Trzy wyzwania, które stoją przed Donaldem Trumpem. "Tu oczekiwania są naprawdę wygórowane"
- Największym wyzwaniem dla Donalda Trumpa będzie dotrzymanie obietnic wyborczych, zwłaszcza tych dotyczących nielegalnej imigracji - uważa amerykanista Andrzej Kohut.
- Trump zapowiadał także uniwersalne cła, nie przyjmując do wiadomości, że oznacza to wzrost cen i spowolnienie gospodarki. A na to - jako prezydent - raczej nie może sobie pozwolić.
- Jednym z priorytetów tej prezydentury musi być także polityka zagraniczna. Trudno dziś powiedzieć, jak Trump zachowa się wobec globalnych kryzysów.
- Jego niedawne wypowiedzi o Kanadzie, Panamie czy Grenlandii mogą zarówno być próbą powrotu do "polityki w stylu XIX-wiecznym" jak i wstępem do rozmaitych przyszłych negocjacji.
1. Spełnienie wyborczych obietnic
20 stycznia Donald Trump zostanie zaprzysiężony na 47. prezydenta Stanów Zjednoczonych. O tym, jaka ta era Trumpa będzie, rozmawiam z amerykanistą Andrzejem Kohutem. Ekspert nie ma wątpliwości i wskazuje, że jedno z najpoważniejszych wyzwań przed nowym prezydentem USA to spełnienie wyborczych obietnic. - Tu oczekiwania są naprawdę wygórowane. Tymczasem realizacja wcale nie będzie taka prosta - przewiduje ekspert Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego, specjalista ds. nowych mediów w Ośrodku Studiów Wschodnich. - Najważniejsze pewnie będą te związane z nielegalną imigracją - dodaje.
- Donald Trump dosłownie obiecał masowe deportacje. Ich realizacja będzie bardzo skomplikowana już na poziomie technicznym. Chodzi o setki tysięcy ludzi, których trzeba znaleźć, wyłapać, przetrzymywać i wywieźć - wylicza ekspert, dodając, że może to być także sporym problemem dla amerykańskiej gospodarki, która "w wielu miejscach opiera się właśnie na takich imigrantach". - Już podczas pierwszej kadencji Trump rzucał obietnicami, których potem nie dotrzymał. Najlepszym przykładem jest mur z Meksykiem. To, co ostatecznie powstało, jest dalekie, od tego, co początkowo deklarował - przypomina Kohut.
2. Sprzeczność założeń, które Trump zarysował przed społeczeństwem
Jego zdaniem osobnym wyzwaniem, z którym Donald Trump będzie musiał się zmierzyć, jest "sprzeczność założeń, które zarysował przed społeczeństwem". - Z jednej strony mówił o uniwersalnych cłach, które chce wprowadzić, a z drugiej o tym, że gospodarka ma się rozwijać, a Amerykanie mają rzeczywiście odczuć, że jest taniej - tłumaczy mój rozmówca. Tymczasem ekonomiści prognozują, że takie podniesienie ceł "może doprowadzić do wzrostu cen, a także negatywnie wpłynąć na rozwój gospodarczy". - Pytanie więc, czy Trump zrezygnuje z wprowadzania planowanych ceł, czy wprowadzi je, a potem będzie się tłumaczyć ze skutków, jakie spowodują, czyli najpewniej wyhamowania w gospodarce? - zastanawia się Andrzej Kohut.
Niebezpieczne pomysły Trumpa. Czy mamy się czego bać? Prof. Kowal ocenił
3. Polityka zagraniczna Trumpa
Jako trzecie wyzwanie ekspert wskazuje politykę zagraniczną. - Trump musi zająć się zarówno Bliskim Wschodem, Ukrainą, jak i Chinami. Najprawdopodobniej zacznie od kwestii Ukrainy. Choć i tak już nie słyszymy o tym, że zakończy wojnę w 24 godziny. Teraz z jego obozu słychać o pierwszych stu dniach prezydentury - zauważa Kohut. Jego zdaniem na tym obszarze Trump "może zachowywać się najbardziej nieprzewidywalnie, ale też spotkać go może najwięcej niespodzianek". - Przekonał się o tym jego poprzednik Joe Biden, który przecież nie planował, że jego prezydentura w dużej mierze upłynie pod znakiem globalnych kryzysów, na które będzie musiał reagować - podkreśla amerykanista.
'Musk nie szanował Trumpa'. Tak wyglądało zbanowanie prezydenta USA od kulis [FRAGMENT KSIĄŻKI]
Pytany, czy może ostatnie głośne wypowiedzi Donalda Trumpa na temat Grenlandii, Kanady czy Kanału Panamskiego mogą być jakąś formą zasłony dymnej, mającej przykryć prawdziwe globalne kryzysy, z którymi Trump będzie musiał się zmierzyć, ekspert stanowczo zaprzecza. - Trump wobec amerykańskiego społeczeństwa nie musi nic przykrywać. Ono ma swoje problemy - głównie ekonomiczne - i to, co dzieje się na świecie, raczej ich nie zajmuje - stwierdza.
Podejmowanie tych tematów - według mojego rozmówcy - ma inne przyczyny. - Może to być sygnał zmiany w amerykańskiej polityce zagranicznej, jaka marzy się Donaldowi Trumpowi. On już wcześniej krytykował amerykański idealizm, który jego zdaniem przynosił korzyści przede wszystkim sojusznikom. Tymczasem chciałby prowadzić politykę w stylu XIX-wiecznym, mocno akcentując amerykańską rację stanu i twardo egzekwując interesy USA - ocenia amerykanista. - Może też chodzić bezpośrednio o rywalizację z Chinami i demonstrację, że miejsca istotne dla bezpieczeństwa USA będą traktowane priorytetowo i Pekin lepiej niech się trzyma z daleka - dodaje.
Ekspertowi przychodzi do głowy jeszcze jedna odpowiedź wynikająca z biznesowej przeszłości Trumpa. - Jest też możliwość, że to po prostu jego pomysł na wstęp do rozmaitych negocjacji. Przyszły prezydent USA chce zastraszyć drugą stronę nim zasiądzie z nimi do rozmów - stwierdza, dodając, że tematów do rozmaitych negocjacji może być wiele. - Może chodzić o migrację, o cła (Kanada) czy o koszty korzystania z kanału (Panama) - wyjaśnił.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>