"Strategia Ukraińców się sprawdza". Dowództwo rosyjskie opuściło Chersoń. Następny będzie Krym?

Władze ukraińskie podały, że rosyjskie dowództwo wojskowe opuściło Chersoń. - Jeśli jednocześnie mielibyśmy potwierdzenie, że most na drodze M18, która łączny Krym na kierunku Mariupola też jest zniszczony, to pole manewru wojsk rosyjskich się mocno zawęża, a kierunkiem działania armii ukraińskiej będzie Krym - skomentował w TOK FM generał broni rezerwy Mirosław Różański.
Zobacz wideo

Większość dowództwa wojsk rosyjskich opuściła Chersoń, poinformował w niedzielę wiceprzewodniczący rady obwodowej miasta Jurij Sobolewski. - Mogę to potwierdzić. Rzeczywiście, dziś wróg nie ma ani jednej bezpiecznej drogi logistycznej, która zaspokoiłaby jego potrzeby wojskowe. Konkretnie dla zaopatrzenia grupy wojskowej, która znajduje się w pobliżu Chersonia - podkreślił. 

Jak ocenił w "Świątecznym Poranku w Radiu TOK FM", generał broni rezerwy Mirosław Różański, to informacja istotna i symboliczna. - Rosjanie zaczynają się wycofywać z terenów zajętych na początku wojny. To potwierdzenie, że strategia armii ukraińskiej, by nie przechodzić do frontalnej ofensywy - na którą wielu ekspertów czekało - po prostu działa - mówił prezes fundacji bezpieczeństwa i rozwoju Stratpoints i doradca Polski 2050.  

Zamiast tego, jak dodał, Ukraina podjęła działania, które nazwał oblężonymi twierdzami. - Z tym, że armia ukraińska nikogo nie oblegała. Ale bardzo skutecznie niszczyła zaplecze wojsk rosyjskich. W tym m.in. składy amunicji, paliw - zastrzegł od razu. 

Wiadomo też, że wszystkie główne drogi w okolicach Chersonia są pod kontrolą ogniową sił zbrojnych Ukrainy. 

- Jeśli jednocześnie mielibyśmy potwierdzenie, że most na drodze M18, która łączny Krym na kierunku Mariupola też jest zniszczony, to pole manewru wojsk rosyjskich się mocno zawęża, a kierunkiem działania armii ukraińskiej będzie Krym - dodał gość TOK FM, podkreślając, że w jego przekonaniu to dziś główny cel strategiczny i dowództwa armii ukraińskiej, i kierownictwa państwa.

"Na ringu nie panuje już armia rosyjska"

O Krymie głośno było już kilka dni temu, kiedy we wtorek doszło do serii wybuchów na lotnisku wojskowym w Nowofedoriwce na zachodnim brzegu Krymu. Płonęły magazyny z amunicją i pas startowy. W Internecie rozpowszechniane są zdjęcia zniszczonych samolotów wojskowych. Jak zauważył jednak prowadzący, próby odbicia Krymu, to coś na co Putin się jednak nie zgodzi.

- Czas najwyższy, byśmy się wyzbyli obaw, co myśli i co zrobi Putin - skomentował krótko generał broni rezerwy Mirosław Różański. - Oczywiście trzeba mieć z tyłu głowy, że armia rosyjska jest potężna - są jeszcze przecież siły rozmieszczone na terenie całej Federacji Rosyjskiej. Że jest to państwo, które dysponuje bronią jądrową. Ale jeżeli chcemy tę wojnę zakończyć, my jako Zachód, to tego typu działań powinno być coraz więcej - dodał od razu.

W jego ocenie, to oznacza też, że Zachód jeszcze bardziej powinien wspierać armię ukraińską. Dawać takie możliwości, które spowodują, że Putin powinien zacząć się obawiać, że Ukraińcy mogą odpowiadać w dowolnym miejscu i dowolnym czasie.  - Przecież dziś to sytuacja, że na ringu nie panuje już armia rosyjska. To nie ona rozdaje ciosy, tylko musi je przyjmować - podkreślił rozmówca Macieja Zakrockiego.

"Dwa mocarstwa przez cały czas się szachują"

Czy Putin nie sięgnie w tej sytuacji po broń jądrową? Zdaniem gościa TOK FM, to mało prawdopodobne. Z kilku powodów. Wyrzutnie broni jądrowej są zidentyfikowane i znajdują się pod pełną kontrolą. Po drugie, każde otworzenia silosu jest natychmiast identyfikowane. Po trzecie, Ukraina korzysta z systemów rozpoznania i wywiadu państw Zachodu.

- Nie stałoby się  tak, że nagle bylibyśmy mocno zaskoczeni, że Rosja zdecydowałby się na takie uderzenie. Wierzę tutaj w potencjał i możliwości wywiadu państw zachodnich, które monitorują posiadanie broni jądrowej przez Rosję - podkreślił generał broni rezerwy Mirosław Różański.  - Zresztą działa to i w drugą stronę. Dwa mocarstwa przez cały czas się w ten sposób szachują - zastrzegł.

A co musiałby się stać, by tę wojną zakończyć? Zdaniem prezesa fundacji bezpieczeństwa i rozwoju Stratpoints, Rosjanom powinny być zadane dotkliwe straty, głównie na zapleczu logistycznym. Bo, jak tłumaczył, "głębokie uderzenia, z wykorzystaniem systemów artyleryjskich, rakietowych, to kierunek, który okazał się bardzo skuteczny". - To może też doprowadzić do tego, że z Krymu wycofają się wojska rosyjskie. Że ponownie może być ustanowiona administracja ukraińska o dużej samodzielności - zapewnił przy tym. 

- Życzyłbym też Ukraińcom, by kolejną z kart przetargowych były tereny separatystycznych republik - ługańskiej i donieckiej. Bo jeśli świat zobaczyłby, że wojna kończyłaby się utratą jakiejkolwiek części Ukrainy, to byłaby to zachęta dla innych państw, które mają zapędy imperialne. A to nie może się stać - skwitował rozmówca Macieja Zakrockiego. 

DOSTĘP PREMIUM