Mają modne ciuchy, ale nie mają domów. Kim są młodzi bezdomni w Polsce?
Agnieszka Sikora, szefowa Fundacji Po drugie, zwraca uwagę na to, że obecnie coraz młodsze osoby lądują na ulicy. - Od 13 lat pracuję z młodzieżą w sytuacji bezdomności i widzę, że w ostatnim czasie trafia do mnie coraz więcej 18-latków. To są osoby zarówno z dużych, jak i z małych miast. Kiedyś problem młodej bezdomności utożsamiany był z młodzieżą opuszczającą domy dziecka, obecnie zaczyna też dotykać młodzież wychowującą się w rodzinie - mówiła Agnieszka Sikora w weekendowym "Poranku Radia TOK FM".
W jej opinii zjawisko bezdomności młodych osób wciąż się zmienia. Ekspertka podkreśliła, że grupa osób szukających pomocy w jej fundacji jest bardzo różnorodna. Są wśród nich młodzi uczący się dobrze, chcący studiować, ale i tacy, którzy mają tylko podstawowe wykształcenie. - To są bardzo różne osoby, ale wspólnym mianownikiem tej ich młodej bezdomności jest to, że oni nigdy tego prawdziwego domu nie mieli - stwierdziła Sikora.
Posłuchaj:
Jak dane ministerstwa mówiące o tysiącu młodych bezdomnych mają się do rzeczywistości? Sikora uważa, że ich liczba jest przez resort mocno niedoszacowana, ponieważ wielu z nich nie korzysta z systemowej pomocy, np. noclegowni. Często w ogóle nie wiedzą, że jest taka możliwość. - Oni dobrze wyglądają, mają modne ciuchy, są bardzo mobilni, czasem śpią kątem u znajomych. Zmieniają miejsca, miasta, trudno jest ich policzyć. Do mojej organizacji w Warszawie każdego roku przychodzi około 300 młodych osób, to bardzo dużo - powiedziała Sikora.
Poważny kryzys rodziny
Kim są osoby, które do niej trafiają? Często są to ludzie, którzy wychowali się w pieczy zastępczej, a więc można przyjąć, że w ich rodzinie były poważne problemy. Jednak, jak podkreśliła Sikora, widoczny jest narastający problem bezdomności młodzieży wychowanej w tzw. dobrych domach. - Ich rodzice pracują, czasem są rozwiedzeni, ale funkcjonują, mają samochody, dom. Możliwe, że też mierzą się z jakimiś problemami oraz że poszukują pomocy w budowaniu relacji z dziećmi, ale to nie wychodzi - powiedziała szefowa Fundacji Po drugie. - Mamy do czynienia z bardzo poważnym kryzysem rodziny, ale nie takiej, którą identyfikujemy jako rodzinę problemową - dodała.
Sikora w swojej codziennej pracy widzi takie rodziny, które są ze swoim dzieckiem w kontakcie i próbują nawiązać z nim na nowo komunikację. - Ale jest bardzo wiele rodzin, które w ogóle nie są tym zainteresowane. Ci rodzice mówią: on mnie zawiódł, miał inaczej żyć. Mamy też coraz więcej młodzieży z zaburzeniami psychicznymi.
Agnieszka Sikora podkreśliła na koniec, że w jej fundacji, która obejmuje także dom dla młodzieży, z każdą taką osobą tworzony jest plan działania, mający na celu poprawę jej sytuacji. - Są osoby, które wymagają leczenia zanim będą gotowe podjąć pracę, edukację. Nastawiamy się na ich aktywizację, na uspołecznienie - podsumowała.