"Patron z północy" rozdaje karty w Kazachstanie. "Obalenie prezydenta byłoby dla Putina niezwykle trudne"

Sobota upłynęła pod znakiem rozmów między przywódcami państw zrzeszonych w Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym. Ich tematem była sytuacja w Kazachstanie, a rozmawiali o niej między innymi Władimir Putin, Alaksandr Łukaszenka i Kasym-Żomart Tokajew. - Widać, że Putin liczy na to, że właśnie siłą można załatwić sprawy polityczne i stosunki ze społeczeństwem - oceniła w TOK FM Anna Łabuszewska.
Zobacz wideo

Prezydenci Rosji i Kazachstanu Władimir Putin i Kasym-Żomart Tokajew przeprowadzili w sobotę rozmowę telefoniczną, podczas której omówili temat środków podejmowanych w celu zażegnania niepokojów w Kazachstanie - poinformował w komunikacie Kreml. Według Moskwy Tokajew powiedział Putinowi, że sytuacja w Kazachstanie się stabilizuje i podziękował mu za rozmieszczenie w Kazachstanie "sił pokojowych" Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym (ODKB). Według rzecznika prezydenta Rosji obaj panowie rozmawiali ze sobą kilkukrotnie.

Zdaniem Anny Łabuszewskiej Putin nie mógł zignorować sytuacji w Kazachstanie. – Obalenie Tokajewa byłoby dla niego niezwykle trudne. Tym bardziej że Putin postrzega Kazachstan jako część obszaru, która jest wyłączenie rosyjską strefą wpływów – mówiła w TOK FM autorka bloga "17 mgnień Rosji" w "Tygodniku Powszechnym".

Dlatego rosyjski prezydent wspiera swojego kazachskiego odpowiednika. – Jeżeli sytuacja się utrzyma, w kraju nie będzie się gotowało, a Tokajew będzie u steru z pomocą sił interwencyjnych, to nie ma co liczyć na żaden game changer. System się utrzyma i Rosja będzie tam rozdawać karty. Pamiętajmy, że nie wiemy, co Tokajew obiecał Putinowi za interwencję – prognozowała ekspertka.

Z drugiej strony, społeczeństwo może nie zapomnieć, że ich niezadowolenie zostało tak brutalnie stłumione. – Wiadomo, część postulatów protestujących została spełniona, odsunięto choćby Nursułatana Nazarbajewa od władzy, ale to może nie wystarczyć. Wojska interwencyjne mogą tylko to niezadowolenie zmrozić. Kazachstan miał ambicję, żeby być samodzielnym państwem. Tutaj się okazuje, że patron z północny jest dalej decydentem. Wiele elementów może wpłynąć na sytuację – mówiła Łabuszewska.

Podkreślała, że choć Rosja dalej jest rozgrywającym w regionie, musi się liczyć z tym, jak wygląda sytuacja w regionie. – Widać, że Władimir Putin liczy na to, że właśnie siłą można załatwić sprawy polityczne i stosunki ze społeczeństwem – wskazała.

DOSTĘP PREMIUM