Czy protesty przeciw decyzji TK są legalne? Co zrobić, gdy zatrzyma nas policja? Prawnik odpowiada

W piątek popołudniu zaczęły się manifestacje oburzonych wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego m.in. we Wrocławiu, Poznaniu i Bydgoszczy. W Warszawie protestujący mają się zebrać o 19. przed domem prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego na warszawskim Żoliborzu.
Zobacz wideo

Protesty są pokłosiem tego, że TK uznał, że przepisy zezwalające na przerwanie ciąży w przypadku ciężkich i nieodwracalnych uszkodzenia płodu nie są zgodne z konstytucją. To w praktyce oznacza zakaz legalnych aborcji w Polsce.

Organizatorzy protestów apelują do uczestników, by mieli na twarzy maseczki i dbali o bezpieczeństwo swoje oraz innych.

Czy jednak w świetle tego, że w całym kraju obowiązują obostrzenia związane z pandemią, protesty są w ogóle legalne? Adwokat Michał Wawrykiewicz, członek inicjatywy Wolne Sądy i współautor podcastu "Na prawo patrz", uważa, że tak.

- Są to tak zwane zgromadzenia spontaniczne - podkreślił. Co to znaczy? Prawo o zgromadzeniach zawiera taką definicję: "Zgromadzeniem spontanicznym jest zgromadzenie, które odbywa się w związku z zaistniałym nagłym i niemożliwym do wcześniejszego przewidzenia wydarzeniem związanym ze sferą publiczną, którego odbycie w innym terminie byłoby niecelowe lub mało istotne z punktu widzenia debaty publicznej".

Jeśli zgromadzenie publiczne nie zakłóca przebiegu innego zgłoszonego wcześniej zgromadzenia, to policja ma prawo je rozwiązać tylko w określonych przypadkach - "gdy przebieg zagraża życiu lub zdrowiu ludzi albo mieniu w znacznych rozmiarach, powoduje poważne zagrożenie bezpieczeństwa lub porządku publicznego, istotnie zagraża bezpieczeństwa lub porządku ruchu drogowego, narusza przepisy prawa zgromadzeń albo przepisy karne".

- Prawo do zgromadzeń jest jednym z podstawowych praw i wolności wynikających z konstytucji. Może być ograniczone wyłącznie za pomocą ustawy, a to ograniczenie, które mamy teraz jest wprowadzone za pomocą rozporządzenia - mówił prawnik. - Nie mamy wprowadzonego stanu nadzwyczajnego, w związku z tym tą drogą również nie można ograniczyć tego prawa - dodał.

Co zrobić, gdy zatrzyma nas policja?

Mimo to podczas wczorajszej manifestacji w Warszawie policjanci zatrzymali 15 osób. Wystawili 35 mandatów karnych, sporządzili 89 wniosków do sądu o ukaranie manifestujących i złożyli ponad 200 informacji do inspekcji sanitarnej. O czym powinien pamiętać protestujący, jeśli zatrzyma go policja?

Przede wszystkim o tym, że przysługują mu trzy podstawowe prawa: do informacji o przyczynach zatrzymania, do kontaktu ze wskazaną przez siebie osobą i do kontaktu z adwokatem. Prawnicy z inicjatywy Wolne Sądy tłumaczą to w oryginalnym spocie:

Zobacz wideo

Jak mówiła na antenie TOK FM mec. Sylwia Gregorczyk-Abram (również z Wolnych Sądów), podstawowa rzecz, o której należy pamiętać przy zatrzymaniu to kontakt z obrońcą - adwokatem albo radcą prawnym. Co jeśli ktoś takiej osoby nie ma, nie zna? Prawniczka wskazała, że na stronie internetowej Strajku Kobiet i Kampanii Przeciw Homofobii są numery telefonów i lista obrońców, którzy zdecydowali się udzielać osobom zatrzymanym wsparcia. 

- Także jeśli będziecie zatrzymani, żądajcie kontaktu z adwokatem i zapiszcie sobie ten numer: albo na dłoni, albo gdzieś, gdzie będzie wam wygodnie. Taki kontakt się państwu należy. Domagajcie się go od pierwszych sekund zatrzymania - apelowała Gregorczyk-Abram. 

Kolejna istotna kwestia, to mandat. Co zrobić, jeśli policjant zapyta nas, czy go przyjmujemy, czy nie? - To jest oczywiście nasz wybór, ale my - adwokaci - zawsze mówimy, żeby nie przyjmować mandatu. Niech ta sprawa zostanie rozstrzygnięta w sądzie, ponieważ są bardzo poważne wątpliwości, czy ten zakaz zgromadzeń spontanicznych, z którym mamy do czynienia, jest w ogóle zgodny z konstytucją - powiedziała.

Prawniczka podkreślała, że każdy obywatel ma prawo do spontanicznego protestu. Czy chce to robić w trakcie pandemii, czy nie - to jest jego wybór, ale prawa do tego zachowania nie można mu odbierać. Gregorczyk-Abram powtórzyła argumentację mec. Wawrykiewicza, że zgromadzenia mogłyby być ograniczone ustawą, ale nie rozporządzenia. 

Posłuchaj całej rozmowy!

DOSTĘP PREMIUM