,
Obserwuj
Świat

"Odpalamy protokół Twierdza Europa". Wszystko inne zawiodło? "UE musi postawić na bardziej drastyczne rozwiązania"

4 min. czytania
20.10.2024 09:29
Donald Tusk przedstawił w Brukseli strategię migracyjną Polski, która zakłada m.in. czasowe zawieszenie prawa do azylu. - Polski premier po szczycie, a w zasadzie jeszcze przed jego rozpoczęciem, obwieścił dziennikarzom, że dostał to, co chciał - skomentowała w TOK FM Magdalena Cedro z Polskiej Agencji Prasowej.
|
|
fot. Thierry Monasse/REPORTER / THIERRY MONASSE/REPORTER

Rosja i Białoruś, żaden inny kraj, nie mogą nadużywać naszych wartości, w tym prawa do azylu - stwierdzili przywódcy 27 krajów członkowskich UE w konkluzjach ze szczytu w Brukseli. Rada Europejska wyraziła także solidarność z Polską i innymi państwami, które doświadczają instrumentalizowania migracji. "Wyjątkowe wyzwania wymagają odpowiednich środków" - można też przeczytać w konkluzjach.

Przywódcy podkreślili także, że są zdeterminowani do skutecznej ochrony granic zewnętrznych UE z użyciem wszystkich możliwych środków, także ze wsparciem UE, w zgodzie z prawem unijnym i międzynarodowym.

Kwestię tę podniósł na szczycie premier Donald Tusk - zaprezentował strategię migracyjną polskiego rządu, której elementem jest zawieszenie prawa do azylu w związku z sytuacją na granicy polsko-białoruskiej.

"Polski premier dostał to, co chciał"

Jak zwróciła uwagę w TOK FM Magdalena Cedro, to akceptacja polityki Polski w kwestii strategii migracyjnej. - Polski premier po szczycie, a w zasadzie jeszcze przed jego rozpoczęciem, obwieścił dziennikarzom, że dostał to, co chciał. I rzeczywiście zarówno konkluzje przyjęte przez przywódców 27 krajów członkowskich, jak i słowa szefowej Komisji Europejskiej, czyli organu, który w Unii Europejskiej stoi na straży prawa, tylko to potwierdzają - mówiła dziennikarka Polskiej Agencji Prasowej

Przypomniała, że Bruksela nie chciała długo wypowiadać się w tej kwestii - oceniała i analizowała ruch Finlandii, która już w lipcu wprowadziła ustawę dotyczącą zawieszenia prawa do azylu. - Teraz von der Leyen w czwartek, w zasadzie w nocy z czwartku na piątek, oznajmiła, że zarówno Finlandia, jak i Polska mają prawo do czasowego, proporcjonalnego zawieszenia prawa do azylu - podkreśliła w rozmowie z Anną Piekutowską.

Meloni przejęła pałeczkę od Orbana

Podczas szczytu pojawił się także pomysł, by imigrantów wysyłać do obozów w państwach trzecich.

- To pokazuje też, jaki zwrot nastąpił od 2015 roku, kiedy po raz pierwszy UE zderzyła się z problemem przekroczenia granic zewnętrznych unii. O ile wcześniej uważano, że trzeba respektować prawo międzynarodowej, szukać najbardziej humanitarnych rozwiązań, o tyle teraz - po poprawie dekadzie mierzenia się z problemem - widać, że wszystkie te propozycje zawiodły. Unia musi postawić na rozwiązania bardziej drastyczne - skomentowała Magdalena Cedro.

Zauważyła przy tym, że unijna polityka migracyjna skręciła w prawo. Głównie na skutek m.in. "świetnych wyników partii skrajnie prawicowych w Europie, przy czym prym wiedzie teraz w tym względzie premierka Włoch, która przejęła pałeczkę od Wiktora Orbana. - To ona stała przecież ze zorganizowaniem spotkania 11 przywódców przed szczytem, w którym wziął również udział polski premier - dodała.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

"Odpalamy protokół twierdza Europa"

- Odpalamy protokół twierdza Europa, ale oczywiście na razie w wersji retorycznej. Bo przywódcy nadal o tym dyskutują; Komisja Europejska będzie teraz szukać rozwiązań - zwróciła także uwagę gościni TOK FM.

W tym kontekście przypomniała, że pomysł obozów dla migrantów pojawił się już w 2018 r. Przy czym, jak zastrzegła, nie było to nazywane obozami, centrami czy ośrodkami, ale platformami. Z początku myślano o tym, by założyć je w krajach północnej Afryki. Tyle, że - jak mówiła - nie znalazło to zrozumienia wśród partnerów krajów Mahrebu. - Teraz pozostaje pytanie, który kraj mógłby się na to zdecydować - zastanawiała się.

Wskazała też, że np. Wielka Brytania próbowała swoich sił w Rwandzie. - Ale i tu okazuje się, że to też nie za bardzo działa. Bardzo ciężko jest zorganizować przeloty, które są bardzo drogie - wskazała.

Po co Tusk rozpętał tę burzę? 'Co najmniej trzy cele'

"Efekt kuli śnieżnej"

Mimo tych problemów premierka Włoch Giorgia Meloni już znalazła miejsce dla migrantów; w Albanii. To tam przekierowywani są mężczyźni uratowani na Morzu Śródziemnym. Jak od razu zwróciła jednak uwagę Magdalena Cedro, umowa z Albanią jest podpisywana na rok. - Pytanie, co się wydarzy, kiedy ten ośrodek nie będzie już mógł gromadzić więcej osób - mówiła też.

- A ile w tym polityki, a ile realnej potrzeby? - chciała też wiedzieć prowadząca. W tym kontekście wskazała np. na nowe dane Fronteksu. Pokazały, że w pierwszych dziewięciu miesiącach tego roku o 42 proc. zmniejszyła się liczba nielegalnych migrantów.

- To efekt kuli śnieżnej, który nastąpił po zamachu w Soligen w Niemczech - odpowiedziała Magdalena Cedro. Przypomniała, że to po tym jak 26-letni Syryjczyk ranił nożem kilka osób, w tym trzy śmiertelnie, Niemcy zdecydowały się na przywrócenie kontroli na wszystkich dziewięciu swoich granicach.

Choć, jak od razu dodała dziennikarka PAP, to także efekt skumulowania różnych problemów, frustracji i wspomnianych już dobrych wyników radykalnej prawicy; partie liberalne musiały w jakiś sposób na to odpowiedzieć.

- Niemcy zaczęły najbardziej drastycznym rozwiązaniem, ale pytanie, na ile to rozwiązanie faktycznie działa. Czy nie mówimy tutaj bardziej o odpowiadaniu na obawy i lęki wyborców? Bo czy rzeczywiście to z Polski do Niemiec przyjeżdżają islamiści, którzy atakują obywateli i dokonują zamachów terrorystycznych? - zastanawiała się na koniec.