Ukraińcy stoją przed dylematem. "Nawet jak matka dwójki dzieci pójdzie do pracy, to wątpię, żeby było ją stać na życie w Polsce"

- Słyszymy zdanie: "Polska pomaga Ukraińcom". Tak naprawdę wypadałoby powiedzieć, że Polacy pomagają Ukraińcom - mówiła w TOK FM dr Ołena Babakova, historyczka i dziennikarka. Jej zdaniem ze względu na wysokie koszty życia w Polsce, w najbliższych tygodniach będziemy obserwować jeszcze więcej powrotów uchodźców do Ukrainy.
Zobacz wideo

W Polsce kończy się instytucjonalna pomoc dla uchodźców z Ukrainy. Tracą dostęp do darmowej komunikacji miejskiej, niebawem skończą się także wypłaty pieniędzy dla osób przyjmujących uchodźców. Jak wpłynie to na sytuację Ukraińców w Polsce? - Szerokiej pomocy ze strony państwa tak naprawdę nie było. Więc nie ma za bardzo za czym płakać - oceniła w audycji "A teraz na poważnie" w TOK FM historyczka i dziennikarka dr Ołena Babakova. - Słyszymy zdanie: "Polska pomaga Ukraińcom". Tak naprawdę wypadałoby powiedzieć, że Polacy pomagają Ukraińcom - zaznaczyła i zwróciła uwagę na bardzo duże, gorące wsparcie polskiego społeczeństwa - udostępnianie przez prywatne osoby swoich mieszkań i domów - a także rolę NGO-sów.

Jeśli chodzi o pomoc państwową - 300 złotych jednorazowo na osobę - dr Babakova wskazała, że "w przypadku obecnych cen w polskich supermarketach, to można za to zrobić półtora zakupów w Biedronce dla dwuosobowej rodziny". 

"W najbliższych tygodniach będziemy obserwować jeszcze więcej powrotów"

Zdaniem gościni Mikołaja Lizuta wysokie koszty życia w Polsce i trudny rynek pracy mogą skłonić  wielu Ukraińców do powrotu do kraju. - Teraz uchodźcy z Ukrainy stają przed dylematem. Przez dwa-trzy miesiące można skorzystać z czyjejś gościnności, żyć z oszczędności. Zresztą, co piąty ukraiński uchodźca deklarował, że jego środkiem utrzymania w Polsce są jego własne oszczędności - mówiła.

Jak dodała, po takim czasie trzeba jednak podjąć decyzję, czy szukać w Polsce pracy, czy wracać do Ukrainy. W jej ocenie wielu wybierze powrót do ojczystego kraju, mimo nadal trwającej tam wojny. - Nawet jeżeli matka dwojga dzieci pójdzie teraz pracować na kasę do supermarketu, czy wynajmie za to mieszkanie w Warszawie czy Krakowie? Mam wątpliwości - argumentowała.

Wskazała, że większość uchodźców stanowią kobiety z dziećmi, które nie mogą zatrudnić się tam, gdzie są wakaty, a więc np. w budownictwie czy logistyce. - Dlatego myślę, że w najbliższych tygodniach będziemy obserwować jeszcze więcej powrotów, szczególnie osób z zachodniej i północnej Ukrainy - podsumowała gościni TOK FM.

DOSTĘP PREMIUM