"Przecierałem uszy ze zdumienia". Ekspert o wypowiedziach Dudy podczas spotkania z prezydent Węgier

Viktor Orban twardo sprzeciwia się zaostrzeniu sankcji wobec Rosji. Argumentując, że Węgry są w wyjątkowo trudnej sytuacji. Ale - jak mówił w TOK FM dr Dominik Hejj - "nikt Węgier nie zmusił ani do podpisania z Rosją umowy na budowę elektrowni, ani do podpisania 15-letniej umowy z Gazpromem". Ekspert zwrócił też uwagę, że wypowiedzi Andrzeja Dudy, który spotkał się niedawno z prezydent Węgier, wykorzystano propagandowo w węgierskich mediach.
Zobacz wideo

- Przybywam do Warszawy z miłością w sercu. Było to dla mnie zupełnie oczywiste, że moja pierwsza podróż musi prowadzić do Polski i do Warszawy - tak pani prezydent Katalin Novak mówiła w Warszawie o przyjaźni węgiersko-polskiej. Wtórował jej prezydent Duda, mówiąc: "Jesteśmy z panią prezydent ludźmi pochodzącymi ze świata podobnych wartości, podobnych ideałów".

- Trochę przecierałem uszy ze zdumienia - przyznał w TOK FM dr Dominik Hejj, który na żywo obserwował wspólne oświadczenie prezydentów Polski i Węgier. Dla analityka ds. europejskich Polityki Insight i twórcy portalu kropka.hu zaskoczeniem były deklaracje Andrzeja Dudy. - Nie spodziewałem się tak koncyliacyjnego stanowiska polskich władz - prezydenta, który wykazuje tak duże zrozumienie dla powodu, dla którego Węgrzy nie chcą szóstego pakietu sankcji związanego z energetyką - mówił gość Jakuba Janiszewskiego.

Węgry blokują wprowadzenie bolesnych dla Rosji sankcji, bo od dawna stawiają na współpracę z Moskwą w kwestiach dotyczących energetyki. Nie chodzi jedynie o kupowanie paliw z Rosji. Węgry rozbudowują też elektrownię atomową w Paks wraz z państwowym koncernem rosyjskim Rosatom. I przy wydatnym wsparciu finansowym Moskwy, bo to Rosja pożyczyła Budapesztowi 10 mld euro na tę inwestycję.

- Pamiętajmy, że nikt Węgier nie zmusił ani do podpisania z Rosją umowy na budowę elektrowni przez Rosatom, ani do podpisania - ostatniej jesieni - 15-letniej umowy z Gazpromem, ani do tego, aby Peter Szijjártó przyleciał na konferencję darczyńców, która ostatnio odbyła się w Turcji, gdzie spotkał się z szefem Rosatomu, aby rozmawiać dalej o Paks - komentował dr Hejj.

Gość TOK FM nie ma wątpliwości, że Węgry są uzależnione energetycznie od Rosji na własne życzenie. - To jest węgierski wybór - podkreślił. I zwrócił uwagę, że wypowiedzi polskiego prezydenta z wtorkowego spotkania - błyskawicznie zostały wykorzystane propagandowo w węgierskich mediach prorządowych.

"Dobitnie wybrzmiało, po co Węgrom jest Polska"

Ekspert nie ma wątpliwości, że dla to strona węgierska bardziej korzysta na bliskich relacjach naszym krajem. Choćby dlatego, że - tak jak we wtorek - wypowiedzi polskich władz są sprawnie wykorzystywane propagandowo. Przedstawiciele Budapesztu mają też słuchaczy do wygłaszania niepopularnych tez.

- Novak mówiła o zbrodniach wojennych, nie wskazując na to, kto je popełnił. Mówiła o pomocy dla Buczy, nie wskazując, kto dokonał tam ludobójstwa - podkreślił analityk Polityki Insight. Jak dodał, "wygłaszanie propagandowych tez węgierskich na polskiej ziemi, kiedy Polacy mają tak zaangażowany stosunek do wojny i do pomocy Ukrainie, jest co najmniej niestosowne".

- Polska wie po której stronie stoi. Gdzie stoją obecnie Węgrzy? I dlaczego prezydent tak dobrze się czuła w Polsce? Na te pytania - w obliczu wojny w Ukrainie - ciężej byłoby mi odpowiedzieć - przyznał dr Dominik Hejj.

Dlaczego więc polskie władze nie postawiły na ochłodzenie relacji z Budapesztem? - Wielokrotnie polski MSZ mówił o tym, że obecnie relacje z Węgrami opierają się na pragmatyzmie związanym z podobnym traktowaniem przez Komisję Europejską. I to wczoraj wybrzmiało w czasie ostatniej wizyty. Natomiast to nie przeciwko Polsce uruchomiono obecnie mechanizm warunkowości, chociaż wezwał do tego Parlament Europejski, tylko przeciwko Węgrom - przypomniał rozmówca Jakuba Janiszewskiego.

I Budapeszt chciałby w swoje kłopoty wciągnąć też Polskę. Bo Katalin Novak prosiła Andrzeja Dudę, by  pomógł "spełnić oczekiwania Węgrów w kwestii sankcji energetycznych". Pani prezydent dziękowała, że  zaangażował się w mówienie o KPO. - Dobitnie wybrzmiało więc, po co Węgrom jest Polska. Ale absolutnie nie wybrzmiało, po co Polsce są Węgry. Bo Polska nie ma takich problemów, jakie mają Węgrzy na arenie europejskiej - podsumował dr Hejj.

DOSTĘP PREMIUM