Węgiel zamówiony przez rząd wciąż nie dopłynął. Premier: "przyczyną są porty i dystrybucja". Faktycznie?

Do Polski nie przypłynął żaden statek z węglem zamówionym w maju przez Rządową Agencję Rezerw Strategicznych - donosi Radio Zet. Natomiast minister klimatu Anna Moskwa informuje, że węgiel z importu płynie i będzie płynął. Jak dodała, na rynek powinno trafić ok. 5 mln ton węgla odsianego. Ale kiedy? Tego nie sprecyzowała.

Po rozpoczęciu wojny w Ukrainie i wprowadzeniu embarga na rosyjski węgiel, do Polski miały przypłynąć statki z surowcem z Ameryki Południowej i Afryki. Premier Morawiecki decyzję podjął dopiero w maju. 

Zamówiony węgiel wciąż nie przypłynął

Według nieoficjalnych ustaleń Radia ZET, jak dotąd do polskich portów nie przybył żaden statek z węglem zamówionym przez Rządową Agencję Rezerw Strategicznych.

Agencja miała zamówić 600 tys. ton węgla dla gospodarstw domowych. W budżecie zabezpieczono na ten cel 3 mld zł.

Tymczasem w czwartek w Zakopanem minister klimatu Anna Moskwa zapewniła, że węgiel z importu płynie i będzie płynął.

Minister klimatu zapewnia: 5 mln ton węgla dla gospodarstw domowych

Jak informuje PAP,  spółki, które otrzymały polecenie importu węgla, zakontraktowały już 80 proc. planowanej ilości. 

- Jest to tyle, że po przesianiu sprowadzonego węgla powinno pozostać ok. 5 mln ton węgla nadającego się do użytku w gospodarstwach domowych - dodała minister.

Prezes Rady Ministrów nakazał importowanie węgla spółkom PGE Paliwa i Węglokoks.

Jak przypomniała minister klimatu, do Polski obecnie jest importowany głównie węgiel z Kolumbii, sprowadzany już wcześniej na cele energetyczne. 

Jest jednak poddawany procesowi odsiewania, miał energetyczny trafia do spółek energetycznych, a odsiany grubszy węgiel - do gospodarstw domowych. 

W przypadku węgla kolumbijskiego grubsza część stanowi ok. 30 proc. 

"W przypadku Indonezji, Australii i RPA jest to ok. 20 proc" - zaznaczyła Anna Moskwa.

Jak podkreśliła minister, cały proces importu został zaplanowany tak,  aby na rynek trafiło 5 mln ton przesianego, grubszego węgla.

- Te 5 mln ton to jest więcej, niż szacowaliśmy, że rynek potrzebuje - zaznaczyła minister.

Morawiecki: Zakontraktowanego węgla już jest dużo. Przyczyną opóźnień w dostawach są dystrybucja i porty

Również premier Morawiecki zapewnia, że węgiel będzie, a problemem jest import i dystrybucja.

Jak wskazał, wąskim gardłem w ściąganiu węgla do Polski są porty. "W związku z tym rozmawiamy również z przedstawicielami portów naszych państw zaprzyjaźnionych: Łotwy, Holandii. I stamtąd też ściągamy węgiel już później drogą kolejową" - tłumaczył szef rządu. 

- Mogę zapewnić, że zakontraktowanego węgla już jest dużo, a kontraktujemy jeszcze więcej. Więcej niż było to potrzebne we wcześniejszych analizach na ten rok. Ale jego dystrybucja jest na razie wąskim gardłem. Staramy się we współpracy ze składami węgla rozdystrybuować węgiel po całym kraju" - w środę na Polanie Jakuszyckiej (Dolnośląskie) premier Mateusz Morawiecki. 

Jak informuje PAP, premier poinformował, też że poprosił importerów i Ministerstwo Aktywów Państwowych, aby Polska Grupa Energetyczna (PGE) oraz Węglokoks stworzyły pilnie taki system dystrybucji, jak stworzony został przez Polską Grupę Górniczą. 

- Wtedy pozwoli to na wpuszczenie w system dystrybucji węgla jak najwięcej tego węgla do odbiorców detalicznych z pominięciem pośredników albo z zagwarantowaniem ceny przez tych pośredników - powiedział.

Statki z węglem nie dopłynęły. Istotne są opóźnienia po stronie rządowej

Onet ujawnia jednak, że przyczyną opóźnień w dostawach węgla nie są wyłącznie porty, lecz cały ciąg zaniedbań i opóźnień w decyzjach.

Dopiero 8 maja, a więc po ponad dwóch miesiącach — jak ustalił Onet — premier polecił Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych utworzenie niewielkiej rezerwy węgla kamiennego, którego wolumen był prawie 10 razy mniejszy od wskazanego w piśmie z marca przez minister Annę Moskwę.

Pismem, które zdeterminowało podjęcie 13 lipca decyzji przez szefa rządu o pilnym zakupie węgla przez dwie spółki: PGE Paliwa i Węglokoks, będących pod nadzorem właścicielskim MAP, była korespondencja z 24 czerwca.

Tego dnia w trybie niejawnym z MAP do KPRM wyszło pismo, w którym wicepremier Sasin alarmuje o braku dostępności węgla kamiennego z przeznaczeniem dla indywidualnych odbiorców i lokalnych ciepłowni i pilnej potrzebie zakupu węgla.

Tymczasem przedstawiciele kancelarii premiera na spotkaniach rządowego sztabu węglowego tłumaczą, że statki opóźniają się z winy portów. Według urzędników węgiel przypłynie, ale dopiero w październiku. - czytamy w Onecie.

DOSTĘP PREMIUM