"Oho, nie palcie papierosów w składach amunicji". Nowy element wojny, który jest "wstrząsem dla Rosjan"

Po eksplozjach na okupowanym przez Rosjan Krymie Ukraińcy korzystają ze słabości wroga i jeszcze bardziej go upokarzają. Mówią ironicznie: Oho, uważajcie z ogniem w składach amunicji, nie palcie tam papierosów - stwierdził w TOK FM Piotr Żochowski. Ekspert OSW dodał, że ostatnie ataki na półwysep są "piorunujące dla Rosjan".
Zobacz wideo

Podczas gdy Rosjanie nie robią postępów w Donbasie i nie mogą tam doprowadzić do przełomu, Ukraińcy z powodzeniem atakują Krym. Jak donosi Ukrinform, rankiem 16 sierpnia wybuchł pożar w podstacji transformatorowej w mieście Dżankoj i doszło do detonacji składu amunicji w pobliskiej wsi Majske. Z kolei przed tygodniem doszło do ostrzału rosyjskiej bazy lotniczej w Nowofedoriwce na Krymie, w wyniku którego zniszczono kilka samolotów. Według wyliczeń ukraińskiego wydania "Forbesa" zniszczono sprzęt wart 650-850 mln dolarów. Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski przypomniał, że od zajęcia Krymu zaczęła się rosyjska wojna z Ukrainą i tam też musi się zakończyć.

- To nowy element w tej wojnie, który jest wstrząsem dla Rosjan. Te ataki czy akty dywersji na obiekty wojskowe na Krymie są bardzo bolesnym ciosem, który uderza w prestiż rosyjskiej armii i osłabia jej potencjał wojskowy - mówił w TOK FM Piotr Żochowski z Ośrodka Studiów Wschodnich.

Zwrócił również uwagę, że zmieniło się podejście Rosjan do informowania o wybuchach na Krymie. - Podczas pierwszego ataku w zeszłym tygodniu Rosjanie natychmiast wydali komunikat, że to był wypadek, przypadkowe eksplozje i oni sami są za to odpowiedzialni. A teraz, po wybuchach w składach amunicji, Rosjanie od razu poinformowali, że to akt dywersji. Więc sami się przyznają do słabości – zauważył w rozmowie z Jakubem Janiszewskim.

"Oho, uważajcie z ogniem w składach amunicji, nie palcie tam papierosów"

Jednocześnie – jak dodał ekspert OSW – Ukraińcy korzystają z tej słabości Rosjan i jeszcze bardziej ich upokarzają. - Mówią ironicznie: Oho, uważajcie z ogniem w składach amunicji, nie palcie tam papierosów. W dodatku asystent szefa biura prezydenta Ukrainy Mychajło Podolak stwierdził, że to jeszcze nie koniec: Zobaczycie, co jeszcze spotka was na Krymie – przytaczał.

Jak przyznał, choć jeszcze nie do końca wiadomo, czy ataki na wojskowe obiekty na Krymie są dziełem dywersantów, czy konsekwencją ostrzałów rakietowych, to ich "efekt jest piorunujący dla Rosjan". - W zeszłym tygodniu widzieliśmy, jaką wywołało to panikę wśród odpoczywających Rosjan na Krymie (na filmikach zamieszczonych w sieci były widoczne kolejki uciekających z półwyspu ludzi – przyp. red.). Natomiast ostatnia eksplozja w tamtejszym składzie amunicji ma konsekwencje szersze, bo jej efektem było zniszczenie linii kolejowej prowadzącej do stacji energetycznych. A takie incydenty powodują panikę w społeczeństwie okupowanego Krymu. Dociera do niego, że Krym jest trochę bezbronny, a Ukraińcy mogą go atakować i niszczyć tamtejsze obiekty wojskowe - podkreślił.

Piotr Żochowski ocenił również, że wspomniane ataki to duży sukces Ukraińców, który "naruszył oazę spokoju" okupowanego przez Rosjan Krymu. - Ale też zakwestionował zdolności Floty Czarnomorskiej do obrony półwyspu – podsumował gość TOK FM.

DOSTĘP PREMIUM