,
Obserwuj
Polska

Ordo Iuris bierze na cel telefon zaufania dla dzieci i młodzieży. Chodzi nie tylko o wsparcie dla osób LGBT

oprac. tokfm.pl
2 min. czytania
06.07.2023 08:36
Jak informuje "Gazeta Wyborcza", Ordo Iuris chce, by informacje o ratującym od lat zdrowie i życie dzieci i młodzieży telefonie zaufania 116 111 zniknęły ze szkolnych podręczników.
|
|
fot. Adam Stępień / Agencja Wyborcza.pl

Telefon Zaufania dla Dzieci i Młodzieży powstał w 2008 roku z inicjatywy Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji, a jej prowadzenie powierzono Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę. Przez 13 lat dzieci potrzebujące pomocy skontaktowały się z numerem 116 111 ponad 1,4 mln razy. W 2022 r. fundacji cofnięto jednak dalsze rządowe dofinansowanie. Obecnie telefon działa dzięki wsparciu darczyńców. O tym, jak bardzo jest potrzebny, świadczy to, że podczas całodobowych dyżurów w 2022 roku dzwonił średnio co trzy minuty. W wyniku prowadzonych w ten sposób rozmów podjęto 885 interwencji ratujących życie i zdrowie dzieci.

Jego działanie nie podoba się to jednak Instytutowi Ordo Iuris. Jak informuje 'Gazeta Wyborcza' zdaniem tej organizacji informacje o pomocowym telefonie powinny zniknąć z podręczników szkolnych. Dlaczego? Ultrakonserwatywnym działaczom powiązanym z rządem Zjednoczonej Prawicy nie podoba się np. to, że konsultanci nie przedstawiają się dzwoniącym oraz  zakładka "LGBT+ja", która znajduje się na stronie Telefonu Zaufania dla Dzieci i Młodzieży. Fundacja podkreśla tam, że proc. nastolatków LGBT+ boi się w szkole być sobą, 70 proc. z nich doświadcza przemocy, a 30 proc. jest krzywdzona w szkole.

Tęczowy Piątek. 'Wsparcie może powstrzymać tragedię'. Aż 75 proc. młodych osób LGBT+ ma myśli samobójcze'

W ocenie Ordo Iuris zakładka "LGBT+ja" "zawiera treści oraz przekierowania do stron, ukazujące wizję rozwoju psychoseksualnego człowieka oraz ludzkiej płciowości promowaną przez radykalne środowiska LGBT, z czego większość rodziców, a być może również nauczycieli, zapewne nie zdaje sobie sprawy". Prawnicy z Ordo Iuris alarmują także, że Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę prowadzi kampanię, w której poruszane są m.in. tematy tożsamości płciowej czy tranzycji. 

Oglądaj

Na zarzuty odpowiedziała w "GW" Renata Szredzińska z zarządu Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę. Podkreśliła, że fundacji zależało, "aby każda dzwoniąca do nas osoba wiedziała, że konsultant porozmawia z nią niezależnie od jej orientacji seksualnej czy tożsamości płciowej". - Dyskryminacja osób LGBT+ stoi też w sprzeczności z konwencją o prawach dziecka oraz z polską konstytucją. Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę stoi na stanowisku, że wszystkie dzieci powinny się cieszyć bezpiecznym dzieciństwem, wolnym od przemocy i dyskryminacji - wskazała.

Gdy dorośli śpią, dzieci szukają pomocy w Telefonie Zaufania. 'Bardzo się boję, że tata dowie się o tej rozmowie'