Kim jest ksiądz z KUL, który ma kłopoty, bo poręczył za Margot? "Zawsze był człowiekiem niebywałej odwagi"

Ksiądz profesor Alfred Wierzbicki, etyk z KUL, to jedna z osób, które poręczyły za Margot. Wielokrotnie stawał po stronie mniejszości, uchodźców, grup wykluczonych. Ostatnio sprzeciwiał się m.in. nagonce na osoby LGBT. Dziś sam stał się ofiarą hejtu, a do tego ma problemy na uniwersytecie.

Zapraszamy do posłuchania reportażu "Ksiądz, który poręczył za Margot":

Reportaż to opowieść o księdzu, który nigdy nie bał się mówić, co myśli. Jak podkreślają jego przyjaciele, zawsze stawał i staje w obronie słabszych.

Prof. Mirosław Filipowicz, historyk z KUL, wspomina m.in. jak przed laty, w czasie stanu wojennego ks. Alfred był duchownym w studenckim akademiku. Gdy po jednej z manifestacji w centrum Lublina studenci uciekli do akademika, przybiegło za nimi ZOMO. - Ksiądz Alfred był już wtedy człowiekiem niebywałej odwagi. Drobny, niepozorny stanął naprzeciwko tych uzbrojonych zomowców i powiedział "Panowie, nakaz rewizji, inaczej nie możecie tu wejść". Niby nic, a jednak coś - mówi prof. Filipowicz.

Z opowieści o księdzu profesorze wynika też, że przed laty wykupywał studentów z aresztu, płacąc za to z własnej kieszeni, a gdy był wikariuszem w Nałęczowie, pomógł jednemu z opozycjonistów, ukrywając go na plebanii.

Znajomi i przyjaciele Alfreda Wierzbickiego podkreślają też, że podpisanie poręczenia za Margot wcale ich nie zdziwiło. - Ksiądz nigdy nie mówił, że popiera działania Margot. On za nią poręczył, bo uznał, że areszt w tym wypadku to zupełnie niewspółmierna kara - mówią nasi rozmówcy. Podkreślają też, że duchowny znany jest z tego, że nigdy nikogo nie ocenia i nie potępia. Zawsze stara się widzieć w ludziach dobro.

Postępowanie dyscyplinarne wobec księdza?

4 października KUL poinformował, że Kolegium Rektorskie postanowiło, iż rzecznik dyscyplinarny oceni treść wypowiedzi medialnych księdza Wierzbickiego. Rzecznik może wszcząć postępowanie dyscyplinarne, którego efektem może być ukaranie wykładowcy. Do dziś jednak nie wiemy, o które dokładnie wypowiedzi Alfreda Wierzbickiego chodzi - co dokładnie nie spodobało się rektorowi KUL, które słowa, gdzie wypowiedziane? KUL ogranicza się jedynie do takich komunikatów:

- Prawdę mówiąc, pozostaje mieć nadzieję - ja nie mam pewności, ale mam nadzieję - że uniwersytet nie da się tak łatwo użyć do porządkowania sceny politycznej. Jeżeli Alfred zostanie ukarany za swoje wypowiedzi i będą to wypowiedzi o charakterze merytorycznym, to oznacza to złamanie fundamentalnej zasady wolności akademickiej i sprowadzenie KUL-u do roli takiego niepełnowartościowego uniwersytetu. Uniwersytet, który kara swoich pracowników za poglądy, jakby jest gorszy - mówi Wojciech Samoliński, przyjaciel księdza profesora, opozycjonista z czasów PRL, dziś współpracujący z Alfredem Wierzbickim w ramach Klubu "Tygodnika Powszechnego" w Lublinie.

Ksiądz profesor Alfred Wierzbicki w ostatnim czasie dostaje liczne listy ze słowami podziwu i wsparcia. Wiele osób pisze też do KUL w obronie wykładowcy. Do rektora uczelni przyszły m.in. listy naukowców, podpisane przez kilkaset osób; list byłych studentów KUL; list koordynatorów klubów "Tygodnika Powszechnego"; list byłego rektora KUL, ks. prof. Andrzeja Szostka czy naczelnego rabina Polski, Michaela Schudricha.

Do księdza Alfreda Wierzbickiego napisali również prawnicy z Uniwersytetu Warszawskiego. W ich liście padają m.in. takie słowa: "Wyrażamy podziw dla postawy Księdza, dającego przykład prawdziwej, bezkompromisowej chrześcijańskiej miłości wyrażającej się w poszanowaniu godności każdego człowieka. Jako nauczyciel akademicki daje Ksiądz Profesor przykład naszemu środowisku, na czym polega akademicka powinność i odpowiedzialność". Rozmowa z jednym z sygnatariuszy listu:

DOSTĘP PREMIUM