Tak PiS zbija kapitał polityczny. "Morawiecki patroluje szuwary na granicy. Bohaterskie czyny"
- PiS wykorzystuje sytuację na granicy polsko-niemieckiej do zbijania politycznego kapitału, mimo że samo ma wiele za uszami w temacie migracji - mówił w TOK FM Tomasz Żółciak;
- Ale przywrócenie kontroli na granicy przez rząd może być postrzegane nie jako oznaka siły, a słabości
- Michał Danielewski uważa, że nieważne, co naprawdę dzieje się na granicy - do wyborów opozycja i tak będzie straszyć inwazją imigrantów;
- Rząd nie ma pomysłu, jak wybrnąć z tej sytuacji. "Populizm w białych rękawiczkach" znany z kampanii Trzaskowskiego się nie sprawdził.
Na niektórych odcinkach granicy polsko-niemieckiej pojawiły się osoby związane z tzw. Ruchem Obrony Granic, powołanym przez Roberta Bąkiewicza. Jego członkowie deklarują, że "pilnują granicy przed osobami próbującymi ją nielegalnie przekroczyć". Włodzimierz Czarzasty oświadczył, że samozwańczymi strażnikami powinny się zająć służby. Dlaczego tak się nie dzieje?
- Dlaczego w ogóle dopuszczono, żeby ta sytuacja tak nabrzmiała? - dziwił się w 'Wywiadzie politycznym' Tomasz Żółciak z Money.pl. Już bowiem kilka tygodni temu od strony niemieckiej płynęły sygnały o zaostrzeniu działań wobec migrantów. To właśnie informacje o odesłaniu z Niemiec dały paliwo do "obrony granic" przez Bąkiewicza i jego towarzyszy.
- A teraz kapitał próbuje na tym zbijać Prawo i Sprawiedliwość, które tłumnie pojechało na granicę. Widziałem Mateusza Morawieckiego, który dzielnie w koszuli z podwiniętymi rękawkami patroluje szuwary na granicy. Naprawdę to są bohaterskie czyny, które trzeba docenić. Oczywiście ironizuje, żeby potem nie wzburzyć komentariatu - zastrzegł. Morawiecki w czwartek był na granicy w towarzystwie m.in. burmistrza Bogatyni - Wojciecha Dobrowolca, który zamieścił fotograficzną dokumentację wizyty byłego premiera.
Żółciak przypomniał, że PiS próbuje ogrywać medialnie wyborców, a samo ma "sporo za uszami, jeżeli chodzi o politykę migracyjną". I to nawet pomijając aferę wizową. - PiS wyłożyło się w kampanii na sprawie polityki migracyjnej. Była prowadzona bez planu, strategii, w trybie ad hoc. Dopiero się ta strategia teraz tworzy, mimo że potrzeba była co najmniej od 2015 roku - zaznaczył gość Karoliny Lewickiej.
Ale za uszami w tej kwestii ma też obecny rząd. - Dopuścił do takiej sytuacji w momencie, kiedy de facto stracił medialną kontrolę nad tematem. Dopiero zaczyna ją odzyskiwać - stwierdził Żółciak.
Jego zdaniem decyzja Tuska o przywróceniu kontroli na granicach z Niemcami i Litwą może być "równie dobrze postrzegana jako oznaka słabości, a nie siły". - Pod wpływem presji, mimo że tworzono wrażenie bagatelizowania tego problemu - wyjaśnił. Lewicka przypomniała, że na miejscu są dziennikarze, sprawdzają, czy coś się dzieje. - Okazuje się, że nie dzieje się. Mamy też dane Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji, które pokazują, że to nie jest masowy problem - dodała dziennikarka TOK FM.
Matecki i zdjęcia przypadkowych osób
Michał Danielewski uważa, że to, co faktycznie dzieje się na granicy, nie ma politycznego znaczenia. - Gdyby nawet przez granicę polsko-niemiecką był odsyłany ze strony Niemiec jeden migrant miesięcznie, to poseł Dariusz Matecki i tak zrobi zdjęcie przypadkowych czarnoskórych osób, które zauważy na ulicy i będzie pisał o inwazji, wzbudzał strach - podkreślił były redaktor naczelny OKO.press.
Zdaniem dziennikarza trudno spodziewać się, że rozgrywka wokół granicy się skończy. - Cokolwiek by zrobił rząd, przynajmniej do wyborów będzie atmosfera, że dzieje się coś strasznego, jest inwazja migrantów - ocenił.
Danielewski przekonywał, że rząd powinien w odpowiedzi na sytuację pokazać statystyki, ogłosić, jakie kroki zostały podjęte. Albo pójść w drugą stronę: przyznać, że jest problem, ale że państwo działa długofalowo.
- Tak działało to w kampanii wyborczej Rafała Trzaskowskiego, który próbował być trochę antyimigracyjny, grać populizmem, ale w białych rękawiczkach. Ale tak się nie da - podkreślił gość 'Wywiadu politycznego'.
Jego zdaniem, rządzący powinni mówić, co myślą, na co wskazują dane i twardo się tego trzymać, "obojętnie, co będzie krzyczał poseł Matecki na temat inwazji obcokrajowców na Polskę, albo iść na całość". - I naprawdę ten populizm antyimigracyjny praktykować w codziennej politycznej opowieści. Rząd nie ma na to żadnego pomysłu. Chce iść w zgodzie z nastrojami społecznymi, jak to sobie wyobraża, jak pokazują badania, ale nie potrafi tego robić. To jest przepis na klęskę - stwierdził gość TOK FM.