Sędzia Beata Morawiec pozwie Prokuraturę Krajową. O ochronę dóbr osobistych, w tym dobrego imienia

Chodzi o działania prokuratury, która chciała uchylić sędzi immunitet i postawić zarzuty karne. Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego, czyli sąd, który nie jest sądem - zmieniła decyzję z I instancji i odmówiła uchylenia immunitetu, co kończy plany prokuratury.
Zobacz wideo

Po prawomocnej już decyzji Izby Dyscyplinarnej pani sędzia wróciła do orzekania w Wydziale Karnym Odwoławczym Sądu Okręgowego w Krakowie. Jak mówi, cieszy się z tego jak dziecko. Ostatnie osiem miesięcy, gdy była odsunięta od pracy - było dla niej koszmarem. - To był "urlop", którego nikomu nie życzę. Urlop, który mnie chyba bardziej zmęczył niż zrobiłaby to praca w kamieniołomie - mówi sędzia Beata Morawiec.

Naruszone dobra? Dobre imię, godność wykonywanego zawodu

Jak podkreśla, przez osiem miesięcy żyła z dnia na dzień, nie wiedząc, co będzie dalej. Jest optymistką, więc wierzyła, że prawda zwycięży. Ale podkreśla, że czas odsunięcia od orzekania był dla niej emocjonalnie bardzo trudny. - Przetrwałam między innymi dzięki moim przyjaciołom, w tym sędziom, którzy nieustannie mnie wspierali. Nie pozwalali, bym ciągle myślała o swoich problemach - mówi Beata Morawiec.

Dodaje, że nie zamierza tej sprawy takich zostawić. Chce złożyć pozew cywilny przeciwko Prokuraturze Krajowej o ochronę dóbr osobistych. Ale - jak mówi - wszystko po kolei. W pierwszej kolejności musiała wycofać z sądu złożony w kwietniu pozew, w którym domagała się dopuszczenia jej do orzekania. Wycofuje go, bo jest nieaktualny.

Pozwu o ochronę dóbr można się spodziewać po wakacjach. - Uważam, że nie wolno pozbawiać obywatela praw obywatelskich, bez względu na to, jaką funkcję pełni. Wszyscy jesteśmy tak samo zobowiązani do działania zgodnie z prawem, jak i uprzywilejowani faktem, że Konstytucja chroni nasze prawa. Więc jeżeli państwo wykorzystuje swój aparat do pozbawiania obywatela praw obywatelskich - ten powinien skutecznie nie tylko się bronić, ale też wykorzystać  konsekwencje naruszenia swoich dóbr osobistych - tłumaczy pani sędzia.

Chodzi m.in. o dobre imię, godność wykonywanego zawodu, niszczenie dorobku zawodowego. - Moja praca opiera się na zaufaniu do sprawowanej przeze mnie funkcji, zaufaniu do mojej osoby, więc podważanie mojej niezawisłości i niezależności w taki sposób, w jaki zrobił to prokurator - wymaga napiętnowania. W takiej sytuacji może znaleźć się każdy z nas, gdy pojawią się wymyślone zarzuty i trzeba udowadniać, że nie jest się wielbłądem - mówi sędzia Morawiec.

Uchylenia immunitetu byłej prezes Sądu Okręgowego w Krakowie i prezes Stowarzyszenia Sędziów "Themis" chciała Prokuratura Krajowa. Prokuratorzy zamierzali postawić sędzi Morawiec zarzuty przywłaszczenia środków publicznych, działania na szkodę interesu publicznego w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, nadużycia uprawnień i przyjęcia korzyści majątkowej. Izba Dyscyplinarna SN - prawomocnie - nie zgodziła się na uchylenie sędzi immunitetu.

DOSTĘP PREMIUM