To jest "bolączka" polskich żołnierzy. "Ty się uśmiechasz, ale to są ważne rzeczy"
- W lutym ubiegłego roku Ministerstwo Obrony Narodowej ogłosiło operację "Szpej", polegającej na zwiększeniu zakupów indywidualnego wyposażenia dla żołnierzy;
- W ocenie Pawła "Nawala" Mateńczuka - byłego żołnierza GROM-u, a obecnie pełnomocnika ministra obrony narodowej do spraw warunków służby wojskowej, przez lata zaniedbywano kompleksowe podejście do wyposażenia żołnierzy oraz dialog z przedstawicielami wojskowych organów przedstawicielskich;
- Jak wskazywał były wojskowy, zmiany w wojsku są utrudnione przez długotrwałe procesy legislacyjne. "Zaczynam rozumieć pułkowników i generałów, którzy są hamulcowymi" - mówił "Nawal" w "Poranku Radia TOK FM".
Żołnierz "chodził w mundurze takim, jaki mu dano". "Hańba"
Choć w kontekście polskiej obronności - szczególnie po podjęciu przez Sejm uchwały dotyczącej Tarczy Wschód - najczęściej dyskutuje się o zakupach ciężkiego sprzętu wojskowego, to nie mniej ważne jest wyposażenie polskiego żołnierza. W lutym ub.r., tuż po objęciu stanowiska ministra obrony narodowej przez Władysława Kosiniaka-Kamysza, ogłoszono operację "Szpej", polegającą na zwiększeniu zakupów wszelkiego rodzaju sprzętu indywidualnego dla żołnierzy. Jej finał ma nastąpić do końca 2026 roku.
Paweł "Nawal" Mateńczuk - były żołnierz GROM-u, a dziś pełnomocnik ministra obrony narodowej do spraw warunków służby wojskowej, na antenie TOK FM stwierdził, że ogłoszenie operacji "Szpej" tak późno jest "hańbą dla całego naszego kraju". - Dzisiaj mamy mocno zaawansowany sprzęt w wielu sektorach wojskowości, ale nigdy do tej pory nie patrzono kompleksowo na wyposażenie żołnierza. A więc chodził w mundurze takim, jaki mu dano. (...). Patrzymy na operację "Szpej" tak, żeby dopasować sprzęt pod względem wykonywanej służby - mówił były GROM-owiec w "Poranku Radia TOK FM".
"Nawal" - już jako pełnomocnik szefa MON-u - nie tylko pracuje nad operacją "Szpej", ale doprowadził do spotkania organów przedstawicielskich (żołnierskiego odpowiednika związków zawodowych) z ministrem MON. Jak zasugerował, do takiego spotkania nie doszło przez cały okres rządów Prawa i Sprawiedliwości. - Przez ostatnie osiem lat nikt w ministerstwie się z nimi nie spotkał. Dowiedzieliśmy się wszystkiego od zera. (...) Żołnierze szkolą się do tego, żeby walczyć, a więc jeżeli zaczniemy się oszukiwać na podstawowym poziomie komunikacji, to w boju wagą naszej porażki jest śmierć lub kalectwo - wskazał rozmówca Piotra Jaśkowiaka.
"Nawal" o pracy w MON: Jestem między młotem a kowadłem
Były żołnierz GROM wskazał jednocześnie na problem, który istnieje niezależnie od tego, kto stoi na czele MON, a mianowicie na żmudny proces zmiany przepisów. - To jest nasza bolączka. (...) Dziś jestem trochę między młotem a kowadłem, bo zaczynam rozumieć pułkowników i generałów, którzy są hamulcowymi i mówią: "No tak, dzisiaj to zrobię, ale za parę lat zapuka do mnie prokurator z pytaniem, dlaczego to podpisałem". Zaczynam nie mieć do nich pretensji, a zaczynam patrzeć w stronę Wiejskiej - przyznał Mateńczuk.
Bo - jak podkreślił gość TOK FM, "wszystko - nawet to, co jest na stopach żołnierza - to jest prawo" - Zgłosili się do mnie z marynarki wojennej i prosili: "Pomóż nam, żeby w marynarce wojennej buty były tylko czarne. Podchodzi do mnie marynarz i mówił: "Jak ja wyglądam w brązowych butach?". Ty się uśmiechasz, ale to są ważne rzeczy - zwrócił się "Nawal" do prowadzącego audycję. - I znowu przepisy prawa trzeba pozmieniać, a komuś to się nie będzie podobało. (...) To jest niestety proces - podsumował gość "Poranka TOK FM".