"Nikogo już chyba nie dziwi to, co się wydarzyło w Ołeniwce". O traktowaniu przez Rosjan jeńców z pułku Azow

- Rosja przekroczyła już tyle granic w czasie wojny w Ukrainie, że nikogo już chyba nie dziwi to, co się wydarzyło w Ołeniwce. Po Buczy, Mariupolu, Siewierodoniecku, po przejechaniu Donbasu walcem artyleryjskim, po wielu miejscach, które były równane z ziemią - mówił w TOK FM Zbigniew Parafianowicz z "Dziennika Gazety Prawnej".
Zobacz wideo

Prokurator generalny Ukrainy Andrij Kostin poinformował, że według wstępnych danych międzynarodowych ekspertów, ukraińscy jeńcy wojenni w tzw. rosyjskim obozie filtracyjnym w Ołeniwce na wschodzie Ukrainy zostali zabici z użyciem broni termobarycznej. Z kolei amerykański Instytut Studiów nad Wojną (ISW) podał, że za atak na obóz w Ołeniwce, w wyniku którego zginęło 53 osoby, odpowiadają wojska rosyjskie. Obaliło to twierdzenia Kremla, że atak przeprowadzono z systemu HIMARS przekazanego Ukrainie przez USA.

- Rosja przekroczyła już tyle granic w czasie wojny w Ukrainie, że nikogo już chyba nie dziwi to, co się wydarzyło w Ołeniwce. Po Buczy, Mariupolu, Siewierodoniecku, po przejechaniu Donbasu walcem artyleryjskim, po wielu miejscach, które były równane z ziemią - komentował w TOK FM Zbigniew Parafianowicz.

Jak podkreślił dziennikarz z "Dziennika Gazety Prawnej", rosyjscy dyplomaci sami wręcz przyznali się do tego, że to Rosji zależało na ataku na jeńców. Chodzi o wpis, który opublikowała w piątek ambasada Federacji Rosyjskiej w Londynie. "Bojówkarze z Azowa zasługują na egzekucję, ale śmierć nie przez pluton egzekucyjny, ale przez powieszenie, bo to nie są prawdziwi żołnierze. Zasługują na upokarzającą śmierć". Ma być to rzekomy cytat mieszkańców zniszczonego przez Rosjan i okupowanego teraz Mariupola.

- Rosja z jednej strony się wypiera, podaje jakiś stek bzdur, kłamstw o tym, że HIMARS uderzył w ten budynek, a z drugiej daje wyraźny sygnał na Twitterze, powołując się na osoby trzecie, na ten "głos ludu" mieszkańców Mariupola i ujawnia prawdziwe intencje - stwierdził rozmówca Mikołaja Lizuta. 

Parafianowicz podkreślił, że Rosjanom bardzo zależało, aby napiętnować żołnierzy pułku Azow, jako zbrodniarzy i domniemanych nazistów. A dla Ukraińców oddział, który w walkę z Rosjanami zaangażował się w 2014 roku, jest "symbolem oporu". - To formacja zaprawiona w boju z Rosjanami i bardzo symboliczna. Od samego początku, od poddania Azowstalu było jasne, że Rosjanie częścią żołnierzy na pewno zahandlują, a część będą chcieli spektakularnie ukarać - podsumował dziennikarz.

To żołnierze z pułku Azow bronili się długimi tygodniami w podziemiach kombinatu Azowstal, który był ostatnim przyczółkiem ukraińskiej obrony w Mariupolu. Wraz z nimi przebywali tam cywile. W drugiej połowie maja udało się przeprowadzić ewakuację, wszyscy przebywający na terenie Azowstalu trafili do Rosji. Część żołnierzy pułku Azow trafiło do Ukrainy w ramach największej od początku wojny wymiany jeńców.

DOSTĘP PREMIUM