Pokojowa Nagroda Nobla. "Niemiły osad postkolonialnego myślenia o Europie Wschodniej"

Bogumiła Berdychowska z kwartalnika "Więź" jest rozczarowana decyzją Komitetu Noblowskiego. Jak oceniła w TOK FM, "Komitet Noblowski nie miał odwagi, zresztą nie po raz pierwszy, nagrodzić tych, których winien był nagrodzić".
Zobacz wideo Wołodymyr Zełenski: przed nami historyczny tydzień dla Ukrainy

Tegoroczną Pokojową Nagrodę Nobla otrzymali: szef białoruskiego Centrum praw człowieka Wiasna Aleś Bialacki, rosyjska organizacja obrony praw człowieka Memoriał i ukraińskie Centrum Wolności Obywatelskich.

Zdaniem Bogumiły Berdychowskiej z kwartalnika "Więź" decyzja Komitetu Noblowskiego być może nie jest "fantastyczna", ale na pewno jest "niezrozumiała". - Komitet Noblowski nie miał odwagi, zresztą nie po raz pierwszy, nagrodzić tych, których winien był nagrodzić. Dlatego dla mnie nie ulega wątpliwości, że tak naprawdę laureatem powinien być Wołodymyr Zełenski. To on w tej chwili symbolizuje opór przeciwko tyranii, agresji, napaści i pogwałcenia wszelkich możliwych reguł prawa narodowego - powiedziała w rozmowie z Jakubem Janiszewskim.

Jak podkreśliła publicystka, jest świadoma zasług każdego z trzech tegorocznych laureatów. Zwróciła jednak uwagę, że jeden z nich, czyli rosyjski Memoriał, przez lata zajmujący się badaniami historycznymi i propagowaniem wiedzy o ofiarach represji stalinowskich już nie istnieje. - Można powiedzieć, że Komitet Noblowski dostrzegł Memoriał, gdy ten przestał istnieć. Najpiękniejszy jest przedmiot, którego nie ma - komentowała Berdychowska.

Pokojowy Nobel dla Alesia Bialackiego. Dlaczego dopiero teraz?

Bogumiła Berdychowska przypomniała, że w ubiegłym roku laureatem Nobla został również Rosjanin - dziennikarz Dmitryj Muratow. - Komitet bardzo dba o to, żeby Rosjanom w tej trudnej sytuacji, w której znajdują się tamtejsi obrońcy praw człowieka, dostarczać niekończących się źródeł otuchy czy nadziei -  oceniła gościni "Połączenia".

Dziennikarka zadała też pytanie, dlaczego jeden z liderów białoruskiego Centrum Praw Człowieka Wiasna Aleś Bialacki został nagrodzony tak późno. - Dlaczego Komitet Noblowski nie zdobył się na heroiczny akt wyróżnienia nagrodą któregoś z działaczy praw człowieka czy działaczy demokratycznych w 2020 roku, kiedy cala Białoruś po kryjomu demonstrowała przeciwko fałszerstwom wyborczym? Być może Łukaszenka przez moment potraktowałby swoich przeciwników bardziej humanitarnie - mówiła.

"Niemiły osad postkolonialnego myślenia o Europie Wschodniej"

Uwadze Bogumiły Berdychowskiej nie umknął fakt, że wszyscy trzej laureaci reprezentują kraje postradzieckie, a umieszczenie ich przez Komitet Noblowski na wspólnym podium pokrywa się z narracją Putina o Rosji, Ukrainie i Białorusi jako bratnich narodach.

 - Komitet Noblowski, chciał tego czy nie, tworzy taki niemiły osad postkolonialnego myślenia o Europie Wschodniej, że w gruncie rzeczy to jest jeden obszar, że może się kłócą, ale to jest kłótnia w rodzinie - oceniła rozmówczyni Jakuba Janiszewskiego.

Doradca Zełenskiego: Tegoroczny Nobel jest "fantastyczny"

"Komitet Noblowski w ciekawy sposób rozumie słowo "pokój", jeśli przedstawiciele dwóch krajów, które zaatakowały trzeci otrzymują wspólnie z nim Pokojową Nagrodę Nobla - napisał w piątek na Twitterze doradca prezydenta Ukrainy Mychajło Podolak.

"Ani rosyjskie, ani białoruskie organizacje nie były w stanie zorganizować sprzeciwu wobec wojny. Tegoroczny Nobel jest 'fantastyczny'" - dodał doradca prezydenta Ukrainy.

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM