Oto plan Trumpa na Ukrainę? "Zasiądą i uklepią nowy porządek"
- Donald Trump obiecywał w czasie kampanii wyborczej, że szybko doprowadzi do zakończenia wojny w Ukrainie. Na razie żadnych konkretów na temat ew. rozmów pokojowych nie usłyszeliśmy;
- Donald Trump nie przejmuje się losem Ukrainy - mówił w TOK FM Adam Jasser;
- Zdaniem Anny Marii Dyner kluczowe jest to, kto będzie zaproszony do negocjacji.
Prezydent Donald Trump nie zdradził o tej pory żadnego konkretnego pomysłu swojej administracji na zakończenie wojny w Ukrainie. W środę na portalu społecznościowy Truth Social napisał: "Jeśli nie zawrzemy 'umowy', i to wkrótce, nie będę miał innego wyjścia, jak tylko nałożyć wysokie podatki, cła i sankcje na wszystko, co Rosja sprzedaje Stanom Zjednoczonym i różnym innym uczestniczącym krajom".
Jak stwierdziła w "Poranku Radia TOK FM" Anna Maria Dyner, dojdzie do rozmów pokojowych, bo gotowi do tego są również Rosjanie. Ale widać, jak Kreml chce prowadzić rozgrywkę. Ekspertka z Polityki Insight mówiła, że niedawno z najwyższych rosyjskich kręgów można było usłyszeć, że "Rosja może o Ukrainie rozmawiać tylko ze Stanami Zjednoczonymi, z nikim więcej". - To jasne zarysowanie granic, że mocarstwa sobie usiądą, dogadają się i uklepią nowy porządek - oceniła gościni Macieja Głogowskiego.
Kiedy koniec wojny w Ukrainie? Rozmowy pokojowe przed nami
Dyner uważa, że do rozmów pokojowych zapewne dojdzie, bo potrzebuje ich także Ukraina, która "powoli dochodzi do ściany". - Chodzi przede wszystkim o zasoby ludzie, ale też w sytuacji, w której Stany Zjednoczone nie będą się angażować, tak jak dotąd, nie będą wysyłać broni, to uzbrojenie za kilka miesięcy po prostu się skończy - argumentowała.
Z perspektywy polskich interesów wiele zależy od tego, kto siądzie do negocjacyjnego stołu. - Jeżeli tylko Stany Zjednoczone i Rosja, to może się niebezpiecznie dla nas skończyć. My i tak zakładamy, że mimo wszystko jesteśmy po dobrej stronie obowiązywania art. 5 Traktatu o NATO, czyli upraszczając: jesteśmy po stronie sojuszników Stanów Zjednoczonych - tłumaczyła gościni TOK FM. Przypomniała też o sentymencie, jaki Trump ma wobec Polski. - Jeżeli byśmy odłożyli to na bok, to sytuacja może się zrobić nieciekawa. Bo Rosja znów będzie chciała wrócić do XIX-wiecznej koncepcji "koncertu mocarstw", tylko już w zupełnie innym wydaniu - stwierdziła ekspertka.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Co zrobi Trump, gdy Putin się nie ugnie?
Zdaniem Adama Jassera podczas wszelkich rozmów dotyczących wojny w Ukrainie należy pamiętać, że "Donald Trump nie przejmuje się losem Ukrainy". Wicedyrektor TVP World dodał, że prezydent USA ma zupełnie inne priorytety. - Natomiast oczywiście zobowiązał się do tego, że zakończy ten konflikt. Wielokrotnie mówił o tym, że niepotrzebnie giną ludzie i oczekuje, że obie strony będą gotowe na kompromis - podkreślił. I przypomniał, że Trump w dniu inauguracji swojej prezydentury przyznał, że widzi gotowość na kompromis po stronie Wołodymyra Zełenskiego, ale nie Władimira Putina.
Gość TOK FM uważa, że w najbliższym czasie można spodziewać się tego, iż Amerykanie będą wywierali presję na Rosję. Bo Trumpowi zależy na tym, "żeby dotrzymać danego słowa". Nie wiadomo jednak, czy Putin jest gotowy na ustępstwa i co Trump zrobi, gdy tej gotowości nie będzie. Rozmówca Macieja Głogowskiego także uważa, że w interesie Europy jest to, żeby w negocjacjach wzięło udział więcej państw niż USA, Rosja i Ukraina.
- Jeśli byśmy sobie wyobrazili, że Rosja ze Stanami znów może się dogadać, to potencjalnie moglibyśmy (jako Polska) znowu znaleźć się w szarej strefie niczego - przekonywała Anna Maria Dyner.
Gościni TOK FM uważa, że sprawa Ukrainy ma znaczenie dla prezydentury Trumpa. - Jeśli powiedziałby: "Ok, zabieram zabawki i idę do domu", to byłaby to potężna skaza na jego wizerunku. Nie wierzę, że w USA nie znalazłyby się środowiska - również w Partii Republikańskiej - uważające, że Stany nie mogą się tak łatwo wycofać (z pomagania, wspierania). Bo jeżeli wycofają się w jednym miejscu, to za chwilę może się okazać, że będą musiały wycofywać też w innych - podsumowała ekspertka z Polityki Insight.