"Mało inspirująca, naprawdę nudna", a jednak "idealna". Ursula von der Leyen znów na czele KE
Ursula von der Leyen została w czwartek ponownie wybrana przez Parlament Europejski na przewodniczącą Komisji Europejskiej. 401 europosłów głosowało za, a 284 przeciw. Wymagana bezwzględna większość głosów potrzebna do zatwierdzenia kandydatury niemieckiej polityczki wynosiła 360 eurodeputowanych.
Jak komentował w TOK FM Michał Piękoś, Ursula von der Leyen to "idealna kandydatka" na szefową Komisji Europejskiej. - Jest mało inspirująca, naprawdę nudna, a jej przemówienia po prostu wloką się jak flaki z olejem - komentował w "Połączeniu" redaktor naczelny "Trybuny".
Ursula von der Leyen ponownie szefową KE
Rozmówca Jakuba Janiszewskiego wyjaśnił, że w unijnej rozgrywce politycznej chodzi o to, by szef Komisji Europejskiej nie stał się faktycznym liderem Europy. - Ponieważ karty cały czas chcą rozgrywać stolice - podkreślił Piękoś.
Dlatego - jak przypomniał - szans na stanowisko szefa KE nie miał przed laty Tony Blair. Zdaniem dziennikarza liderzy państw UE wychodzili z założenia, że "ktoś z taką wielką rangą" po prostu ich "przykryje". - Więc musimy tam mieć kogoś, kto będzie przede wszystkim odbierał od nas telefony i kto będzie dobrym sprawnym urzędnikiem - dodał.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Gość TOK FM mówił, że po dzisiejszym przemówieniu Ursuli von der Leyen wysłuchał jej przemówienia z 2019 roku. I dodał, że niemiecka polityczka przed pięcioma laty mówiła prawie to samo, co teraz. Na przykład, że Europol stanie się policją z prawdziwego zdarzenia, a Frontex będzie agencją strzegącą granic Europy. - Minęło pięć lat: Europol to dosyć pocieszna instytucja, gdzie belgijscy policjanci przekładają papiery z kupki na kupkę, a jak działa Frontex, to sami widzimy na polskiej granicy z Białorusią. Czyli nie działa wcale - ocenił.
Piękoś przyznał, że udało się von der Leyen przepchnąć podczas pierwszej kadencji dwie ważne dla Polski sprawy: pakt migracyjny i Zielony Ład. Ale i tu są oczywiście spore zastrzeżenia. Gość TOK FM stwierdził, że przeczytał tekst paktu migracyjnego i jest tam mnóstwo rozmaitych furtek, możliwości stosowania wyjątków, czy szerokiej interpretacji. Jego zdaniem przyniesie to wiele arbitralnych decyzji. - Więc ten pakt jest bardziej takim szeregiem wskazówek niż konkretną polityką - uważa dziennikarz.
Orban łączy UE
Von der Leyen sprawdza się ostatnio jako ta, która karci Viktora Orbana. Piękoś przypomniał sytuację z ostatnich tygodni, która wywołała wściekłość liderów Europy. Pamiętamy, że tuż po objęciu przez Węgry unijnej prezydencji, Orban pojechał najpierw do Kijowa, a potem nikomu o tym nie mówiąc do Moskwy . - W tym czasie Putin zbombardował szpital dziecięcy w Kijowie. Viktor Orban stał na tle flag Unii Europejskiej, co jest skandalem nie do pomyślenia - stwierdził. To właśnie wtedy, po protestach Scholza i Macrona "von den Leyer też powiedziała, że absolutnie nie ma zgody, żeby jakiś premier, którego rząd akurat sprawuje przewodnictwo w radzie, sobie w ten sposób działał".
Dziennikarz przyznał, że Orban jest tym, który jednoczy teraz unijną większość. - Robi sobie swoją własną politykę opartą na interesach związanych z Moskwą i Pekinem, mając w poważaniu to, co dzieje się w Brukseli. Jest takim przydatnym elementem łączącym brukselskie elity. Więc teraz von der Leyen okłada go pałką i wszyscy posłowie wstają, klaszczą, są zachwyceni - podsumował gość "Połączenia".