,
Obserwuj
Świat

Gigantyczny blackout w Polsce? Dlatego poradzilibyśmy sobie lepiej. "Więcej rąk do pomocy"

4 min. czytania
29.04.2025 21:12
- Ustanie dostaw prądu, czegoś, co odbywa się zazwyczaj w tle, ma horrendalne konsekwencje dla całego społeczeństwa. Dlatego tak ważne jest bronić systemów energetycznych i wspólnie udaje nam się to lepiej niż w izolacji - mówi tokfm.pl Julia Cydejko, analityczka z Polityka Insight.
|
|
fot. OSCAR DEL POZO/East News
  • Nawet 4,5 mld euro może kosztować Hiszpanię poniedziałkowy blackout, który ogarnął cały kraj, a także część Portugalii i Francji;
  • Julia Cydejko zwraca uwagę, że słabością hiszpańskiego systemu jest niedostateczna integracja z resztą kontynentu;
  • Zdaniem ekspertki, Polska mogłaby szybciej poradzić sobie ze skutkami podobnego wydarzenia, bo jesteśmy połączeni energetycznie z sąsiadami;
  • Wydarzenia w Hiszpanii mogą stać się przyczynkiem do dyskusji o unijnej transformacji energetycznej.

To była największa tego typu awaria w historii Hiszpanii. W poniedziałek w kontynentalnej części kraju (oraz w części Portugalii i południowej Francji) prądu pozbawionych było ponad 55 mln ludzi. Sparaliżowany został ruch uliczny, stanęła komunikacja publiczna, opóźnione były samoloty i zatrzymana kolej. Zamykano szkoły, w szpitalach włączono zasilanie awaryjne, ale wstrzymywano zabiegi planowe. Nie działały windy, pozamykano sklepy, ludzie utknęli na stacjach metra i podziemnych parkingach. Sieć komórkowa i internet działały z przerwami.

Co najmniej kilka osób mogło ponieść śmierć z powodów związanych z awarią (pożar od świecy, przerwy w działaniu respiratorów, zatrucia czadem). Według Elpais.com w najgorszym wypadku poniedziałkowy blackout ( we wtorek rano dostawy prądu przywrócono dla 99 proc. kontynentalnej Hiszpanii ) może kosztować Hiszpanię 4,5 mld euro.

Mrówcza robota

W poniedziałek wieczorem przedstawiciel hiszpańskiego operatora Red Electrica powiedział, że przyczyną awarii było odłączenie przez Francję europejskiego systemu połączeń międzysystemowych. Następnego dnia premier Hiszpanii Pedro Sanchez wykluczył, że mogła się do niej przyczynić nadprodukcja elektryczności ze źródeł odnawialnych. - Tygodniami będą badane przyczyny. Mrówcza robota, którą zajmie się specjalnie w tym celu powołana komisja. Nie należy spodziewać się szybkich konkluzji - przyznaje w rozmowie z Tokfm.pl Julia Cydejko, analityczka ds. energetycznych z 'Polityki Insight'.

Jak podała agencja Reutera, hiszpański Sąd Najwyższy zapowiedział wszczęcie śledztwa w sprawie "możliwego ataku terrorystycznego". Ten wątek również ma zbadać dochodzenie komisji, kierowanej przez ministerstwo transformacji ekologicznej, wspieranej przez instytucje zajmujące się cyberbezpieczeństwem. 

To, o czym można powiedzieć już teraz, to słabości hiszpańskiego systemu energetycznego. - Główną jest niedostateczna integracja Półwyspu Iberyjskiego z resztą kontynentu. Jest połączony z Francją tylko jednym interkonektorem (połączeniem elektroenergetycznym) i to połączenie około 12.30 wysiadło wskutek awarii - mówi Cydejko. Przywrócono je po ok. godzinie, Francuzi (a także Marokańczycy, również połączeni z Hiszpanią interkonektorem) zaczęli wtedy pomagać Hiszpanii.

- Ale to nie wystarczyło. Gdyby podobna awaria wydarzyła się w środku Europy, w kraju dobrze skomunikowanym z ościennymi systemami elektroenergetycznymi, wydobycie się z niej byłoby prostsze. Byłoby więcej operatorów, systemów, które krajowi dotkniętemu blackoutem mogłyby przyjść na pomoc - wyjaśnia Cydejko.

- Hiszpanie mieli pod górkę. Musieli stawiać system elektroenergetyczny samodzielnie, wykorzystując elektrownie typu blackstart, które są zdolne uruchomić się bez zewnętrznego zasilania i powolutku rozwijać rozpływy po sieci - mówi analityczka.

Jeden zwolennik powie tak, drugi zwolennik powie nie

Co będzie dalej? - Hiszpania stoi przed dyskusją o swoim bezpieczeństwie energetycznym. Jest w trakcie programu wygaszania energetyki jądrowej. Obrońcy atomu będą argumentować, że należy utrzymać elektrownie, które jeszcze w Hiszpanii pracują. Zwolennicy energetyki konwencjonalnej będą zaś twierdzić, że potrzeba więcej mocy dyspozycyjnej, więc potrzebny jest silny rynek mocy, stymulujący inwestycje w elektrownie gazowe - przewiduje Cydejko.

Ciekawe jest, zdaniem naszej rozmówczyni, co z tym fantem zrobi Bruksela. - Jest w trakcie opracowywania planu przeciwdziałania wysokim cenom energii i planowania polityki nastawionej na pogłębianie unii energetycznej. To przełomowy moment dla polityki klimatycznej i transformacji energetycznej - wyjaśnia. Czy hiszpański blackout wpłynie na ten proces? - Mam nadzieję, że to początek ery bardziej uporządkowanej transformacji, która stawia bezpieczeństwo energetyczne na pierwszym miejscu - zaznacza.

Co Hiszpanie mogliby zrobić, żeby przeciwdziałać podobnym sytuacjom w przyszłości? - Gdyby było więcej interkonektorów, Hiszpania szybciej przywróciłaby moc zgodną z zapotrzebowaniem. Ale bez zrozumienia przyczyny awarii nie da się ustalić, jak należało jej zapobiec - podkreśla Cydejko.

Polska silna sąsiadami

Rzecznik prasowy Polskich Sieci Elektroenergetycznych Maciej Wapiński w rozmowie z Business Insider przekazał, że "polski system pracuje stabilnie; wydarzenia z Półwyspu Iberyjskiego nie miały na nas wpływu". Czy Polska dałaby sobie radę w przypadku podobnej awarii na naszym terytorium? - Na pewno mielibyśmy więcej rąk do pomocy. Mamy interkonektory z Niemcami, Szwecją, Litwą, Ukrainą, Czechami i Słowacją. Jesteśmy dobrze skomunikowani energetycznie, mielibyśmy większe szanse na szybsze poradzenie sobie z taką sytuacją - przekonuje Cydejko.

Tak było choćby w maju 2021 roku, kiedy z powodu awarii przestała działać elektrownia w Bełchatowie - największy tego typu obiekt w Polsce (produkuje ok. 1/5 energii elektrycznej w naszym kraju). W ciągu sekundy system stracił 3,6 GW mocy. Ale już po kilkunastu minutach PSE poprosiły o awaryjną pomoc operatorów czeskich, niemieckich i słowackich. Dwie minuty później dostaliśmy od naszych sąsiadów 1,4 GW. Najpoważniejszą konsekwencją awarii był wzrost cen prądu do 1,5 tys. za MWh.

Czy wywołanie blackoutu jest w zasięgu graczy, którzy chcieliby zdestabilizować sytuację w naszym kraju czy całej Europie? - Wszystko zależy od tego, jak wyporne są nasze systemy. Destabilizacja systemu elektorenergetycznego oznacza, że, tak jak w poniedziałek w Hiszpanii, nie ma działalności komercyjnej, jest ryzyko niepokojów społecznych, może dojść do incydentów. Ustanie dostaw prądu, czegoś, co odbywa się zazwyczaj w tle i o tym nie myślimy, ma horrendalne konsekwencje dla całego społeczeństwa. Dlatego tak ważne jest bronić systemów energetycznych i wspólnie udaje nam się to lepiej niż w izolacji - podkreśla Cydejko.