,
Obserwuj
Świat

Tak wygrana Trumpa może namieszać w Europie. "Nie jesteśmy na to gotowi"

3 min. czytania
06.11.2024 08:51
W wyborach prezydenckich w USA wygrywa Donald Trump. To - zdaniem prof. Renaty Mieńkowskiej-Norkiene - może spowodować, że USA przyspieszy procesy odłączania się od Europy. - Powinniśmy być na to gotowi. Czy jesteśmy? To zupełnie inna bajka - mówiła w TOK FM politolożka i europeistka.
|
|
fot. Alex Brandon/Associated Press/East News

Według agencji AP Donald Trump wygrał wybory prezydenckie w Stanach Zjednoczonych. Kandydat Republikanów zdobył 277 głosów elektorskich, czyli siedem ponad wymagane minimum.

- Z jednej strony wybory amerykańskie to dreszczowiec, a z drugiej widać, że Donald Trump osiąga to, czego chciał. Wrócił i potrafił po raz kolejny podbić serca i dusze Amerykanów, chociaż był moment, kiedy większość z nas sądziła, że wyląduje w więzieniu - skomentowała w TOK FM prof. Renata Mieńkowska-Norkiene, politolożka i europeistka z Wydziału Nauk Politycznych i Studiów Międzynarodowych Uniwersytetu Warszawskiego oraz Team Europe Direct.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

Wybory w USA. "Dla Europy to bardzo zły sygnał"

Jak oceniła gościni TOK FM, Donald Trump wygrywa w tej chwili w USA głównie dlatego, że Amerykanie patrzą na niego jako na tego, który orientuje się przede wszystkim na Stany Zjednoczone. - Dla nas, dla Europy, to bardzo zły sygnał. A to dlatego, że my się z kolei orientujemy na prezydenta czy prezydentkę Stanów Zjednoczonych - ktokolwiek to będzie - jako kogoś, kto ma relacje przede wszystkim z nami - dodała w rozmowie z Wojciechem Muzalem.

Jak od razu wskazała, niebezpieczeństwem jest także to, że Donald Trump, po ewentualnej wygranej, będzie bardziej uległy wobec Putina i spróbuje zmusić Ukrainę, by ta zawarła pokój z Rosją. Poza tym, jak mówiła, może się okazać, że będzie używać np. NATO, by szantażować różne kraje i za wszelką cenę osiągnąć pokój we wschodniej Europie. Ale ten, jak podkreśliła, "nie będzie żadnym pokojem, tylko czasem na wzmocnienie się Rosji i zwiększenie jej potencjału, by przy ataku na kolejny kraj, miała większe szanse".

- Jest jeszcze jeden ciekawy skutek, o którym czytałam, ale na razie myślę, że nie jest tak szybki. Może się okazać, że w kampanii wyborczej w Norwegii pojawi się temat jej członkostwa w Unii Europejskiej. I jeśli wygra Donald Trump, to niewykluczone, że to Norwegia - jako pierwszy albo jeden z pierwszych krajów, przed Ukrainą i Bałkanami zachodnimi - może wejść do UE - dopowiedziała politolożka.

"UE nie jest gotowa na Donalda Trumpa"

Prof. Mieńkowska-Norkiene przekonywała też, że wygrana Trumpa może spowodować, że USA przyspieszy procesy odłączania się USA od Europy czy też uniezależnia od siebie Unii Europejskiej. - Powinniśmy być na to gotowi. Czy jesteśmy? To zupełnie inna bajka. W mojej ocenie jeszcze nie - mówiła.

Inna rzecz, jak od razu dodała, że Donald Trump jest przy tym wszystkim nieprzewidywalny, podczas gdy w Unii Europejskiej rządzą przede wszystkim mechanizmy, stąd Unia "nie do końca umie współdziałać z ludźmi tak nieprzewidywalnymi albo tymi, którzy mają kaprysy i są próżni". - Dlatego Unia Europejska nie jest gotowa na Donalda Trumpa, w kontekście współpracy na poziomie, którego on sobie życzy albo który on lubi, którego on chce - podkreśliła.

"Trzeba się było lepiej przygotować"

Jak oceniła ekspertka wiele o tym, co może się stać po wygranej Trumpa, mówi też to, kto mu kibicuje. Wskazała, że wśród zagranicznych gości śledzących wyniki wyborów w USA w jego rezydencji w Mar-a-Lago na Florydzie są m.in. prawicowy brytyjski polityk Nigel Farage oraz syn byłego prezydenta Brazylii Jaira Bolsonaro. - Zebrali się tam populiści najwyższej próby. To, ci którzy w dużej mierze rozsypują nam ten świat, jaki znamy i prowadzą go w kierunku rozedrgania, niepewności, niejasności - wskazała prof. Renata Mieńkowska-Norkiene.

Zwróciła przy tym uwagę, że do fanów Trumpa zalicza się teraz już nie tylko Viktora Orbana, ale także np. Roberta Fico. - W ogóle dzieje się bardzo dużo złego, jeśli chodzi o kwestię wytwarzania osi populizmu i autokratyzmu w innych państwach świata. A my, jako UE, nie mamy na to dobrej odpowiedzi, a powinniśmy byli ją już sobie dawno wypracować. Podobnie jak trzeba się było lepiej przygotować, że w USA może wygrać Donald Trump - skwitowała w TOK FM.