,
Obserwuj
Świat

Język kampanii prezydenckiej w USA. Trump przeklinający jak czwartoklasista. "To jest zgroza"

Kamil Śmiałkowski
3 min. czytania
02.11.2024 20:26
Analiza języka jakim posługują się Kamala Harris i Donald Trump pozwala zrozumieć różnicę w ich kampaniach - On po prostu cały czas używa słowa "worst", co oczywiście jest stopniowaniem, ale to cały czas to samo słowo, które oznacza gorzej, najgorszy - mówiła o Trumpie w TOK FM Olga Pietrykiewicz, równocześnie przyznając, że Harris cały czas próbuje coś zmieniać w swoich przemowach.
|
|
fot. Morry Gash / AP Photo/East News

Kampania prezydentka w Stanach Zjednoczonych zbliża się do finału. To czas, gdy można podsumować jakim językiem posługuje się dwoje kandydatów. Gościni "Programu Specjalnego" W TOK FM, Olga Pietrykiewicz, autorka podcastu "English Biz" w tokfm.pl przyznała rację prowadzącemu audycję Marcinowi Głogowskiemu, który na wstępie stwierdził, że Donald Trump ma ubogi język podczas swoich wystąpień. - On ma szalenie ubogi zasób słów - przyznała i jest to opinia wielu ekspertów - Takie bardzo dokładne analizy pokazują, że poziom języka angielskiego Trumpa to tak mniej więcej czwarta klasa, czyli u nas trzecia klasa podstawówki. Rozmawiamy o takim poziomie komunikacji - tłumaczyła. 

Więćej przekleństw

Wynika z tego, że Trump, który zbliża się do osiemdziesiątki, będzie (jeśli wygra) nie tylko najstarszym zaprzysiężonym prezydentem, ale też najgorzej wysławiającym się prezydentem w historii Stanów Zjednoczonych. - Niestety jego ubogie słownictwo ma też wpływ na przekaz i jakość tego, co mówi - stwierdziła. Pietrykiewicz przytoczyła dane, z których wynika, że Trump w porównaniu ze swoją kampanią sprzed ośmiu lat używa o 69 proc więcej przekleństw. - To jest zgroza. To jest coś, czego nigdy wcześniej nie było - oceniła. 

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

Również mowa inauguracyjna podczas pierwszej prezydentury Trumpa była poddana analizom. Użył w niej 1400 słów, podczas gdy jego poprzednik Barack Obama 2400 słów. - Jak się go słucha to tam jest mało słów, mało zwrotów. To jest wszystko takie bardzo krótkie - tłumaczyła gościni TOK FM. Nawet stopniowanie, którego Trump używa dużo, zwłaszcza w sensie negatywnym nie jest wyszukane - On po prostu cały czas używa słowa "worst", co oczywiście jest stopniowaniem, ale to cały czas to samo słowo, które oznacza gorzej, najgorszy - wyjaśniała.

Drzewo kokosowe

Tymczasem Harris zdecydowanie ma "zdecydowanie bogatszy, ale też bardziej ukierunkowany zasób słów". Ekspertka zgodziła się z prowadzącym, że jej styl wypowiedzi sprawia też wrażenie radosnego, ale też widać ciągłą pracę. - Ona próbuje coś zmieniać, sonduje. To było ostatnio bardzo widoczne w Pensylwanii, gdzie występowała w kościele i nagle przybrała taki ton pastora, próbując akcentować wyrazy. Dla mnie to było dziwaczne - przyznała Pietrykiewicz.

Kampania w USA. 'Jak Trzaskowski uśmiechający się do Konfederatów'

- Ona jest jak wyjęta rodem z takich poradników dla kobiet, tzw. "Self Helping Speaking Style" - tłumaczyła, przyznając, że z tekstów byłego doradcy do pisania przemówień Harris wynika, że ten styl to jej ogromna przewaga i autorski pomysł. - Troszeczkę zaczerpnęło to od swojej mamy. Podczas konwencji Demokratów było słychać, że czerpie od niej dużo powiedzeń - opowiadała gościni TOK FM. Wspomniała tu o "coconut tree" czyli powiedzeniu, które można przetłumaczyć jako "Czy ty się urwałeś z drzewa kokosowego?".

Oprah i Obama

Język Harris jest inny i oryginalny. - Nie do końca jesteśmy przyzwyczajeni do takiej lekkości u kobiet, polityczek w Ameryce - stwierdziła ekspertka, dodając, że Michelle Obama "nie jest taką polityczną sensu stricto". - Jak wspomnimy Hillary Clinton to to jest zupełnie inny sposób wysławiania się - przekonywała. 

W wypowiedziach Harris widać rozliczne inspiracje, co wyraźnie odróżnia ją od Trumpa, gdzie "jest ciągłe klepanie po prostu tego samego". Po Kamali widać, że czytała dużo książek, w tym Oprah Winfrey. - Jej doradcy doszli do wniosku, że wyzywanie się nie przyniesie w tej kampanii dla niej dobrych rezultatów i chcieli troszeczkę od tego odejść - tłumaczyła, dodając, że stąd właśnie lektury Oprah czy wspomniany "Self Helping Speaking Style" - Żeby ona po prostu bardzo wyraźnie się odróżniała. Można tu też zauważyć pewne wpływy Obamy, ale nie są bardzo widoczne - podsumowała.