Kaczyński chce "armii" strzegącej wyborów. "Druga strona właściwie nie ukrywa, że chce awantur"

Podcza obotniej wizyty w Małopolsce Jarosław Kaczyński apelował o stworzenie - jak to ujął - armii urzędników, która będzie kontrolować przebieg głosowania. Prezes PiS mobilizuje regionalnych działaczy i sympatyków partii przed przyszłorocznymi wyborami.
Zobacz wideo

Musimy przeprowadzić pewne zmiany prawne, które pozwolą lepiej kontrolować wyniki wyborów i musimy stworzyć "armię", która będzie strzegła wyborów w każdym okręgu wyborczym - mówił Jarosław Kaczyński. "Armia" ma być liczna, bo, jak precyzował, komisji obwodowych jest prawie 30 tys.

- Bo druga strona właściwie nie ukrywa, że chce awantur przy wyborach, że chce zakwestionować, jak przegra. Będzie trzeba tego bardzo mocno pilnować. I to jest, proszę państwa, także to zadanie, które jest przed nami - stworzyć taką armię po to, żeby ten wynik był uczciwy - mówił Kaczyński w Nowym Sączu. 

Partie opozycyjne porozumienie w sprawie Obywatelskiej Kontroli Wyborów podpisały już na początku czerwca. Powstała specjalna platforma internetowa, przez którą mogą zgłaszać sie chętni przyszli członkowie komisji wyborczych, obserwatorzy społeczni i mężowie zaufania.

Prezes PiS tłumaczył również, że najbliższe wybory parlamentarne, które odbędą się w 2023 r., są ważne, bo dotyczą "wyboru koncepcji rozwoju Polski i jej suwerenności".

- A co chce zrobić Tusk i jego towarzystwo? Podporządkować Polskę nie tyle Unii Europejskiej, która jest dzisiaj narzędziem Niemiec, tylko po prostu Niemcom. Do tego naprawdę nie możemy dopuścić - powiedział. - Będą przyjmować wszystkie koncepcje ekonomiczne, ekologiczne, które służą jednemu: żeby Polska, i w ogóle nasza część Europy, trwale pozostała biedniejszą, wyraźnie biedniejszą od tej części zachodniej - przekonywał Kaczyński.

DOSTĘP PREMIUM