"Sprawia wrażenie człowieka, który relatywizuje okrucieństwa". Czy Franciszek zostanie "papieżem Putina"?

Cisza - tak Jarosław Makowski, teolog, publicysta, autor książki o nauczaniu papieża Franciszka zareagował na pytanie o najnowsze wypowiedzi głowy Kościoła katolickiego. Po chwili przyznał: "Nie rozumiem stanowiska Franciszka ani stanowiska Watykanu". Chodzi o słowa, które przytacza włoska prasa, a które wywołały falę niepochlebnych dla papieża komentarzy.
Zobacz wideo

Od początku wojny w Ukrainie, która rozpoczęła się 24 lutego na rozkaz Władimira Putina, słowa wygłaszane przez papieża Franciszka budzą zdziwienie wśród komentatorów, publicystów, a także samych katolików. Również najnowsze wypowiedzi głowy Kościoła katolickiego wywołały falę komentarzy nieprzychylnych Watykanowi. Franciszek w rozmowie z "Corriere della Sera" stwierdził m.in., że jednym z możliwych powodów rosyjskiej napaści na Ukrainę mogło być "szczekanie pod drzwiami Rosji przez NATO". - To złość; nie wiem, czy została sprowokowana, ale może tak ułatwiona - dodał.

Ogłosił także: "Na razie nie jadę do Kijowa". Przypomniał, że wysłał na Ukrainę dwóch kardynałów: Michaela Czerny'ego i Konrada Krajewskiego. - Ale ja czuję, że nie powinienem jechać. Najpierw muszę pojechać do Moskwy, muszę spotkać się z Putinem. Ale ja też jestem księdzem, co mogę zrobić? Robię to, co mogę. Gdyby Putin otworzył drzwi... - zaznaczył.

- Nie rozumiem stanowiska papieża Franciszka ani stanowiska Watykanu - komentował w TOK FM Jarosław Makowski, filozof, teolog, publicysta, szef Instytutu Obywatelskiego. W rozmowie z Michałem Janczurą w świątecznym wydaniu audycji "Popołudnie radia TOK FM" Makowski zastanawiał się, z czego wynikać może kłopot z komunikatami wysyłanymi przez papieża. 

- Gdyby Franciszek prowadził te rozważania w zamkniętym gronie współpracowników, to jeszcze można byłoby to zrozumieć, ale to jest wywiad czytany na całym świecie. Wiadomo było, że wszyscy będą te słowa interpretowali i będą ich używali w polityce informacyjnej albo dezinformacyjnej - wskazywał gość TOK FM.

"Papież wchodzi w buty polityka, negocjatora" 

Makowski, który jest autorem książki "Pobudka, Kościele!" na temat nauczania obecnego papieża, przyznał, że ma coraz większy problem ze zrozumieniem działań i motywacji głowy Kościoła. - Staram się zrozumieć papieża, ale czasem brak mi argumentów. To, co dzieje się od 24 lutego, kompletnie nie pasuje mi do człowieka, który jawił się jako osoba pełna współczucia, zrozumienia - mówił. 

Jego zdaniem problem polega na tym, że papież próbuje wchodzić w rolę polityka. I nie wychodzi mu to najlepiej - komunikaty, które są formułowane i które wypływają z Watykanu, są niezrozumiałe, wieloznaczne, niejasne. - Ten człowiek wchodzi teraz w buty polityka, próbuje negocjować. Ale co papież ma do zaoferowania Putinowi w sensie politycznym, strategicznym? Co on może położyć na stół? - zastanawiał się publicysta. Wskazywał, że wejście na grunt polityczny w kwestii wojny w Ukrainie za każdym razem kończy się dla Franciszka utratą autorytetu. Co więcej, jego słowa są niezrozumiałe nie tylko dla komentatorów, ale przede wszystkim dla "szeregowych wiernych".

Szczególnie niepokojące są, zdaniem Makowskiego, słowa dotyczące "szczekania NATO" jako powodu agresywnej reakcji Kremla. - Papież sprawia wrażenie człowieka, który relatywizuje okrucieństwa, które obserwujemy każdego dnia. A wypowiedź o "szczekaniu NATO" wpisuje się w propagandę kremlowską - wskazywał. 

Papież na granicy

Jarosław Makowski przypominał, gdzie Franciszek pojechał z pierwszą pielgrzymką - była to Lampedusa, włoska wyspa znana jako miejsce, do którego docierają uchodźcy m.in. z Afryki. Wtedy odczytywano to jako przejaw współczucia, jako budzenie sumień, wspieranie najsłabszych. Dziś jednak papież mówi, że czuje, że nie powinien jechać do Kijowa. - Być może nie chce opowiedzieć się po jednej ze stron konfliktu. Ale w takim razie powinien być tam, gdzie ludzie doświadczają piekła. To jest Bucza, to są niszczone miasta, to są uciekający przed wojną uchodźcy - wskazywał rozmówca Michała Janczury. 

 - Papież jest na granicy, po przekroczeniu której nie będzie powrotu. Może się przykleić do niego określenie stronnik Putina, "papież Putina" - tak jak Pius XII stał się "papieżem Hitlera" - podsumował Makowski.

DOSTĘP PREMIUM