,
Obserwuj
Świat

Rozejm "wzmocnił Łukaszenkę w oczach Putina i Rosjan". Czas na spełnienie wielkiego marzenia? "To brzmi komicznie"

Anna Siek
2 min. czytania
25.06.2023 08:05
Niespodziewanym rozjemcą w pojedynku między Jewgienijem Prigożynem a Władimirem Putinem został Alaksandr Łukaszenka. Jak mówił w TOK FM Paweł Łatuszka, to wzmocniło białoruskiego dyktatora w oczach Putina i Rosjan. - Oczywiście Putin tego nie chciał, ale sytuacja była bez wyjścia - wyjaśnił były minister kultury Białorusi, który obecnie jest jednym z najważniejszych przedstawicieli białoruskiej opozycji.
|
|
fot. Alexander Astafyev / AP

Jeszcze późnym popołudniem w sobotę wydawało się, że nikt nie jest w stanie powstrzymać wagnerowców przed wkroczeniem do Moskwy. Bo nie doszło do żadnej próby ich powstrzymania. Tymczasem przed 20 dowiedzieliśmy się, że jest porozumienie i Jewgienij Prigożyn zarządził odwrót swoich najemników. O porozumieniu poinformowała - przypomnijmy - administracja Alaksandra Łukaszenki.

Zdaniem Pawła Łatuszki rozejm nie ocali Prigożyna. - On zrobił coś, co na pewno oznacza, że ma wyrok śmierci. Putin nigdy mu nie wybaczy - ocenił w TOK FM były minister kultury Białorusi, a obecnie jeden z najważniejszych przedstawicieli demokratycznej opozycji. Rozmówca Agnieszki Lichnerowicz podkreślił, że kryzys wywołany przez założyciela Grupy Wagnera pokazał, że każdego dyktatora można obalić.

Łatuszka przypomniał, że jeszcze w sobotę rano Łukaszenka deklarował pełne wsparcie dla Rosji. - Był gotów nawet wysłać do Rosji oddział sił specjalnych z Witebska. Mam nadzieję, że na Zachodzie nie ma już złudzeń, że Łukaszenka jest absolutnym sojusznikiem Putina - dodał.

'Fakt, że Prigożyn jeszcze żyje, jest dowodem na słabość Putina'. Co czeka Rosję? Ekspert wskazał scenariusz

Jak mówił gość TOK FM, doprowadzenie do porozumienia "wzmocniło Łukaszenkę, ale w oczach Putina i Rosjan". - Oczywiście Putin tego nie chciał, ale sytuacja była bez wyjścia, więc skorzystał z jego pomocy - dodał były minister kultury Białorusi.

Łukaszenka marzy o Kremlu

 

Według rozmówcy Agnieszki Lichnerowicz doprowadzenie do odwrotu wagnerowców spod Moskwy spowoduje, że białoruski dyktator stanie się jeszcze większym wyzwaniem, rywalem dla prezydenta Rosji. - Kiedyś mówiłem, że Łukaszenka od momentu dojścia do władzy w 1994 roku marzył, żeby zostać przywódcą na Kremlu. I to zwiększa jego ewentualne szanse - ocenił Łatuszka, dodając, że nie można wykluczyć tego, iż Łukaszenka będzie chciał kiedyś "startować w wyborach w Rosji, czy w ramach tzw. państwa związkowego Białorusi i Rosji". - Brzmi to komicznie, ale według jego planów to jest scenariusz, który ma w głowie - podreślił.

- Łukaszenka marzył, żeby zjednoczyć dwa państwa i zostać przywódcą. I teraz jeszcze więcej będzie marzyć, jak objąć stanowisko w Moskwie. Ten człowiek jest dla narodu białoruskiego zdrajcą, przestępcą. Wielu ludzi przez niego zostało zamordowanych. Tak trzeba patrzeć na dyktatora białoruskiego - podsumował Paweł Łatuszka.

Posłuchaj całej rozmowy Agnieszki Lichnerowicz z Pawłem Łatuszką:

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>