,
Obserwuj
Świat

"Z dużego Trumpa mały deszcz". Co zmienił szczyt na Alasce? Ekspert o trzech celach Putina

3 min. czytania
16.08.2025 08:10
- Po raz kolejny prezydent Stanów Zjednoczonych nie dotrzymał słowa, a Putin ma wolną rękę, żeby przeć dalej - tak spotkanie Donald Trump-Władimir Putin na Alasce ocenił w TOK FM wykładowca Uniwersytetu Jana Kochanowskiego i publicysta "Dziennika Gazety Prawnej" dr Witold Sokała.
|
|
fot. Julia Demaree Nikhinson / AP Photo

 

  • Na Alasce odbyło się spotkanie Donald Trump-Władimir Putin;
  • Jak ocenił w TOK FM dr Witold Sokała, 'nic się nie zmieniło'. 'Najkrócej mówiąc: z dużego Trumpa mały deszcz' - dodał. 
  • Jak podkreślił w TOK FM wykładowca Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach i publicysta 'Dziennika Gazety Prawnej' prezydent Rosji poświęcił to spotkanie na zrealizowanie dwóch podstawowych celów. Jakich? 

 

Po szczycie na Alasce nie ma przełomu. Zamiast zapowiadanego przez stronę rosyjską sześcio-siedmiogodzinnego spotkania rozmowa Donalda Trumpa i Władimira Putina trwała niespełna trzy godziny. Nie było też zapowiadanej konferencji prasowej, a jedynie oświadczenia przywódców Rosji i USA.

- Nic się nie zmieniło. Putin dalej morduje w Ukrainie i dalej ma dobre stosunki z amerykańskim prezydentem. Huczne zapowiedzi sączone przez amerykańską administrację, że cierpliwość Waszyngtonu się wyczerpała, okazały się bezpodstawne. Najkrócej mówiąc: z dużego Trumpa mały deszcz - skomentował w TOK FM wykładowca Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach i publicysta 'Dziennika Gazety Prawnej' dr Witold Sokała. 

Jak od razu dodał, jeżeli 'dalej miałoby trwać, to co zobaczyliśmy na Alasce, to będzie to de facto wymuszona przez Trumpa i Putina kapitulacja Ukrainy'. Tym bardziej, jak dodał, że podczas wywiadu  Donalda Trumpa dla Fox News, bezpośrednio po spotkaniu na Alasce, prezydent USA przekonywał, że 'Ukraińcy, muszą zrozumieć, że Rosja jest dużą potęgą, a oni nie'. - To pokazuje niekompetencję prezydenta Stanów Zjednoczonych w polityce międzynarodowej, bo mówienie dzisiaj o Rosji jako o dużej potędze to myślenie kategoriami sprzed 30 lat. Rosja jest bankrutem, krajem o bardzo niesymetrycznie zbudowanych siłach zbrojnych - ma ten potężny komponent nuklearny, ale on się nadaje bardziej do blefu niż do realnego użycia. Z kolei konwencjonalne siły zbrojne, czyli to, co jest dzisiaj decydujące na realnym froncie w Ukrainie, w najlepszym razie, to nie jest pierwsza liga - podkreślił w rozmowie z Agnieszką Lichnerowicz. 

W tym kontekście przypomniał, że Rosjanie przez trzy lata nie są w stanie uzyskać żadnego przełomu,  'tylko pracowicie - za cenę ogromnych strat - zdobywają kolejne kilometry kwadratowe stepu i zrujnowane miasteczka'. 

Spotkanie Trump-Putin. Jakie były główne cele prezydenta Rosji?

W ocenie gościa TOK FM Putin poświęcił spotkanie na Alasce na zrealizowanie dwóch podstawowych celów. - Po pierwsze, na zrobieniu sobie pozytywnego PR i to mu się udało w 100 proc. Uzyskał zachwycające zdjęcia  z punktu widzenia rosyjskiej propagandy. Po drugie, Putin jeszcze mocniej wgrał prezydentowi Trumpowi i jego otoczeniu swoją narrację. Maślił mu. Zgadzał się z nim publicznie, że gdyby to on był prezydentem, to by nie doszło do wojny i w ogóle Ameryka byłaby krajem mlekiem i miodem płynącym. Można zakładać, że za zamkniętymi drzwiami mówił tego jeszcze więcej niż na konferencji prasowej i Trump mu się rozpłynął w rękach. Niestety, instrukcja obsługi dużego narcyza jest przez stronę rosyjską opracowana do perfekcji - wyliczył. 

Stąd, jak przekonywał też dr Sokała, Putin jest bliski realizacji także innego jeszcze celu. A to dlatego, przypomniał, że Trump zgodził, że jak na razie nie będzie żadnych sankcji, 'mimo że chwilę wcześniej mówił, że albo Putin zgodzi się natychmiast na zawieszenie broni, albo będą to rujnujące sankcje'. - Po raz kolejny prezydent Stanów Zjednoczonych nie dotrzymał słowa, a Putin ma wolną rękę, żeby przeć dalej - zaznaczył też ekspert. 

'Rosyjski prezydent ugniecie plastelinę tak, jak będzie chciał'

Jakie są teraz możliwe scenariusze rozwoju sytuacji? 

Zdaniem dr Sokały, jeden z wariantów zakłada, że Trump porozmawia teraz z Wołodymyrem Zełeńskim,  generałem Kelloggiem, czyli 'jednym z niewielu fachowców w swoim otoczeniu, którego akurat nie wziął ze sobą, żeby nie drażnić swoich rosyjskich przyjaciół', a także z czołowymi przywódcami Zachodu. - Dotrze do niego, że dał się zrobić w balona, więc zaostrzy retorykę i może znowu wróci do pomysłu sankcji. Tylko, że to w koło Macieju, bo potem znowu przyjedzie Putin, powie: 'Donald jesteś wielki', 'Ty powinieneś dostać tego pokojowego Nobla' i znowu rosyjski prezydent ugniecie tę plastelinę tak, jak będzie, chciał - wskazał. 

Jak zastrzegł niewielkie są jednak szanse na to, że Trump zrozumie, że został ograny. - A jak nie zrozumiał, to jeszcze gorzej - skwitował w TOK FM.