"Ordo Iuris nie będą urządzać nam szkoły". Nauczyciele buntują się przeciw nowemu kanonowi lektur
"Grzeczni to już byliśmy..." to tytuł petycji, w której polonistki i poloniści sprzeciwiają się pomysłowi nowych władz ministerstwa edukacji na reformę podstawy programowej z języka polskiego.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Nauczyciele domagają się od nowych władz MEN-u m.in.: większego ograniczenia lektur obowiązkowych, większej wolności w doborze lektur, zmian kadrowych w Centralnej Komisji Egzaminacyjnej, "w tym rewizji osób koordynujących zmiany w podstawie programowej z języka polskiego ze strony CKE".
Nauczyciele się buntują. "Wrócił kanon oparty wyłącznie na martyrologii"
Współautorem petycji, pod którą zebrano ponad kilka tysięcy podpisów, jest Nauczyciel Roku 2021 Dariusz Martynowicz. - Miały być realne zmiany w podstawie programowej z języka polskiego, poważne ograniczenie lektur obowiązkowych. O ile wersja w prekonsultacjach była taka, którą akceptowaliśmy, bo to były bardzo dobre propozycje. O tyle ta wersja, która została zaproponowana do konsultacji, jest nie do przyjęcia, zmiany są kosmetyczne - argumentował w TOK FM.
Jak mówił rozmówca Anny Piekutowskiej, "wróciły lektury, których uczniowie po prostu nie czytają, bo ich nie rozumieją". - Wrócił cały kanon oparty tylko i wyłącznie na martyrologii. Nam nie chodzi o zniszczenie kanonu, ale w tej chwili nie ma w nim nic atrakcyjnego dla młodego człowieka - ocenił, dodając, że oczywiście w zestawie lektur należy zachować równowagę, część klasycznych pozycji powinna się na niej znajdować.
- Ale jeśli my najpierw omawiamy "Dziady część III", "Kordiana", "Nie-boską komedię", potem "Potop", "Zbrodnie i karę", 'Lalkę", to nikt tego nie czyta. Bo omówienie tych książek jest tak duże, że uczniowie tego nie wytrzymują - podkreślił gość "Popołudnia Radia TOK FM". Martynowicz przekonywał, że lepszym rozwiązaniem byłoby pozwolenie nauczycielom na poświęcenie dwóch miesięcy na pracę związaną z mickiewiczowskimi "Dziadami", zmobilizować uczniów do czytania, zabranie klasy do teatru.
Oddająć mieszkania za renty. 'Każdy może wejść i zrobić z nami, co zechce'
Ordo Iuris i szkolne lektury
Dariusz Martynowicz, mówiąc, skąd wzięły się tak duże różnice między wstępną propozycją - przedstawioną po zmianie władzy - a tym, co teraz jest forsowane, przywołał publikację dziennikarki "Newsweeka" Aleksandry Pezdy. - Niestety ultrakonserwatywna organizacja Ordo Iuris zorganizowała masową akcję, w której "kopiuj - wklej" wysyłano maile do ministerstwa, o przywrócenie wszystkich możliwych narodowych pozycji, które proponowano usunąć - wyjaśnił. - Nam nie będzie urządzał szkoły Ordo Iuris, ani dr Wioletta Kozak z Centralnej Komisji Egzaminacyjnej, która nie raz pokazała się jako osoba, która broni konserwatywnego kanonu lektur - powiedział rozmówca Anny Piekutowskiej.
Abp Jędraszewski znowu 'w formie'. Kontrowersyjny wpis wywołał w sieci burzę
Kozak pracowała w CKE za czasów PiS i dalej jest tam zatrudniona. - My prosiliśmy i mówiliśmy, że trzeba zmienić osoby, które odpowiadają za prace nad podstawami programowymi. Ja sam rozmawiałem z min. Nowacką, że to nie do przyjęcia, żeby osoba, która wprowadzała tak konserwatywną reformę, teraz odpowiadała za "uczłowieczanie" tej podstawy programowej. To jest tak, jakbyśmy do remontu własnego domu zaprosili osobę, która nam schrzaniła dach - uważa gość TOK FM.