,
Obserwuj
Polska

Jak zostać łowcą burz? "Kiedy przychodziła burza, to chowałem się pod kołdrę"

oprac. AS tokfm.pl
5 min. czytania
20.08.2023 11:09
O czym marzy łowca burz? - Na pewno marzeniem jest uchwycenie trąby powietrznej. To zjawisko, które rzadko w Polsce występuje - mówił w TOK FM Artur Surowiecki z Wydziału Geografii i Studiów Regionalnych Uniwersytetu Warszawskiego. Badacz groźnych zjawisk pogodowych ze Stowarzyszenia Skywarn Polska-Polscy Łowcy Burz przyznał, że u niego przed fascynacją burzami był... strach.
|
|
fot. Kamil Gozdan / Agencja Wyborcza.pl

Polska nie jest krajem, który co roku musi zmagać się z tajfunami i tornadami. Ale występujące u nas burze potrafią dokonać wielkich spustoszeń. Bardzo często dochodzi do podtopień, łamane i wyrywane są drzewa, zrywane dachy z budynków. W skrajnych przypadkach dochodzi do tak wielkich szkód, jak w sierpniu 2017 roku w Borach Tucholskich. Wtedy w wyniku nawałnic, które przeszły nad Wielopolską, Pomorzem i województwem kujawsko-pomorskim zginęło sześć osób, zniszczonych zostało ponad 20 tys. budynków, tysiące hektarów upraw oraz lasów. Dwa lata później podczas burzy w Tatrach zginęły cztery osoby.

Naczelnik TOPR o burzy w Tatrach. 'Po uderzeniu pioruna ludzie wręcz spadali na południową stronę Giewontu'

Od kilku lat mieszkańców zagrożonych terenów ostrzega się, m.in. wysyłane są SMS-y, wydawane są oficjalne alerty. Ale jak przypomniał w TOK FM Artur Surowiecki z Wydziału Geografii i Studiów Regionalnych Uniwersytetu Warszawskiego był czas, kiedy Polska odbiegała od innych krajów pod względem ostrzegania przed zagrożeniami. Wtedy skrzykiwać zaczęli się pasjonaci, którzy teraz nazywani są łowcami burz.

- Historia sięga roku 2007-2008, wtedy jeszcze w Polsce ostrzeganie przed  groźnymi zjawiskami atmosferycznymi - zwłaszcza w przypadku burz - raczkowało. Odbiegało od standardów spotykanych w krajach rozwiniętych takich jak Niemcy czy Stany Zjednoczone. W Polsce brakowało systemu precyzyjnych ostrzeżeń dotyczących niewielkich obszarów. Nawet ostrzeżenia na dłuższe terminy często nie były poprawnie wydawane. To spowodowało, że związała się grupa, która chciała to za wszelką cenę zmienić. Zaczęło się od forum dyskusyjnego, potem była strona internetowa i publikowanie komunikatów o możliwych groźnych zjawiskach atmosferycznych - rozsyłaliśmy to do mediów - tak początki Stowarzyszenia Skywarn Polska - Polscy Łowcy Burz wspominał rozmówca Cezarego Łasiczki.

Początkowo polskim łowcom burz zarzucano brak profesjonalizmu. - Ale jak się okazało, profesjonalizm był na tyle duży, że zainteresowały się nami służby meteorologiczne - Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej. W 2017 roku, gdy zdarzyła się tragedia w Borach Tucholskich, uczestniczyliśmy w naradach, konferencjach, które miały za zadanie wypracować nowy system ostrzeżeń. Nasz udział był dosyć znaczący - mówił badacz groźnych zjawisk pogodowych.

 

Burze. Nie wszystko da się przewidzieć

 

Praca łowcy burz to przede wszystkim analiza danych. Na razie nie ma co liczyć na dużą pomoc np. ze strony sztucznej inteligencji. - Jeśli chodzi o meteorologię, to dopiero się to rozwija. Może za kilka lat będzie łatwiej analizować ogromne zbiory danych. W tej chwili często mamy taką sytuację, że badacz, który dostaje do analizy np. całą serię danych radarowych, musi tę serię przejrzeć, żeby jak najbardziej poprawnie sklasyfikować dane, wyznaczyć miejsca występowania zjawisk i ich zasięg - wyjaśniał gość TOK FM.

Okazuje się, że nawet przy coraz lepszej technice, radarach w zjawiskach meteorologicznych nie wszystko da się dokładnie przewidzieć. Niestety - jak stwierdził Artur Surowiecki - 'do tej pory nie ma skutecznej metody, która by pozwoliła jednoznacznie stwierdzić, że o tej godzinie w danym miejscu komórka burzowa się rozwinie i przyniesie zjawiska o konkretnym natężeniu'. - Na chwilę obecną możemy prognozować w miarę skutecznie takie zdarzenia z wyprzedzeniem do 20-30 minut. Jedyne, na czym możemy bazować, to są aktualne dane radarowe - tłumaczył.

Obecnie dane radarowe są dostępne dla wszystkich i odświeżane co 5-10 minut. - Ale jeszcze w 2014 ten dostęp był bardzo ograniczony - dodał rozmówca Cezarego Łasiczki.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty 'taniej na zawsze'. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

Wygląda na to, że rok 2023 to 'niezbyt aktywny sezon burzowy'. - To całkiem spokojny sezon w przeciwieństwie do 2021 roku, kiedy już czerwiec był bardzo niespokojny. 2017 to był rok, kiedy co chwila mieliśmy bardzo silne, niszczące burze. Kulminacją tego było to, co wydarzyło się w sierpniu w Borach Tucholskich - mówił członek Stowarzyszenia Skywarn Polska - Polscy Łowcy Burz, dodając, że w Polsce letni sezon burzowy trwa do około połowy września.

 

O czym marzy łowca burz?

 

Co spowodowało, że Artur Surowiecki  został łowcą burz? - Ja kiedyś generalnie bałem się burz. Kiedy przychodziła burza, to chowałem się pod kołdrę - przyznał ekspert z Wydziału Geografii i Studiów Regionalnych UW. - Ale z czasem - jak to często bywa - strach minął i zamienił się w zainteresowanie. Więc zainteresowałem się tym dlaczego burze są raz bardziej silne, czasami słabe, czasem przychodzą też zimą. Interesowały mnie warunki meteorologiczne, w których się rozwijają - wspominał.

Pytany o marzenia, mówił, że 'jest to uchwycenie trąby powietrznej'. - To zjawisko, które rzadko występuje (w Polsce), zwykle łączy się z dużymi zniszczeniami. To nas smuci - mówił. Podkreślił też, że łowcy burz wyruszają, by 'sfotografować, nagrać materiału ukazujące rozwój burzy'. - Ale też pamiętajmy, że profesjonalny łowca burz musi cało z pościgu wrócić, czyli musi uważać nie tylko na groźne zjawiska typu trąba powietrzna, silny wiatr, grad i to, co się dzieje na drodze, ale też jest inne zagrożenie. Czyli wyładowania atmosferyczne. Czasami potrafią one 'wyskoczyć' 5-10 km od tego głównego miejsca aktywności burzy, rdzenia burzy - wyjaśniał.

Silna burza w promieniu 15 kilometrów. 1700 alertów w dwa miesiące. Ostrzegają przed zagrożeniem

Wpływ na bezpieczeństwo ma umiejętność dostrzegania znaków, świadczących o zbliżającym się zagrożeniu. - Jeśli widzimy, że sytuacja staje się niebezpieczna, co widać choćby po wyglądzie chmury nazywanej wałem szkwałowym, to trzeba albo szukać bezpiecznego miejsca. Czyli pola bez żadnych elementów, które mogłyby być porwane przez wiatr i spowodować szkody. Albo po prostu trzeba jak najszybciej uciekać. Tak samo, jeśli widzimy rotację, że tworzy się trąba powietrza, to musimy na bok uciekać. Więc ważne też jest to, że szukamy miejsc (do obserwacji), z których mamy dość łatwą możliwość ucieczki - opisywał gość TOK FM.

Jak wspominał, 'najbliższe wyładowanie atmosferyczne' - jakie obserwował - 'to było 20-30 metrów ode mnie. - To był jeden wielki błysk i od razu trzask. Trzeba bardzo uważać. Mówimy o odległości 3-4 kilometrów, to 12 sekund od błysku od grzmotu. Jeśli grzmot po błysku przychodzi szybciej niż te 12 sekund, to jest to niebezpieczne, trzeba to przeczekać w samochodzie' - tłumaczył badacz groźnych zjawisk pogodowych ze Stowarzyszenia Skywarn Polska - Polscy Łowcy Burz i Uniwersytetu Warszawskiego.