"To ostatni dzwonek. Za chwilę wymiecie już wszystkich ze szkół". Nauczyciele rzucają pracę

W całym kraju brakuje ok. 20 tys. nauczycieli różnych przedmiotów. Sytuacji nie poprawiają przeciągające się rozmowy o podwyżkach. - Wściekłość w nas rośnie, tym bardziej, że ze strony władz jest tylko pogarda. Ostatnio słyszeliśmy, że posłowie i posłanki chcą waloryzacji pensji o 7,8 proc. A my mieliśmy podwyżkę w maju - pierwszy raz od 2019 r. - o 178 zł brutto. Tyle dostałam jako nauczycielka dyplomowana z 25-letnim stażem - mówiła w TOK FM Agnieszka Gabryelska, nauczycielka historii i członkini ZNP.
Zobacz wideo

Senat domaga się 20 proc. podwyżek dla wszystkich nauczycieli od września tego roku - taki wzrost pensji zakładają przyjęte przez izbę wyższą poprawki do nowelizacji Karty Nauczyciela. Problem w tym, że zmiany musi jeszcze poprzeć sejmowa większość, a to jest mało prawdopodobne. Przeciwko jest też resort edukacji, który na razie proponuje podwyżki tylko dla nauczycieli rozpoczynających pracę w zawodzie. - Podwyżka dla wszystkich oznaczałaby duże problemy dla samorządów, bo w budżecie państwa pieniędzy na to nie ma - argumentował w Senacie wiceminister Dariusz Piontkowski.

Zgodnie z propozycją resortu 80 proc. nauczycieli nie dostanie podwyżki - alarmują związkowcy, którzy domagają się podwyżek dla wszystkich. Żądają też rozmów z premierem i to od nich uzależniają decyzję o ewentualnej akcji strajkowej po wakacjach. Protestami grozi Forum Związków Zawodowych, oświatowa Solidarność, a także Związek Nauczycielstwa Polskiego.

Zdaniem Agnieszki Gabryelskiej, nauczycielki historii i członkini ZNP, strajk, który tli się w oświacie, nie jest jednak pewny. - Zniechęcenie w środowisku jest już tak duże, że będzie to już raczej rzucanie roboty - mówiła w "Światopodglądzie" u Agnieszki Lichnerowicz.

W jej ocenie, przemawia za tym jeszcze kilka innych czynników, w tym m.in. doświadczenie poprzednich strajków w edukacji. W tym z 2017 r. z powodu likwidacji gimnazjów. - Przystąpiło do niego bardzo mało szkół i nie odbił się on szerokim echem. Poza tym zarzucano nam, że strajk nie jest w temacie związków zawodowych i spraw socjalnych, a więc jest nielegalny - przypomniała. 

Nie lepiej było też, jej zdaniem, w 2019 r., kiedy nauczyciele, którzy uczestniczyli w strajku dostali niższe wynagrodzenie. - Dlatego też obawiam się, że jest jeszcze za wcześnie na kolejny strajk i we wrześniu się to nie uda - wskazała.  - Ale to nie znaczy, że nie dojrzewamy. Wściekłość w nas rośnie, tym bardziej, że ze strony władz jest tylko pogarda. Ostatnio słyszeliśmy, że posłowie i posłanki chcą waloryzacji pensji o 7,8 proc. A my mieliśmy podwyżkę w maju - pierwszy raz od 2019 r. - o 178 zł brutto. Tyle dostałam jako nauczycielka dyplomowana z 25-letnim stażem - podkreśliła.  

Ostatecznie prezes PiS przyznał, że jest przeciwko podwyżkom dla polityków

"To ostatni dzwonek. Nie wiem, na co jeszcze czekamy"

Na ile podwyżka o 20 proc. dla wszystkich nauczycieli zmieniłaby sytuację? - dopytywała prowadząca.

Zdaniem Agnieszki Gabryelskiej, tylko w niewielkim stopniu. - Może osłabiłoby to frustrację u starszej kadry. Ale tylko trochę, bo to, co się dzieje w szkole, to nie są tylko zarobki - przekonywała. - Z kolei u młodszych podwyżka spowodowałby, że może zastanowiliby się, by do szkół w ogóle przyjść -  dopowiedziała.

Z zestawienia informacji z 16 kuratoriów wynika, że na rynku jest teraz ok. 20 tys. ofert pracy dla nauczycieli. Nie tylko dla matematyków, informatyków czy np. fizyków - tych brakowało w edukacji od dawna. - W mojej szkole studentów fizyki nie było na praktykach już od wielu lat - potwierdziła rozmówczyni Agnieszki Lichnerowicz.

Widoczne są też teraz braki nauczycieli przedmiotów humanistycznych. Jak wskazała członkini ZNP, brakować zaczyna np. polonistów. - To już (masowe) odchodzenie z zawodu i przekwalifikowywanie się. Szukanie innych możliwości. Nie dziwię się: nakłada się na nas coraz więcej obowiązków. Prestiż zawodu spada maksymalnie - głównie za sprawą polityków. I na dodatek jeszcze te zarobki. Nic dziwnego, że nie ma w tej chwili w Poznaniu nawet naboru na studia nauczycielskie - mówiła w TOK FM. 

Jak naprawić system? Według Agnieszki Gabryelskiej, "można zacząć od zarobków". - Ale jest to tylko i wyłącznie pierwszy krok. To ostatni dzwonek. Nie wiem, na co jeszcze czekamy. Za chwilę wymiecie już wszystkich ze szkół - podsumowała. 

Sejm pochyli się na uchwałą Senatu, wprowadzającą podwyżki dla nauczycieli, na początku sierpnia. Ta zakłada, że od 1 września 2022 r. pensja osoby początkującej wyniesie 130 proc. kwoty bazowej (obecnie 3537,80 zł), a nauczyciela mianowanego i dyplomowanego odpowiednio 187 proc. i 233 proc. 

DOSTĘP PREMIUM