,
Obserwuj
Świat

"Jazda bez trzymanki" na rynku kryptowalut. Trump i Melania rozbiją bank?

Michał Janczura TOK FM
4 min. czytania
22.01.2025 16:55
Donald i Melania Trumpowie w ostatnich dniach wyemitowali własne kryptowaluty. Są one co prawda zaliczane do memecoinów - a więc traktowane przez rynek niezbyt poważnie - ale w dwa dni sporo zamieszały i odnotowały idące w setki procent wzrosty (a zaraz później potężne spadki). Sam Trump stał się zagorzałym zwolennikiem kryptowalut i naobiecywał tej branży złote góry.
|
|
fot. Julia Demaree Nikhinson/Associated Press/East News

 

  • Rynek oszalał na punkcie kryptowalut.
  • Gorączka rośnie na fali zaprzysiężenia nowego amerykańskiego prezydenta, którego działania podsycają tylko nastroje i rozgrzewają i tak gorące głowy kryptowalutowych graczy.
  • Donald Trump już kilka miesięcy temu zapowiadał, że zrobi ze Stanów Zjednoczonych 'kryptostolicę świata', co wyniosło bitcoina na historyczne szczyty. Teraz sam postanowił wejść w ten biznes i wyemitował własną kryptowalutę. Chwilę później zrobiła to też jego żona.
  • Komentatorzy mówią już, że to nowy biznes rodziny Trumpów. Bitcoin pobił rekord wszech czasów, a inne waluty rosną o setki procent. Czy to już jazda po bandzie?

 

Jeszcze kilka lat temu Donald Trump nie przebierał w słowach w krytyce bitcoina - nazywał go "oszustwem przeciw dolarowi", którego wartość wzięta jest z powietrza. W ubiegłorocznej kampanii wyborczej zobaczył jednak, że w kryptowaluty inwestuje nawet około 15 procent Amerykanów, czyli prawie 50 milionów osób. W nich Trump zauważył atrakcyjny elektorat. Wykonał więc zwrot o 180 stopni i z krytyka stał się zagorzałym fanem kryptowalut. Obiecał nawet, że uczyni Stany Zjednoczone "kryptostolicą świata" i "bitcoinowym supermocarstwem".

Chcąc wkupić się w łaski branży - składał obietnice, momentami kontrowersyjne, w tym zapowiadał utworzenie rezerwy strategicznej w milionie bitcoinów. Po wygranych wyborach zapowiedział nominację na nowego szefa amerykańskiej Komisji Papierów Wartościowych i Giełd - polityka uważanego za zwolennika kryptowalut. Powołał też specjalnego doradcę ds. kryptowalut i sztucznej inteligencji.

W efekcie - po wyborach, od listopada -

bitcoin wszedł w "tryb bestii", jak to nazwali analitycy, a jego wartość - po i tak udanym dla niego ubiegłym roku - poszybowała do stu tysięcy dolarów. I choć miewał w ostatnich tygodniach wzloty i upadki, to tuż przed inauguracją Trumpa pobił kolejny historyczny rekord 109 tysięcy dolarów. Mało tego - eksperci zastanawiają się, kiedy dotrze do 120 tysięcy. I to może być ważny moment, w którym rozstrzygnie się dalszy kierunek dla tej kryptowaluty. Ale bitcoin - jako największy i najbardziej znany - to tylko część tego, co dzieje się na rynku. Bo jeszcze ciekawiej jest na jego zapleczu - tam zdarza się już jazda bez trzymanki.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

Dotychczas "wice-bitcoinem", czyli drugą kryptowalutą świata było ethereum - mniej znane, ale w środowisku bardzo popularne. I ten tytuł może wkrótce stracić, bo zagraża mu XRP, na które rzucili się inwestorzy. Tylko w ciągu pierwszych trzech tygodni tego roku jego kurs wzrósł o połowę, a w ciągu ostatniego roku - o 500 procent! Pod względem obrotów już ma drugie miejsce, a pod względem całkowitej wartości - trzecie. To dlatego, że XRP - razem z innym kryptoaktywem o nazwie Solana (która od początku roku wzrosła o jedną czwartą) - mogą szczególnie wpaść w łaski nowego amerykańskiego prezydenta. Trump może je włączyć do strategicznej rezerwy Stanów Zjednoczonych. Nic dziwnego, że inwestorzy próbują zwietrzyć tu interes i kupują te kryptowaluty na wyścigi.

Nowa kryptowaluta Donalda Trumpa. Trumpcoin zatrząsnął rynkiem

Na razie to jednak Donald Trump robi na tym świetny interes. W ostatnich dniach odpalił własną kryptowalutę! $Trump - zwany także Trumpcoinem - zatrząsnął rynkiem i tylko podniósł gorączkę wokół cyfrowych walut. Zaraz po debiucie cena Trumpcoina gwałtownie wzrosła o kilka tysięcy procent, a sam Trump zarobił na tym w jeden dzień - bagatela - 25 miliardów dolarów, choć tylko na papierze.

Trumpcoin ekspresem wpadł do pierwszej dwudziestki kryptowalut pod względem wartości rynkowej. Ale już dzień później jego walutę pobiła $Melania, czyli Melaniacoin, a więc kryptowaluta, jaką wyemitowała pierwsza dama Stanów Zjednoczonych Melania Trump.

Na oficjalnych stronach obu walut możemy przeczytać, że nie mają one nic wspólnego z inwestowaniem, a są wyrazem poparcia dla ideałów, które reprezentują.

Obie waluty rodziny Trumpów to zresztą tzw. memecoiny, a więc kryptowaluty oparte na nazwiskach popularnych osób, memach internetowych, nastawione wyłącznie na spekulację i podążanie za trendami - a skoro tak, to trudno uznać je za poważne inwestowanie. Ich wartość może gwałtownie rosnąć, żeby w kilka godzin później runąć. Takim memecoinem jest również promowany przez Elona Muska dogecoin, oparty na popularnym swego czasu memie z piesełem.

Kryptowaluta sygnowana nazwiskiem Trumpa to kolejny przykład działań nowego prezydenta Stanów Zjednoczonych zmierzających do zmonetyzowania popularności i poparcia społecznego. Bo przecież wcześniej promował oficjalną i popieraną przez niego Biblię, trampki, bidony, kapcie, kubki z jego nazwiskiem, ubrania, a nawet sprzęt do gry w golfa.

Kryptowalutowy szał trwa w najlepsze - i pewnie są tacy, którzy na tym zarobią. Ale też tacy, którzy na tym stracą - i coś nam podpowiada, że tych drugich będzie znacznie więcej.