Tusk do dymisji po wyborach w USA? Sikorski zdumiony pomysłem Błaszczaka
Szef klubu Prawa i Sprawiedliwości Mariusz Błaszczak powiedział w 'Gościu Wydarzeń' w Polsat News, że obecnie rządzący popierają Kamalę Harris, a więc po wygranej Donalda Trumpa Donald Tusk powinien podać się do dymisji.
- Zdumiała mnie ta wypowiedź. My nie popełniamy błędu PiS-u postawienia wszystkich żetonów na Donalda Trumpa - komentował w 'Poranku Radia TOK FM' minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski. - Pilnowałem, aby spotykać się z ludźmi Trumpa. PiS znowu postawił na Trumpa, szef gabinetu prezydenta na konwencji, teraz pielgrzymują posłowie, europosłowie, więc to rząd zachowuje się odpowiedzialnie - mówił gość Dominiki Wielowieyskiej.
Słyszę, że zdradzają ukraińskich żołnierzy z Polakami. 'Ogromna liczba' rozwodów
Sikorski wyjaśnił, co najbardziej zdumiało go w wypowiedzi polityka Prawa i Sprawiedliwości. - Że polski rząd nie zależy od głosu polskich wyborców, polskiego Sejmu, tylko od jakichś decyzji zagranicznych. Myślałem, że PiS jest partią suwerenistyczną. Uwielbiają walczyć o suwerenność przeciwko Europie, która nam nie zagraża, a gotowi są poddać się werdyktowi wyborczemu w innym kraju - stwierdził minister.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Sikorski mówił też, że niezależnie od tego, kto wygra wybory w USA, uwaga i zasoby mocarstwa przesuwają się na Pacyfik i rywalizację z Chinami. - Stany Zjednoczone według ich własnej doktryny nie są w stanie prowadzić dwóch wojen jednocześnie i jako Europa mamy obowiązek wobec naszych obywateli zacząć traktować bezpieczeństwo, obronność poważnie. I to się dzieje - podkreślił w rozmowie z Dominiką Wielowieyską.
Na dzień przed wyborami - według sondaży dla 'New York Timesa' - Kamala Harris prowadzi z niewielką przewagą w czterech kluczowych stanach. Trump wygrywa w dwóch, a w Pensylwanii badania wskazują na remis.
Rozliczyć Macierewicza z tego, co udowadnialne
W ubiegłym tygodniu gen. Jarosław Stróżyk poinformował o częściowych wynikach prac komisji ds. badania wpływów rosyjskich i białoruskich w Polsce. Komisja rekomenduje prokuraturze przyjrzenie się, czy były szef MON Antoni Macierewicz nie popełnił przestępstwa zdrady dyplomatycznej. - Są wystarczające dowody? - pytała min. Sikorskiego Dominika Wielowieyska.
- Jeżeli ktoś likwiduje WSI (Wojskowe Służby Informacyjne) w taki sposób, że tracimy kontakt z agenturą, że ujawnia bieżące operacje wywiadowcze i jeszcze w pierwszej kolejności tłumaczy to na rosyjski, żeby Rosjanom było łatwiej, to powstaje pytanie, po co to jest robione - odparł szef MSZ. - Macierewicza trzeba rozliczyć z tego przede wszystkim, co jest udowadnialne, to znaczy te przekręty, oszustwa w podkomisji smoleńskiej, bo tu mamy twarde dowody - ocenił.
Czego boi się Ziobro?
Na poniedziałek sejmowa komisja śledcza ds. afery Pegasusa kolejny raz wezwała Zbigniewa Ziobrę. Były minister sprawiedliwości już raz nie stawił się przed nią bez usprawiedliwienia (tak stało się również w poniedziałek, już po rozmowie z Sikorskim - red.). - Z tego, co pamiętam, posłowie PiS głosowali jednomyślnie za powołaniem komisji do spraw Pegasusa. Więc nie wiem, czego Zbigniew Ziobro się boi. Zachowywał się tak, jakby PiS miał rządzić wiecznie - ocenił Sikorski. - Okazało się, że Polacy dokonali innego wyboru i teraz trzeba odpowiedzieć za swoje działania, jeśli chodzi o Fundusz Sprawiedliwości i jeśli chodzi o inwigilację opozycji, dziennikarzy i osób niemiłych PiS - dodał.
Gość 'Poranka Radia TOK FM' przypomniał, że był członkiem komisji ds. Pegasusa w Parlamencie Europejskim. - Polska PiS była jedynym krajem, który nie chciał współpracować z tą komisją, bo podobne skandale mieliśmy i na Węgrzech, i w Grecji. Tam poleciały głowy, co sugeruje, że Polska PiS ma najwięcej do ukrycia w sprawie nielegalnego użycia Pegasusa - zaznaczył szef polskiej dyplomacji.