Pracowici rosyjscy trolle. Zidentyfikowano 1000 kont szerzących narrację Moskwy

Państwowy Instytut Badawczy NASK zidentyfikował 1000 profili internetowych szerzących w sieci rosyjską narrację. - 80 proc. z nas korzysta wyłącznie już z mediów społecznościowych, stąd też skala manipulacji fałszywą informacją jest zdecydowanie inna niż kiedyś - mówił w TOK FM dr Cezary Tatarczuk.
Zobacz wideo

Narodowa i Akademicka Sieć Komputerowa rozpoznała w mediach społecznościowych 1000 kont wpisujących się w prorosyjską narrację. Powtarzają one tezy wygłaszane czy to w rosyjskiej państwowej agencji informacyjnej RIA Nowosti, czy to przez szefa rosyjskiej dyplomacji Siergieja Ławrowa. 

Jak ocenił w "Pierwszym śniadaniu w TOK-u" dr Cezary Tatarczuk, informacja dotycząca liczby kont nie jest "w ogóle zaskakująca". - Istotne jest to, aby dezinformować odbiorcę, aby wyrabiał sobie fałszywy pogląd, podejmował działania, które są zgodne z życzeniem twórców tych kont (...), którzy albo robią to z własnej inicjatywy, albo na zlecenie większych ośrodków - mówił ekspert ds. bezpieczeństwa z Wyższej Szkoły Administracji i Biznesu w Gdyni.

Prowadzący program Piotr Maślak przypomniał plotkę o tym, że zabójstwa na Nowym Świecie w Warszawie miała dokonać osoba ukraińskiego pochodzenia, co okazało się nieprawdą. Gość TOK FM wyjaśnił, że "tego typu informacje padają na podatny grunt, u tych wszystkich osób, które są niechętne" działaniom pomocowym.

- Ale myśmy takie rzeczy mogli obserwować w historii już dużo wcześniej, kiedy jeszcze mediów społecznościowych nie było. Przecież wszystkie pogromy żydowskie - już po zakończeniu II wojny światowej - miały podobne podłoże: wystarczała plotka, by ruszyło oburzenie społeczne i dochodziło do pogromów - zauważył. I choć podkreślił, że w Polsce w tej chwili jeszcze nie obserwujemy takich ekstremalnych sytuacji w stosunku do obywateli Ukrainy, którzy przybyli szukać u nas schronienia, to "mechanizm jest ten sam". - Tworzenie fałszywego obrazu, stworzenie fałszywego oskarżenia pod adresem konkretnego człowieka, który reprezentuje jakąś nację po to, żeby wzbudzić nienawiść, po to, żeby był opór - tłumaczył dr Tatarczuk. 

"Sąsiad mi opowiadał, że..."

W jaki sposób działają profile, których głównym celem jest sianie dezinformacji? Przede wszystkim podają informacje trudne do zweryfikowania. Może się to odbywać na zasadzie: "sąsiad mi opowiadał, że jego brat przyjął ukraińską rodzinę i ...". Próbują też oddziaływać na emocje odbiorców.

To jednak nie wszystko. Jak tłumaczył ekspert, mogą podawać fałszywe informacje na temat jednej osoby z danej grupy: na przykład, że konkretny obywatel Ukrainy jest zagrożeniem, ponieważ np. dokonał włamania do sklepu. - W ten sposób tworzy się fałszywą informację, która ma wzbudzić niechęć albo wręcz nienawiść do określonych osób, w tym wypadku do tych przybyszy, którym pomagamy - zaznaczył dr Tatarczuk. I dodał, że tworzenie informacji w mediach społecznościowych jest "w zasadzie pozbawione jakiejkolwiek kontroli", a reakcje serwisów są "zawsze po czasie". 

Z powodu zaś braku kontroli trudno jest ograniczyć działalność internetowych trolli. Nie bez znaczenia jest też ogromna szybkość, z jaką informacje rozprzestrzeniają się w mediach społecznościowych. - 80 proc. z nas - jak dowodzą ostatnie badania - korzysta już wyłącznie z mediów społecznościowych. Stąd też skala manipulacji fałszywą informacją jest zdecydowanie inna niż kiedyś - podkreślił ekspert. I zwrócił także uwagę na kolejny czynnik ułatwiający trollom zadanie: brak edukacji odbiorców. - Większość korzystających (z mediów społecznościowych - red.) nie potrafi korzystać z innych, równoległych źródeł informacji, które są kontrolowane i monitorowane - mówił ekspert, wskazując na agencje prasowe czy radio. 

Czy wiesz, że możesz słuchać TOK FM przez internet bez reklam? W Radiu TOK + Muzyka zamiast reklam usłyszysz muzykę. Kup TOK FM Premium w promocyjnej cenie 1 zł za pierwszy miesiąc, później 13,99 zł za każdy kolejny.

Nie czekaj, wypróbuj Radio TOK FM bez reklam!

DOSTĘP PREMIUM