Zdegradowana prokurator miała dość nacisków i poszła do sądu. Precedensowy wyrok SN

Nie można z dnia na dzień zdegradować prokuratora - uznał Sąd Najwyższy. To zwycięstwo prokurator Agnieszki Łosickiej z Lublina, którą w 2018 roku z dnia na dzień delegowano z Prokuratury Regionalnej do okręgówki. To decyzja precedensowa - ważna także dla innych prokuratorów.

Prokurator Agnieszka Łosicka w prokuraturze apelacyjnej prowadziła najpoważniejsze, wielotomowe śledztwa, m.in. w sprawie korupcji wśród celników czy handlu ludźmi. Jak mówi, zawsze była niezależna i z pełnym przekonaniem podejmowała swoje decyzje śledcze. Gdy przyszła "dobra zmiana", prokuratury apelacyjne przekształcono w regionalne. Prok. Łosicka dalej pozostawała na delegacji. Pracowała tak, jak do tej pory: sumiennie, z pełnym zaangażowaniem i pasją. Ale zaczęły się - jak wspomina - naciski, wytyczne ze strony nowych przełożonych. Np. że ma zmienić napisaną apelację albo że trzeba zmienić zarzuty.

- Zawsze mówiłam swoim przełożonym, że to jest moja decyzja procesowa, ja za nią biorę odpowiedzialność i się pod nią podpisuję. Oczywiście, szef może ją zmienić, ale powinien to zrobić na piśmie, zgodnie z przepisami, a nie naciskami na mnie, że ja mam to poprawić według jego widzimisię - mówi nam Agnieszka Łosicka.

Jej niezależność ewidentnie nie przypadła do gustu przełożonym. - Przez 11 lat mojej delegacji miałam wielu szefów, ale z takimi sytuacjami się nie spotkałam. Owszem, bywało, że szef prosił mnie o rozważenie zmiany mojej decyzji, ale była to tylko prośba, do przemyślenia. Nigdy nie miałam poczucia, że od tego, jaką decyzję podejmę, będzie zależało, czy będę tu dalej pracowała, czy też nie - tłumaczy.

Decyzja bez uzasadnienia. Prokurator się nie poddaje

Na początku 2018 roku prokurator Łosicka przebywała na zwolnieniu lekarskim. "Pocztą pantoflową" dochodziły do niej informacje, że została zdegradowana - z Prokuratury Regionalnej przeniesiono ją do Prokuratury Okręgowej w Lublinie. Formalną decyzję otrzymała dopiero w maju, mimo że już od kilku miesięcy dostawała obniżoną pensję.

- Decyzję o cofnięciu mojej delegacji wydał prokurator krajowy, bez żadnego uzasadnienia - wspomina. Prokurator szybko podjęła decyzję, że sprawy nie zostawi bez reakcji. Z pomocą syna - dziś już adwokata - zdecydowała się walczyć o swoje prawa. Bo - jak mówi - w życiu ważne są zasady.

- Przepis ustawy w art. 107 mówi o tym, że owszem, okres uprzedzenia o takiej decyzji przełożonych jest określony, ale wyłącznie dla niektórych prokuratorów - chodzi o osoby delegowane m.in. do Ministerstwa Sprawiedliwości czy Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury. Natomiast nie ma w tym przepisie ani słowa o prokuratorach delegowanych do powszechnej jednostki prokuratury, czyli np. Prokuratury Regionalnej - tłumaczy mec. Konrad Łosicki. - Uznaliśmy, że przepis w tej materii nie jest kompletny i dlatego powinny mieć tu zastosowanie przepisy Kodeksu Pracy - dodaje adwokat.

Chodzi po prostu o to, by odwoływany z delegacji prokurator dostawał np. trzymiesięczne wypowiedzenie, by mieć czas na przeorganizowanie swojego życia i dostosowanie się do nowej sytuacji zawodowej.

Argumentacji prokurator i jej pełnomocnika nie podzieliły co prawda sądy pierwszej i drugiej instancji, ale Sąd Najwyższy uznał, że racja jest po stronie Agnieszki Łosickiej. Przyznał, że w Ustawie Prawo o prokuraturze rzeczywiście jest luka.

Sąd Najwyższy stanął przy tym na stanowisku, że prokurator odwołany z dnia na dzień z delegowania ma prawo do odszkodowania. Zwrócił m.in. uwagę na to, że w tej sprawie obowiązuje niezwykle ważna norma prawna: zakaz jednostronnej zmiany zasad zatrudniania bez wypowiedzenia dotychczasowych warunków i wcześniejszego uprzedzenia pracownika.

Mówili mi: "Daj sobie spokój. Ale tu chodzi o zasady"

- Bardzo się cieszę z tego wyroku. Mnie chodzi głównie o zasady. Po pierwszej instancji, a potem drugiej mnóstwo osób mówiło mi: "Daj sobie spokój". Ale stwierdziłam, że nie mogę odpuścić. Bo jest to ważne dla mnie i dla rzeszy prokuratorów, którzy są delegowani i będą mieli tę świadomość, że nie można ich odwołać z dnia na dzień - mówi nam Agnieszka Łosicka.

Jak podkreśla, występując do sądu domagała się przywrócenia do pracy na poprzednie stanowisko. - Sąd Najwyższy w swojej interpretacji wskazał, że jest to niemożliwe, że przysługuje mi tylko odszkodowanie. Nie wiem, jaka to będzie kwota i naprawdę nie jest to ważne. Najważniejsze są zasady, bo prokuratura jako pierwsza powinna przestrzegać prawa i postępować zgodnie z prawem, także w stosunku do swoich pracowników - mówi prokurator.

Jak dodaje, doskonale wie, że takie sytuacje, jak ta, która spotkała ją w 2018 roku, zdarzają się nadal. - Nawet wczoraj dostałam SMS z prośbą o udostępnienie mojego pozwu, bo ktoś w kraju znalazł się w podobnej sytuacji jak moja, został odwołany z dnia na dzień z delegacji. Oczywiście, udostępniłam pozew - dodaje Agnieszka Łosicka.

DOSTĘP PREMIUM