Pracowici rosyjscy trolle. Zidentyfikowano 1000 kont szerzących narrację Moskwy
Narodowa i Akademicka Sieć Komputerowa rozpoznała w mediach społecznościowych 1000 kont wpisujących się w prorosyjską narrację. Powtarzają one tezy wygłaszane czy to w rosyjskiej państwowej agencji informacyjnej RIA Nowosti, czy to przez szefa rosyjskiej dyplomacji Siergieja Ławrowa.
Jak ocenił w 'Pierwszym śniadaniu w TOK-u' dr Cezary Tatarczuk, informacja dotycząca liczby kont nie jest 'w ogóle zaskakująca'. - Istotne jest to, aby dezinformować odbiorcę, aby wyrabiał sobie fałszywy pogląd, podejmował działania, które są zgodne z życzeniem twórców tych kont (...), którzy albo robią to z własnej inicjatywy, albo na zlecenie większych ośrodków - mówił ekspert ds. bezpieczeństwa z Wyższej Szkoły Administracji i Biznesu w Gdyni.
Prowadzący program Piotr Maślak przypomniał plotkę o tym, że zabójstwa na Nowym Świecie w Warszawie miała dokonać osoba ukraińskiego pochodzenia, co okazało się nieprawdą. Gość TOK FM wyjaśnił, że 'tego typu informacje padają na podatny grunt, u tych wszystkich osób, które są niechętne' działaniom pomocowym.
- Ale myśmy takie rzeczy mogli obserwować w historii już dużo wcześniej, kiedy jeszcze mediów społecznościowych nie było. Przecież wszystkie pogromy żydowskie - już po zakończeniu II wojny światowej - miały podobne podłoże: wystarczała plotka, by ruszyło oburzenie społeczne i dochodziło do pogromów - zauważył. I choć podkreślił, że w Polsce w tej chwili jeszcze nie obserwujemy takich ekstremalnych sytuacji w stosunku do obywateli Ukrainy, którzy przybyli szukać u nas schronienia, to 'mechanizm jest ten sam'. - Tworzenie fałszywego obrazu, stworzenie fałszywego oskarżenia pod adresem konkretnego człowieka, który reprezentuje jakąś nację po to, żeby wzbudzić nienawiść, po to, żeby był opór - tłumaczył dr Tatarczuk.
'Sąsiad mi opowiadał, że...'
W jaki sposób działają profile, których głównym celem jest sianie dezinformacji? Przede wszystkim podają informacje trudne do zweryfikowania. Może się to odbywać na zasadzie: 'sąsiad mi opowiadał, że jego brat przyjął ukraińską rodzinę i ...'. Próbują też oddziaływać na emocje odbiorców.
To jednak nie wszystko. Jak tłumaczył ekspert, mogą podawać fałszywe informacje na temat jednej osoby z danej grupy: na przykład, że konkretny obywatel Ukrainy jest zagrożeniem, ponieważ np. dokonał włamania do sklepu. - W ten sposób tworzy się fałszywą informację, która ma wzbudzić niechęć albo wręcz nienawiść do określonych osób, w tym wypadku do tych przybyszy, którym pomagamy - zaznaczył dr Tatarczuk. I dodał, że tworzenie informacji w mediach społecznościowych jest 'w zasadzie pozbawione jakiejkolwiek kontroli', a reakcje serwisów są 'zawsze po czasie'.
Z powodu zaś braku kontroli trudno jest ograniczyć działalność internetowych trolli. Nie bez znaczenia jest też ogromna szybkość, z jaką informacje rozprzestrzeniają się w mediach społecznościowych. - 80 proc. z nas - jak dowodzą ostatnie badania - korzysta już wyłącznie z mediów społecznościowych. Stąd też skala manipulacji fałszywą informacją jest zdecydowanie inna niż kiedyś - podkreślił ekspert. I zwrócił także uwagę na kolejny czynnik ułatwiający trollom zadanie: brak edukacji odbiorców. - Większość korzystających (z mediów społecznościowych - red.) nie potrafi korzystać z innych, równoległych źródeł informacji, które są kontrolowane i monitorowane - mówił ekspert, wskazując na agencje prasowe czy radio.
Czy wiesz, że możesz słuchać TOK FM przez internet bez reklam? W Radiu TOK + Muzyka zamiast reklam usłyszysz muzykę. Kup TOK FM Premium w promocyjnej cenie 1 zł za pierwszy miesiąc, później 13,99 zł za każdy kolejny.