Sąd nie miał wątpliwości: była radna PiS ma przeprosić za słowa o Tadeuszu Mazowieckim

Chodzi o proces o ochronę dóbr osobistych wytoczony Annie Jaśkowskiej przez dwóch synów premiera Tadeusza Mazowieckiego. Uznali, że nie mogą pozwolić na nazywanie ojca "stalinowcem" czy "agentem NKWD" i poszli do sądu. Dziś - już prawomocnie - wygrali.
Zobacz wideo

W maju 2018 roku radna PiS, Anna Jaśkowska (dziś radną już nie jest) na sesji Rady Miasta dopytywała o postać Tadeusza Mazowieckiego. Pytania padły przy okazji dyskusji na tym, by imię byłego premiera nadać jednej z ulic. Radna stwierdziła, cytując nieokreślone źródła z internetu, że ma informacje, kim był Mazowiecki. Padły takie określenia jak: "stalinowiec, agent NKWD, kolaborował z okupacyjną, bolszewicką władzą". To cytat, który miał być uzasadnieniem jej wniosku o to, by w sprawie wypowiedział się IPN.

Dwaj synowie byłego premiera, Wojciech i Adam, złożyli pozew w sądzie cywilnym o naruszenie dóbr osobistych, w tym pamięci po ojcu. - Pani radna posłużyła się kłamstwem. To nie było przypadkowe wystąpienie pani radnej, ale celowe kłamstwa. Nasz ojciec podlega krytyce jak każdy polityk. Natomiast wolność słowa nie jest wolnością w rozsiewaniu kłamstw - mówił przed sądem syn byłego premiera Wojciech Mazowiecki. Synowie domagali się zamieszczenia przeprosin oraz 20 tysięcy zł na cel społeczny.

Sąd pierwszej instancji zasądził od radnej 10 tysięcy zł na rzecz Stowarzyszenia "Więź". Nakazał też Annie Jaśkowskiej wygłoszenie przeprosin na sesji Rady Miasta

We wtorek 26 stycznia 2021 sąd II instancji uznał roszczenia synów w jeszcze większym zakresie - uznał, że radna powinna zamieścić przeprosiny nie tylko na sesji rady, ale również na portalach w internecie - m.in. TOK FM i Onet. Przeprosiny mają się również ukazać w kilku tytułach prasowych - chodzi m.in. o "Do Rzeczy" i gazety lokalne "Dziennik Wschodni" i "Kurier Lubelski".

- Jestem bardzo zadowolony z tego wyroku. Pokazuje, że nie można bezkarnie kłamać i zmieniać prawdy historycznej - mówi syn Tadeusz Mazowieckiego, Wojciech. - Poza tym, ten wyrok daje nadzieję - pokazuje, że są w Polsce jeszcze wolne sądy. Wiem od mecenasa, który był na ogłoszeniu wyroku, że sąd mówił m.in. o patriotyzmie i o tym, jak ważna jest prawda historyczna.

Jak mówi nam mecenas Krzysztof Kamiński, sąd w ustnym uzasadnieniu wyroku akcentował m.in. konieczność zwalczania kłamstw rozpowszechnianych w życiu publicznym. Wyraził też dezaprobatę dla języka nienawiści. Wyrok jest prawomocny.

Przypomnijmy, że w apelacji złożonej przez Annę Jaśkowską jej pełnomocnik dowodził, że każdy ma prawo do krytycznych wypowiedzi na temat działalności byłych czy obecnych polityków i nie można tych wypowiedzi cenzurować. W apelacji było jednak coś jeszcze. Pełnomocnik byłej radnej pisał też o "wydaniu wyroku (I instancji - przyp. red.) w oparciu o przekonanie sądu, a także uprzedzenie z powodów politycznych wobec pozwanej".  

Sąd II instancji tych argumentów nie uwzględnił. Ani byłej radnej, ani jej pełnomocnika nie było na ogłoszeniu wyroku.

DOSTĘP PREMIUM