"PiS nie jest w stanie upilnować prezesa". Kaczyński ma jednak swoją strategię. "Jak z chlebem jest kłopot, to są igrzyska"

- To jest inny wariant starej zasady, że jak z chlebem jest kłopot, to są igrzyska. I to, co robi prezes to są igrzyska. On chce dawać tematy nawet do negatywnych memów, do żartów i do wielkiej krytyki ze strony opozycji - tak Zuzanna Dąbrowska z "Rzeczpospolitej" skomentowała w TOK FM ostatnie wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego.
Zobacz wideo

Nie milkną echa sobotniej diagnozy prezesa PiS dotyczącej zapaści demograficznej w Polsce. Zdaniem Jarosława Kaczyńskiego, powodem jest fakt, że kobiety "dają w szyję". - Jak kobieta do 25. roku życia daje w szyję to, trochę żartuję, ale nie jest to dobry prognostyk w tych sprawach - ocenił prezes PiS w Ełku, podczas kolejnego etapu swojego tournee po Polsce. 

Jak zauważyła w TOK FM Zuzanna Dąbrowskiej z "Rzeczpospolitej", choć w podróżach Kaczyńskiego chodzi głównie o scementowanie żelaznego elektoratu, to jednak takie przedstawianie młodych kobiet nie jest najlepszym pomysłem. - Nawet jeżeli ktoś przekroczył wiek średni, jest mężczyzną i wiedzie mu się za rządów Prawa i Sprawiedliwości dobrze, to ma wnuczkę, córkę, siostrzenicę, ma młode kobiety w rodzinie i chyba niekoniecznie musi pałać do nich taką niechęcią jak prezes Kaczyński - mówiła w "Wywiadzie Politycznym". 

Ale - jak od razu dodała - "może być też tak, że dla bardzo konserwatywnego modelu, wizerunek rozwydrzonej pannicy, która zamiast rodzić dzieci chodzi po barach w jakiś sposób jest strachem". A co za tym idzie łączy się z obawą o to, co się stanie, gdy córka wyjedzie na studia do dużego miasta. - Ale też pytanie, czy powinna tak od razu dzieci rodzić - dopowiedziała dziennikarka w rozmowie z Karoliną Lewicką.  

"Jak z chlebem jest kłopot, to są igrzyska"

Zdaniem gościni "Wywiadu Politycznego" prawdopodobnie nikt z PR-owców PiS-u nie ma wpływu na to, co mówi Jarosław Kaczyński. - Myślę, że PiS nie jest w stanie upilnować prezesa i on jaki jest, taki jest. Ale na pewno nie nadaje się na suflowanie przekazów dnia, bo on sam je buduje - podkreśliła. 

Inna rzecz, jak zwróciła także uwagę, że Jarosław Kaczyński wciąż realizuję jednak tę samą, przemyślaną strategię dzielenia i atakowania różnych grup społecznych. - Chce stanąć na czele większości po to, by napiętnować mniejszość i móc tej większości przewodzić - mówiła. 

Przy czym, jak zastrzegła, wyborcy PiS-u to nie są, co do zasady, młode kobiety. - PiS ma swój elektorat wśród seniorów i głosuje na niego więcej mężczyzn niż kobiet. Stąd to dzielenie - wszystko jedno z tego punktu widzenia, czy to będą uchodźcy, czy LGBT, czy młode kobiety pijące. Jakiś wróg, przeciwnik musi być. Głównie po to, by można było się konsolidować wokół prezesa i czuć się bezpieczniej - podkreśliła, zastrzegając, że to właśnie bezpieczeństwo jest główną wartością, wokół której skupiają się wyborcy PiS-u.

W ocenie Zuzanny Dąbrowskiej zachowanie i wypowiedzi prezesa PiS można jednak wytłumaczyć w inny jeszcze sposób. - To też inny wariant starej zasady, że jak z chlebem jest kłopot, to są igrzyska. I to co robi prezes, to są igrzyska. On chce dawać tematy nawet do negatywnych memów, nawet do żartowania i do wielkiej krytyki ze strony opozycji - mówiła dziennikarka "Rzeczpospolitej".

Publicystka przyznała też na koniec, że nie jest pewna, czy prezes do końca trafnie wybiera grupy, które będzie atakował. Tym bardziej, jak przypomniała, że słowa o młodych kobietach "dających w szyję" wywołały ogromne poruszenie także u osób spoza polityki, w tym np. celebrytów. Jej zdaniem może to odstraszyć tych, którzy wahają się na kogo zagłosować. - I to nie jest grupa, na którą to dobrze działa, co nie jest brane pod uwagę przez prezesa. A przecież jest jasne, że bez tych kilku procent nie da się utrzymać władzy. Więc z jednej strony przemyślana taktyka na żelazny elektorat, a z drugiej strony zupełny spontan prezesa, który powoduje, że zostaje tylko żelazny elektorat - podsumowała w rozmowie z Karoliną Lewicką. 

DOSTĘP PREMIUM