Koparką zrównali z ziemią poniemiecki cmentarz [ZDJĘCIA]
Historia zaczęła się po wojnie, kiedy przepiękny ewangelicki kościółek w Gostyniu latami był rozgrabiany, aż w końcu został zburzony. Podobny los spotkał przykościelny cmentarz - poniemiecki, więc nikomu nie potrzebny. Kiedy zniknęły nagrobki, a po kościele nie było już śladu, cały teren zarósł chaszczami.
W 1997 roku gmina postanowiła przekwalifikować działkę na budowlaną i ją sprzedać. Kupiec się znalazł, ale kiedy poznał historię tego miejsca postanowił nic na niej nie budować, by w końcu po latach samemu odsprzedać ją komuś innemu. Nowy właściciel rozpoczął wielkie porządki i równanie terenu. - Koparka przyjeżdżała, ładowała wszystko na przyczepę i tak wywozili - opowiada TOK FM Pani Maria, starsza mieszkanka Gostynia i dodaje, że to mieszkańcy powiadomili o sprawie policję.
Gdy o walających się na obszarze kilkuset metrów kościach zrobiło się głośno, zastępca wójta nakazał posprzątać teren i szczątki godnie pochować, wszystkie zmieściły się w jednej trumnie.
Gdzie podziała się reszta cmentarza?
Tymczasem kilka kilometrów dalej, za oczyszczalnią ścieków w Pobierowie okoliczni mieszkańcy natknęli się na podobne znalezisko, ale na znacznie większą skalę. To tu jeździły przyczepy z Gostynia. Na ogromnym obszarze zobaczyć można kilka ogromnych hałd ziemi, największa o powierzchni 40 na 40 metrów i wysokości przekraczającej 2 metry.
Teraz na miejscu pracują naukowcy z zakładu medycyny sądowej w Szczecinie, w ciągu kilku godzin zgromadzili w workach szczątki przynajmniej 30 osób.
- Pracownicy firm pogrzebowych plantują i zbierają wszystkie, nawet najdrobniejsze fragmenty kostne, później będą one przez nas badane i liczone - tłumaczy dr Andrzej Ossowski. - Na tę chwilę trudno oszacować, ile osób pochowanych było na ewangelickim cmentarzu w Gostyniu. Z historycznych zapisów wynika, że nawet kilkaset - mówi dr Ossowski i dodaje: - Możliwe, że przed przystąpieniem do prac, ktoś nie wiedział, że znajduje się na poniemieckim cmentarzu, ale w momencie kiedy natknięto się na mury kościoła, na fragmenty pomników, szczątki ludzkie i fragmenty trumien, to myślę, że wszyscy sobie zdawali sprawę z tego, że to jest cmentarz.
Cmentarzysko nie cmentarz!
Dlaczego gmina w 1997 roku przekwalifikowała działkę i sprzedała cmentarz prywatnej osobie? - Ja lubię rozmawiać o faktach. To nie cmentarz tylko cmentarzysko, a to jest chyba różnica. Tego miejsca nie ma w ewidencji jako cmentarza - próbuje tłumaczyć zdenerwowany zastępca wójta Świerzna Krzysztof Atras. - Zgodnie z przepisami po 40 latach cmentarz już cmentarzem nie jest, ja nie jestem stroną w tej sprawie - rozkłada ręce Atras.
Do Gostynia raz w roku przyjeżdżali Niemcy
Z relacji mieszkańców wynika, że przynajmniej raz w roku na cmentarz w Gostyniu przyjeżdżała grupka starszych Niemców, przyjeżdżali by zapalić znicze.