Zatruta Odra. Martwe ryby już w marcu, utajnione śledztwo i tajemnicza kontrola w Bumarze

"Od końca lipca, a więc na długo przed pierwszymi oficjalnymi komunikatami o katastrofie ekologicznej Odry, katowicki WIOŚ prowadzi kontrolę w państwowych Zakładach Mechanicznych "Bumar-Łabędy". Pierwsze martwe ryby w rejonie ich działania pojawiać się zaczęły już w marcu" - informuje Onet.
Zobacz wideo

Nie wiadomo, co spowodowało skażenie Odry. Do tej pory z zatrutej rzeki wyłowiono co najmniej 100 ton martwych ryb. Choć już pod koniec lipca wędkarze informowali o pojawiających się w okolicy Oławy śniętych rybach, to władze wojewódzkie, instytucje odpowiedzialne za stan wód i resort środowiska nie informowały o zagrożeniu. Premier przyznał, że o sprawie dowiedział się 9 sierpnia.

Teraz okazuje się, że pierwsze sygnały dotyczące ogromnych ilość martwych ryb w Kanale Gliwickim, pojawiły się wiosną. Jak informuje Onet, pierwsze doniesienia opublikowano w marcu. Kolejne w kwietniu, maju, czerwcu i lipcu. 30 czerwca portal infogliwice.pl informował, że z kanału wyłowionych sześć ton martwych zwierząt.  W internetowych dyskusjach pojawiły się sugestie, że za zatruciem Odry może stać Bumar - największy polski zakład pancerny zrzeszony w Polskiej Grupie Zbrojeniowej. Kanał Gliwicki płynie bowiem przez rejony Kędzierzyna-Koźla i kawałek dalej łączy się z Odrą. Nad nim swoje zakłady ma "Bumar-Łabędy".

Z informacji Onetu wynika, że pod koniec lipca Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska w Katowicach, wszczął kontrolę w Zakładach Mechanicznych "Bumar", w związku z możliwością trucia rzeki. WIOŚ nie odpowiedział jednak na pytania dziennikarzy portalu dotyczące kontroli, informując, że "obowiązuje zakaz udzielania jakichkolwiek informacji". Sam zakład stanowczo zaprzecza tym doniesieniom. "W związku z zanieczyszczeniem rzeki #Odra obserwujemy agresywną narrację wymierzoną w spółkę #BumarŁabędy. Prosimy o niepowielanie nieprawdziwych informacji i czytanie oficjalnych komunikatów służb #GIOŚ #WIOŚ. Próbki ścieków odprowadzanych przez naszą spółkę są w normie" - napisano na Twitterze Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Wyniki kontroli mają być znane pod koniec sierpnia.

Tajne śledztwo

Śledztwo w sprawie zanieczyszczenia Odry substancją trującą wszczęła w piątek Prokuratura Okręgowa we Wrocławiu. Powołano specjalną grupę śledczą, ale nawet jej skład jest tajny.

Według Onetu przez długi weekend śledczy nie zrobili nic, by choć przybliżyć się do wyjaśnienia przyczyn katastrofy. Przesłane przez dziennikarzy pytania pozostały bez reakcji, a zarówno prokurator okręgowa, jej rzeczniczka oraz naczelnik wydziału, który zajmuje się sprawą przebywali na urlopie. Pomimo kilkunastu prób dziennikarzy nikt także nie odbierał też telefonu pod numerami, które zostały przed weekendem podane do kontaktu dla informatorów, którzy mogą wnieść nowe tropy do sprawy.

Dziennikarze w końcu otrzymali jedynie lakoniczny komunikat: "Zarządzeniem Prokuratora Regionalnego we Wrocławiu faktycznie została powołana grupa prokuratorów zajmująca się przedmiotowym śledztwem. Trwają zintensyfikowane czynności w postępowaniu. Prokuratura dla dobra toczącego się postępowania nie udziela informacji konkretnie jakie czynności zostały wykonane oraz jakie są zaplanowane. Nie przekazuje także informacji o danych prokuratorów wchodzących w skład powołanej grupy".

DOSTĘP PREMIUM