Odmrażanie po czesku w pięciu krokach. Harmonogram i pomysł na "nasycanie populacji zarazą"

Najpierw otwarcie punktów rzemieślniczych, potem małych i średnich sklepów, w końcu kin i teatrów - czeski rząd przedstawił konkretny harmonogram wychodzenia kraju z lockdownu. Krytycy planu zastanawiają się nad tym, czy nie zakłada on budowania odporności populacyjnej. I czy taki proces dałoby się w ogóle kontrolować.
Zobacz wideo

Proces znoszenia ograniczeń dotyczących handlu i życia codziennego ma się rozpocząć w poniedziałek 20 kwietnia. Tego dnia swoje punkty usługowe będą mogli otworzyć rzemieślnicy, handel wróci też na targowiska z artykułami rolnymi oraz do komisów i salonów samochodowych. Będzie też można organizować śluby - pod warunkiem utrzymania reżimu sanitarnego i liczby uczestników nieprzekraczającej dziesięciu. Pierwszy etap dotyczy też zawodowych sportowców - od poniedziałku mogą wrócić do treningów na obiektach sportowych, ale tylko w małych grupach i bez udziału publiczności.

Kolejne tygodnie mają przynieść dalszą liberalizację w handlu i usługach. W przypadku sklepów rząd w Pradze nie kierował się ich rodzajem a powierzchnią. Dlatego od 27 kwietnia będzie można otwierać sklepy o powierzchni do 200 metrów, od 11 maja - do tysiąca, pod warunkiem, że nie mieszczą się w galeriach handlowych. Od 11 maja będą mogły funkcjonować szkoły nauki jazdy oraz siłownie i centra fitnessu.

W Czechach w czerwcu już prawie normalnie

Czwarty etap znoszenia ograniczeń w handlu i usługach czeski rząd zaplanował na 25 maja. Od tej daty będą mogły wznowić działalność restauracje i hospody, ale wyłącznie na wynos lub w letnich ogródkach. Czwarty etap to także przywrócenie usług fryzjerskich, kosmetycznych czy masażu. To również pierwsza data, od której w ograniczonym zakresie władze pozwolą na funkcjonowanie instytucji kultury - muzeów i galerii. Wybiegi na świeżym powietrzu będą też wtedy mogły zwiedzającym udostępnić ogrody zoologiczne.

Przywracanie handlu i usług ma się zakończyć 8 czerwca otwarciem galerii handlowych i pełnym otwarciem restauracji. Od tego dnia będzie też można korzystać z hoteli i taksówek, rząd dopuści działalność pozostałych instytucji kultury i rozrywki. Możliwe będą też akcje masowe, pod warunkiem zachowania reżimu sanitarnego i przy ograniczeniu liczby uczestników, najprawdopodobniej do 50.

Szkoły tylko dobrowolnie

Równocześnie rząd zapowiedział, że nie planuje przywrócić przed wakacjami obowiązku uczęszczania do szkół. Będą one jednak, na zasadzie dobrowolności, stopniowo otwierane. Najpierw te wyższe i dla najstarszych studentów - już od przyszłego poniedziałku do nauki na indywidualnych seminariach mogą wrócić licencjaci, magistranci i doktoranci. Później wrócą maturzyści. Od 25 maja również uczniowie pierwszych klas szkół podstawowych, jednak w nie większych niż 15-osobowe stałych grupach i pod warunkiem zapewnienia każdemu dziecku miejsca w osobnej ławce.

Stopniowo normalność ma też wrócić do szpitali. Ministerstwo Zdrowia chciałoby, by te w ciągu dwóch tygodni wznowiły wykonywanie zawieszonych miesiąc temu zabiegów planowych.

Wciąż natomiast nie wiadomo, kiedy i w stosunku do kogo czeski rząd otworzy granice. Zdaniem władz to zależy od rozwoju sytuacji epidemicznej u sąsiadów. Samym Czechom wyjeżdżać z kraju wolno już od tygodnia. Po powrocie muszą się jednak poddać obowiązkowej, dwutygodniowej kwarantannie.

Odmrażanie Czech i ostrożny optymizm epidemiologów

Prezentując pięcioetapowy harmonogram częściowego powrotu życia społecznego i gospodarczego do normalności, wicepremier Karel Hawliczek zastrzegał, że może on ulec zmianie. Wszystko zależy od tego, jak Czechy będą sobie radzić z pandemią.

Obecnie sytuacja, zdaniem służb sanitarnych, jest zadowalająca. Od kilku dni dzienna liczba zakażeń wynosi około 70, jeszcze dwa tygodnie temu było to blisko 300. Współczynnik reprodukcji wirusa, czyli liczba osób, jaką zaraża jednej zakażony, wynosi około jednego. Rośnie też liczba ozdrowieńców, maleje natomiast zgonów.

Kierujący sztabem kryzysowym epidemiolog i wiceminister zdrowia Roman Prymula, ostrzega jednak, że w najbliższych dniach liczba chorych może znów wzrosnąć. Wszystko za sprawą zniesienia części ograniczeń w tygodniu poprzedzającym Wielkanoc. Wtedy zliberalizowano nieco bezwzględny nakaz zasłaniania ust i nosa w miejscach publicznych, otwarto też sklepy dla majsterkowiczów. W wielkanocny weekend policja odnotowała większą niż zwykle liczbę wykroczeń przeciwko obostrzeniom, głównie dotyczących gromadzenia się osób w plenerze czy właśnie wychodzenia na zewnątrz bez maseczek. Wzrost jednak nie był dramatyczny. I, co podkreślają czeskie służby porządkowe, w 90 proc. interwencji kończyły się one pouczeniem.

Inteligentna kwarantanna i tysiące testów

Od początku kwietnia w Czechach trwa testowanie tzw. inteligentnej kwarantanny. Wzorowane na Korei Południowej rozwiązanie ma umożliwić szybką identyfikację potencjalnych kontaktów osób zarażonych. Bazuje na analizie ich danych logowania do sieci komórkowych i historii transakcji bezgotówkowych, udostępnianych przez samych zakażonych dobrowolnie. Generalnie chodzi o to, by jak najszybciej znaleźć i poddać testom osoby, które mogły się zarazić. Równolegle w dwóch największych aglomeracjach rusza projekt testów przesiewowych, które mają oszacować wielkość bezobjawowych zakażeń w populacji. To wszystko ma pozwolić na względnie normalne funkcjonowanie społeczeństwa i gospodarki do momentu naturalnego wygaśnięcia pandemii, wynalezienia szczepionki lub skutecznego lekarstwa.

Nasycenie populacji zarazą

Równolegle jednak Roman Prymula, który w rządowej polityce informacyjnej wraz ze swoim szefem, ministrem zdrowia Adamem Vojtiechem, odgrywa rolę złego policjanta, coraz częściej mówi o budowaniu odporności populacyjnej. Powtarza, że nie wiadomo, kiedy i czy w ogóle powstanie szczepionka. W związku z tym ostrożne i kontrolowane zarażanie kolejnych grup populacji, z pominięciem grup ryzyka, jest jedyną metodą na to, by kraj mógł funkcjonować normalnie. Wtóruje mu część ekspertów, inna część jest przeciw, wskazując na przykłady Szwecji, Wielkiej Brytanii czy Stanów Zjednoczonych i podnosząc, że czeska służba zdrowia, która jak na razie dobrze radzi sobie z epidemią, poddana dużemu obciążeniu się załamie.

Na razie od słów szefa sztabu kryzysowego odcina się premier Andrej Babisz i wicepremier Jan Hamaczek, który szczególnie w pierwszej fazie epidemii wyrósł w powszechnym odbiorze na męża opatrznościowego. Jednoznacznie i definitywnie jednak rząd koncepcji "promorzowani", czyli dosłownie nasycania populacji zarazą, nie odrzucił. Część komentatorów zastanawia się, czy nie jest ona ukrytą częścią pakietu znoszenia obostrzeń.

Pobierz Aplikację TOK FM i słuchaj sprytnie:

DOSTĘP PREMIUM