Rząd chce przedstawić nowe przepisy dotyczące pomocy uchodźcom. Chodzi między innymi o pracę

W przyszłym tygodniu zaprezentujemy projekt zmian w ustawie o pomocy uchodźcom z Ukrainy - zapowiedział wiceszef MSWiA Paweł Szefernaker. W projekcie będą rozwiązania dotyczące rynku pracy, opieki nad dziećmi, kursów językowych, a także zagospodarowania przez samorządy pustostanów.

Około półtora miliona Ukrainek i Ukraińców jest obecnie z nami w Polsce. I prawdopodobnie zostaną na dłużej - takie są szacunki ekspertów od migracji. Rząd zapowiada, że w przyszłym tygodniu pokaże nowe przepisy dotyczące m.in. ułatwień na rynku pracy dla uchodźców. Ale nie tylko. - Nasz rządowo- samorządowy zespół pracuje nad przepisami również z zakresu edukacji i innych dziedzin. Chcielibyśmy w przyszłym tygodniu przedstawić parlamentowi zaproponowane przez nas rozwiązania - mówił w Senacie minister Paweł Szefernaker. 

Chodzi m.in. o uelastycznienie rynku pracy, ale też zwiększenie liczby kursów języka polskiego dla uchodźców. - To jest niezwykle ważne, aby w najbliższych tygodniach, miesiącach była możliwość znaczącego zwiększenia liczby takich kursów - mówił Szefernaker. 

Będą specjalne miejsca dla dzieci z Ukrainy, by mamy mogły pracować

W najbliższych planach jest też stworzenie punktów przedszkolnych dla dzieci z Ukrainy, w których dziećmi mogłyby się zajmować ukraińskie opiekunki. W tym czasie mamy mogłyby podjąć pracę. Rząd chce również zmienić przepisy dotyczące mieszkalnictwa, m.in. z myślą o uchodźcach wojennych. Chodzi o możliwość zagospodarowania pustostanów.

Sporo osób już podjęło pracę

Minister dodał, że ponad milion Ukrainek i Ukraińców dostało już numer PESEL. W tej grupie niemal połowa to osoby w wieku produktywnym, głównie kobiety. - Blisko 160 tysięcy osób z Ukrainy już podjęło pracę. A to pokazuje nam, że co trzeci Ukrainiec, który otrzymał numer PESEL, a jest w wieku produktywnym, podjął legalnie pracę w Polsce i ta liczba wzrasta znacząco. Jeszcze dwa tygodnie temu było to 100 tysięcy osób - wskazał Szefernaker. 

Podał też jeszcze inne ciekawe dane, dotyczące liczby uchodźców, którzy trafili do miejsc zbiorowego zakwaterowania (chodzi m.in. o sale gimnastyczne w szkołach) - jest to nieco ponad 350 tysięcy uchodźców. A to oznacza, że zdecydowana większość Ukrainek i Ukraińców zamieszkała w domach Polek i Polaków. 

Zdaniem profesora Macieja Duszczyka, eksperta od tematyki migracyjnej, na dziś kluczowe są rozwiązania systemowe. Chodzi m.in. o koordynację działań w zakresie edukacji, mieszkalnictwa, rynku pracy. Profesor podkreślał, że zbliżają się wakacje i część uchodźców może - zapewne najczęściej na chwilę - pojechać do swoich domów. Jeśli wrócą i dalej będzie ich około półtora miliona, czeka nas jako kraj poważne wyzwanie. 

- Musimy sobie zdawać sprawę z tego, że jeśli większość z tych osób, które są dzisiaj w Polsce zdecyduje się pozostać, to to wyzwanie będzie gigantyczne. M.in. z punktu widzenia systemu szkolnego - mówił Duszczyk. W Polsce - takie są szacunki MEiN - jest obecnie ok. 700 tysięcy dzieci i młodzieży. Niespełna 200 tysięcy jest już w szkołach i przedszkolach. Gdyby chcieć wprowadzić do szkół resztę, będzie ogromny problem. 

Adrianna Porowska, prezeska Kamiliańskiej Misji Pomocy Społecznej zwróciła uwagę, że uchodźcy na razie mają darmowe przejazdy. Pytanie, co będzie, gdy kolej czy samorządy się z tego wycofają. - Jeśli darmowe przejazdy znikną, będziemy mieli bardzo dużo osób, które zostaną nam na dworcach. Tak jak mieliśmy problem z osobami, które nie miały pieczątek, bo wjeżdżały na paszporcie ukraińskim, a nie zagranicznym - mówiła pani Adrianna. 

Zwracała uwagę, że kluczowe jest współdziałanie wszystkich stron i koordynacja działań. - Ludzie potrzebują pieniędzy, potrzebują informacji, jak dotrzeć na Ukrainę, czasami po to, aby pochować bliską osobę albo zająć się kimś chorym. Nie wszystkim udało się znaleźć zatrudnienie, więc nie mają kompletnie pieniędzy, w związku z czym potrzebują naszego wsparcia - mówiła Adrianna Porowska. 

Na konieczność współpracy i odłożenia "na półkę" wszelkich wcześniejszych sporów mówiła również Agnieszka Kosowicz z Polskiego Forum Migracyjnego. - Często się mówi o partnerskich relacjach i sądzę, że relacje zorganizacjami pozarządowymi miały trochę charakter paternalistyczny, trochę niepoważny. W tej chwili apelujemy o realną współpracę, bo mówimy o naprawdę bardzo dużej skali wspólnych działań i myślenia - mówiła Kosowicz.

- Zachęcałabym do tego, by myśleć o naszych - organizacji pozarządowych - mózgach, a nie o naszych rękach - dodała. Chodzi o to, by rząd zaczął korzystać z wiedzy i doświadczenia organizacji, które od wielu lat zajmują się wyłącznie pomocą migrantom i uchodźcom. 

DOSTĘP PREMIUM