,
Obserwuj
Polska

Szefowa CBA bez pracy po przesłuchaniu. "Satysfakcji nie czuje"

Karolina Opolska
3 min. czytania
20.02.2025 17:44
Marcin Bosacki z PO nie czuje satysfakcji z tego, że premier przyjął dymisję szefowej CBA Agnieszki Kwiatkowskiej-Gurdak. - Z CBA dostawaliśmy materiały wypatroszone, całe materiały przesłonięte korektorem, że dało się tylko tytuł przeczytać. Więc ta anonimizacja była bardzo daleko posunięta - tak współpracę z CBA wspominał w TOK FM członek komisji śledczej ds. Pegasusa.
|
|
fot. Tomasz Jastrzebowski/REPORTER/East News
  • Po rezygnacji Agnieszki Kwiatkowskiej-Gurdak od 21 lutego obowiązki szefa CBA będzie wykonywał Tomasz Strzelczyk - jej dotychczasowy zastępca;
  • Dymisja miała związek z przesłuchaniem jej przez sejmową komisję śledczą ds Pegasusa. Szefowa CBA wielokrotnie odmawiała udzielenia informacji w trybie jawnym zasłaniając się tajemnicą pracy operacyjnej oraz śledztw prowadzonych przez prokuraturę;
  • "Trochę żałuję, że przyjęła taką strategię rozmowy z komisją, czyli strategię po prostu niezeznawania" - mówił wiceprzewodniczący sejmowej komisji śledczej ds. Pegasusa Marcin Bosacki - poseł Platformy Obywatelskiej.

 

Od 21 lutego obowiązki szefa CBA będzie wykonywał Tomasz Strzelczyk - poinformował w czwartek rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Jacek Dobrzyński. Zastąpi na tym stanowisku Agnieszkę Kwiatkowską-Gurdak, której dymisję przyjął Donald Tusk. Była już szefowa CBA we wtorek była przesłuchiwana przez komisję śledczą ds. Pegasusa i jej "występ" odbił się szerokim echem w mediach. - W zasadzie to nic nie powiedziała - oceniła w "Wywiadzie Politycznym" Karolina Lewicka. A jej gość, Marcin Bosacki z PO, członek komisji, przyznał, że jest ciąg przyczynowo-skutkowy między przesłuchaniem a dymisją Kwiatkowskiej-Gurdak. - Jednak satysfakcji nie czuje - powiedział Bosacki.

Jak dodał, był rozczarowany postawą byłej już szefowej CBA. - I jej strategią niezeznawania. W dodatku to było okraszone takim bezczelnym retorycznym sosem wobec niektórych członków komisji. (...) Szkoda, bo uważam, że szefowie tak poważnych instytucji państwowych, jak Centralne Biuro Antykorupcyjne, powinni po pierwsze współpracować z komisją śledczą powołaną przez Sejm, po drugie zachowywać się jednak bardziej dojrzale, niż to zrobiła pani Kwiatkowska-Gurdak - wskazał gość TOK FM.

"Wypatroszone dokumenty z CBA"

 

Wspominał też, jak wyglądała współpraca komisji z CBA. - Nie kryliśmy frustracji. Najpierw służby przesyłały nam mało dokumentów, choć potem się to poprawiło. Jednak z CBA dostawaliśmy materiały wypatroszone, dostawaliśmy całe materiały przesłonięte kolektorem, że dało się tylko tytuł przeczytać. Więc ta anonimizacja była bardzo daleko posunięta - opowiadał poseł.

Odsłaniają wstydliwe kulisy swojej pracy. Tak szkoły niszczą nauczycieli

Bosacki zwrócił też uwagę, że postawa byłej szefowej CBA odbiła się na przesłuchaniu innego, ważnego świadka. - To się nie odbiło takim szerokim echem w mediach, ale mieliśmy przesłuchanie wiceszefa spółki Matic, która pośredniczyła w zakupie Pegasusa między Izraelem a CBA. Zeznania pana Aleksandra Goszczyckiego były bardzo ciekawe, szczególnie te w części niejawnej. Natomiast stopień, co do którego była szefowa CBA pozwoliła mu zeznawać, był niezwykle skromny, aż zbyt oszczędny. Nie wiem, dlaczego tylko o części zakupowej z nami rozmawiał i to też nie w całości. Ewidentnie mieliśmy świadka, który ma bardzo dużą wiedzę, ale zgodnie z tymi ograniczeniami, które nałożyła na niego pani Kwiatkowska-Gurdak, niewiele mógł nam powiedzieć - podsumował gość TOK FM.

Afera z Pegasusem

 

Komisja śledcza ds. Pegasusa bada legalność, prawidłowość i celowość czynności podejmowanych z wykorzystaniem tego oprogramowania m.in. przez rząd, służby specjalne i policję od listopada 2015 r. do listopada 2023 r. Komisja ma też ustalić, kto był odpowiedzialny za zakup Pegasusa i podobnych narzędzi dla polskich władz.

Pegasus to system, który został stworzony przez izraelską firmę NSO Group do walki z terroryzmem i zorganizowaną przestępczością. Przy pomocy Pegasusa można nie tylko podsłuchiwać rozmowy z zainfekowanego smartfona, ale też uzyskać dostęp do przechowywanych w nim innych danych, np. e-maili, zdjęć czy nagrań wideo oraz kamer i mikrofonów. Zgodnie z ustaleniami kanadyjskiego Citizen Lab, Pegasus był w Polsce wykorzystywany do inwigilacji polityków opozycji.