"Grillowanie Putina na wszystkich frontach". To dziś jego największy problem
W ciągu ostatnich kilku dni Ukraińcom udało się zniszczyć w obwodzie kurskim trzy mosty na rzece Sejm. W wyniku tych uderzeń część rejonu (powiatu) głuszkowskiego, która graniczy z Ukrainą, została odcięta od reszty regionu. We wtorek niemiecki dziennik "Bild" ocenił, że na obszarze zagrożonym okrążeniem przez ukraińską armię może znajdować się około 3 tys. rosyjskich żołnierzy.
Jak mówił w TOK FM dr Witold Sokała najważniejsze są jednak informacje, że Ukraińcy nadal posuwają się do przodu, a teren, który zdobyli, wzmacniają inżynieryjnie i fortyfikują.
- Przygotowują się ewidentnie na ciężkie walki, spodziewając się, że dla Rosjan to ważne tak z wojskowego - i co bardziej istotne - politycznego punktu widzenia - mówił w "Światopodglądzie" ekspert z Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach i współpracownik "Dziennika Gazety Prawnej".
Izabela P. nie była jedyna. Tak znikają Polacy. Zaglądamy za kulisy śledztw
W jego ocenie przygotowania Ukraińców do stawienia twardego oporu pokazują też, że przyczółek kurski to nie "chwilowa fanaberia" czy "zmyłka dla odciągnięcia uwagi od innych wydarzeń", jak spekulowano w pierwszych dniach tej operacji.
- W przekonaniu ukraińskiego przywództwa - i wojskowego, i cywilnego - to operacja, która może być bardzo istotna dla losów wojny - dodał w rozmowie z Agnieszką Lichnerowicz.
Posłuchaj:
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Szarża Ukrainy na Rosję. "Konflikt pomiędzy armią a Federalną Służbą Bezpieczeństwa"
W ocenie gościa TOK FM dużo poważniejszy dla Rosjan jest teraz jednak problem polityczny. Jak tłumaczył, nie chodzi tylko o sukcesywne podkopywanie zaufania do władz wśród zwykłych Rosjan ("oni widzą bałagan po swojej stronie, fatalnie przeprowadzoną ewakuację").
- Co dużo ważniejsze: narasta konflikt pomiędzy armią a Federalną Służbą Bezpieczeństwa i to jest coś, co może być game changerem ważniejszym niż 1 tys. km terytorium. Tym bardziej że już obserwujemy przerzucanie się odpowiedzialnością za tę klęska pomiędzy FSB a generalicją wojskową – zwrócił uwagę dr Witold Sokała.
Jak od razu uzupełnił, na to nakłada się też niejasna struktura dowodzenia - formalnie w obwodzie kurskim dowodzi teraz z ramienia FSB Aleksander Bortnikow, ale jest tam także dowódca generałów z rosyjskiego Zgrupowania Północ. - Ostatnio Putin, co bardzo charakterystyczne, powiesił jeszcze nad nimi czapę, czyli jednego z najbardziej zaufanych doradców Aliksieja Diumina, co tylko potwierdza, że Kreml docenia problem rywalizacji FSB i armii - podkreślił.
Inna rzecz, jak zauważył współpracownik "DGP", że FSB chce przy okazji wyszarpać dla siebie pieniądze i jeszcze więcej władzy. Dlatego, jak wskazał, prowadzi operacje informacyjne także na wewnętrznym froncie rosyjskim. Podważa zaufanie do generalicji, promuje narracje o partii zdrajców czy też np. wskazuje, że dotychczasowe niepowodzenia to skutek nielojalności armii, w tym, że ta celowo dopuszcza do niepowodzeń tzw. specjalnej operacji wojskowej.
- To już zaczyna być groźne. Buldogi już nie tylko pod dywanem, ale i na dywanie zaczynają się żreć dosyć poważnie. I jeśli coś może wywrócić poważnie rosyjski wózek, to myślę, że właśnie rywalizacja FSB i sił zbrojnych - ocenił ekspert Uniwersytetu Jana Kochanowskiego.
Putin przerwał milczenie. Co zrobią Rosjanie? 'Jedyny sposób, by wyprzeć Ukraińców'
"Armia niekoniecznie chce tę wojnę wygrać pod dowództwem Putina i FSB"
Gość TOK FM zwrócił też uwagę, że serię upokorzeń funduje armii także sam prezydent Rosji i np. narzuca armii kolejnych ministrów obrony, którzy nie są generałami. - Przecież, chociaż Siergiej Szojgu lubił paradować w generalskim mundurze, to był to cywilny polityk, człowiek Putina, nasłany na armię - przypomniał.
Jego zdaniem może to mieć bardzo poważne konsekwencje, a w grę może wchodzić sabotowanie - po cichu - działań na Ukrainie przez wielu generałów, a także oczekiwanie na powrót popularnego w wojsku generała Siergieja Surowikina, który po puczu Jewgienija Prigożyna znalazł w odstawce.
- Armia niekoniecznie chce tę wojnę wygrać pod dowództwem Putina i FSB. To może daleko idące sformułowanie, ale nawet jeśli to bajka, to może być w niej trochę prawdy - podkreślił.
"Rosja podkula ogon i się wycofuje"
Naczelny dowódca ukraińskiej armii gen. Ołeksandr Syrski oświadczył we wtorek, że terytorium w obwodzie kurskim w Rosji, które zajęły Siły Zbrojne Ukrainy, powiększyło się do 1263 kilometry kwadratowe, a liczba kontrolowanych miejscowości - do 93.
- Im dłużej Ukraina będzie odnosiła sukcesy w rywalizacji z Rosją, tym łatwiej będzie siąść z osłabionym partnerem do rozmów. Czy to będą pełne rozmowy pokojowe, czy jakaś forma pośrednia, tego dzisiaj nie przesądzimy. Pewne jest za to, że Ukraina zyskuje atuty, przeciwnik jest coraz słabszy - skomentował dr Witold Sokała.
W jego ocenie kwestia rozmów to jednak perspektywa miesięcy.
- Grillowanie Putina i Rosjan na kilku frontach będzie jeszcze trwało. Pytanie, czy Rosjanie potrafią odpowiedzieć w inny sposób. Padają przypuszczenia, że nie są w stanie odwojować tego terenu i opanować sytuacji, ale mogą odpowiedzieć użyciem broni masowego rażenia - mówił, oceniając, że to jednak blef, bo jeśli do tej pory tego nie zrobili, to tym bardziej nie są w stanie tego zrobić teraz.
- Rosyjskie pogróżki to tylko pogróżki, a jak przyjdzie co do czego, to Rosja podkula ogon i się wycofuje - podsumował w TOK FM.