Książka europosła PiS Krzysztofa Jurgiela trafiła do prokuratury w Lublinie. "To jakiś absurd"

Pismo o tym, że książka autorstwa Krzysztofa Jurgiela jest dostępna w bibliotece lubelskiej prokuratury okręgowej rozesłał do podwładnych pełniący obowiązki prokuratora okręgowego Robert Malicki. - To jakaś kpina - mówią prokuratorzy, z którymi rozmawiamy.
Zobacz wideo

Informowanie o pojawianiu się nowych pozycji w prokuratorskiej bibliotece to stosowana od dawna zasada. Wczoraj (1 października) do śledczych, z prokuratur podległych lubelskiej okręgówce, trafiło pismo, że w bibliotece jest dostępna książka europosła, byłego ministra rolnictwa, Krzysztofa Jurgiela. Książka przesłana przez biuro europosła PiS-u nosi tytuł "Dlaczego w stadninach koni arabskich potrzebna była dobra zmiana?".

"Lektura dla prokuratorów. Obowiązkowa" - tak nie bez lekkiej złośliwości o nowej pozycji w prokuratorskiej bibliotece napisał na Twitterze Janusz Kaczmarek, były szef MSWiA i były prokurator krajowy. 

"Forma autopromocji" byłego ministra

Prokuratorzy z Lublina nie chcą oficjalnie o sprawie rozmawiać, ale w nieoficjalnych rozmowach przyznają, że "to jakiś absurd". Tym bardziej, że to właśnie w Lublinie toczą się śledztwa dotyczące choćby niegospodarności w stadninie w Janowie oraz nieprawidłowości związanych z jedną z aukcji Pride of Poland.

Książkę widziała i zapoznała się z nią prokurator Ewa Wrzosek z Warszawy. Jak mówi, odbiera ją jako formę autopromocji ministra Krzysztofa Jurgiela. - Informuje o tym, jakie podejmował i konsekwentnie realizował działania, mające na celu naprawę gospodarki rolnej i jak zajął się usuwaniem nieprawidłowości i patologii w dotychczasowym zarządzaniu stadninami w Janowie Podlaskim i Michałowie - mówi prokurator.

Czy taka książka może się prokuratorom do czegoś przydać? - Przydatność książki pana ministra w pracy prokuratorów w istocie może się w przyszłości ziścić. A mianowicie, stanowi ona swoistą linię obrony zarówno pana Krzysztofa Jurgiela, jak i innych osób, których działalność, jeśli chodzi o zarządzanie stadninami w Janowie i Michałowie, doprowadziła do takiego stanu, w jakim one się obecnie znajdują. I w przyszłości może podlegać ewidentnej ocenie prawno-karnej - odpowiada z lekką ironią w głosie nasza rozmówczyni.

Warto przypomnieć, że "dobra zmiana" wymieniła zaraz po dojściu do władzy prezesów renomowanych stadnin w Janowie i Michałowie. Odejście Marka Treli i Jerzego Białoboka przełożyło się na kondycję obu słynących z sukcesów hodowlanych stadnin. Np. w Janowie rok 2015 zamknięto z trzema milionami złotych zysku. Od 2017 roku notowane są już tylko straty: najpierw 1,6 mln, a w 2018 - 3,2 mln zł. Przed rokiem znana stadnina miała ponad 1,2 mln zł strat . >> Czytaj więcej na ten temat << 

DOSTĘP PREMIUM