Polak zaatakował premier Danii. Jest akt oskarżenia
W ubiegłym miesiącu premier Danii Mette Frederiksen została zaatakowana przez Polaka, który przebywa w Danii od 2019 r. Mężczyzna został aresztowany, a po kilku tygodniach przedstawiono mu zarzuty. Polak nie przyznaje się do winy. Grozi mu kara grzywny lub nawet do ośmiu lat więzienia.
Frederiksen zeznała, że 7 czerwca wieczorem na placu Kultorvet w centrum Kopenhagi została uderzona pięścią w prawe ramię, a następnie zachwiała się. Według poszkodowanej napastnik mówił w niezrozumiałym dla niej języku.
Sześą bilionów reparacji od Niemiec? 'To jest priorytetowe'
Napastnik ceni premier Frederiksen
Kancelaria szefowej rządu opublikowała fragment wypisu ze szpitala, w którym napisano, że Fredriksen doznała kontuzji prawego ramienia oraz niewielkiego odkształcenia odcinka szyjnego kręgosłupa. Premier po incydencie mówiła w mediach, że nie czuje się dobrze, musiała skorzystać z pomocy specjalisty. Kontynuowała jednak wykonywanie obowiązków służbowych.
Zatrzymany Polak nie przyznał się do winy i twierdzi, że nie pamięta zdarzenia. Wcześniej cytowany przez duńskiego nadawcę publicznego lekarz zeznał w sądzie, że podejrzany był pod wpływem alkoholu i narkotyków. Duńska policja wykluczyła motyw polityczny ataku.
Podczas przesłuchania napastnik miał wyrazić skruchę i powiedzieć, że Frederiksen jest dobrą premier.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>