem - stwierdził gość TOK FM.
Zdaniem dziennikarza o każdej wojnie można powiedzieć dwie rzeczy. - Wojny się nie da kontrolować i prawie każda wojna jest wojną wieczną. Amerykanie mają wielkie doświadczenia interwencji militarnych na Bliskim Wschodzie, które potem wywołują tylko wyłącznie kolejne interwencje militarne na Bliskim Wschodzie - mówił.
Mazzini twierdzi jednak, że zarówno Amerykanie, jak i Irańczycy będą w istocie przegranymi wojny. - Najwięcej może zyskać Izrael, bo jemu jest dziwnie obojętne, co się stanie z Iranem. A im więcej bezprawia na Bliskim Wschodzie, tym lepiej dla Binjamina Netanjahu. On będzie mógł robić, co mu się żywnie podoba i na Zachodnim Brzegu, i w Palestynie - dodał gość TOK FM.
Źródło: TOK FM