Ustawa kagańcowa weszła w życie: Wiceprezes Sądu Rejonowego w Bydgoszczy zrezygnowała ze stanowiska

W rozmowie z nami mówi, dlaczego to zrobiła. Powodów było kilka, m. in. ten że "nie chce być namiestnikiem ministra sprawiedliwości".

Sędzia Monika Maćkowiak jest cywilistką - od 2003 roku orzekała jako asesor, a od 2007 - już jako sędzia. Nominację odebrała z rąk prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Na przełomie 2016 i 2017 roku była na delegacji stałej w Sądzie Okręgowym. Niedługo po powrocie do rejonu została wiceprezesem sądu. Powołanie na stanowisko otrzymała w ramach dotychczasowej procedury, tj. od prezesa Sądu Apelacyjnego. W kolejnych miesiącach kompetencję tę przejął minister sprawiedliwości.

W środę 12 lutego, tuż przed wejściem w życie tzw. ustawy kagańcowej zdecydowała, że rezygnuje z funkcji wiceprezesa Sądu Rejonowego w Bydgoszczy. Sprzeciwia rozwiązaniom legislacyjnym zagrażającym fundamentom demokratycznego państwa prawnego.

TOK FM: Pani sędzio, system wymiaru sprawiedliwości jest rozmontowywany już kilku lat. Tak mówią wybitni prawnicy. To nie zaczęło się teraz - zaczęło się od Trybunału Konstytucyjnego, który dziś - w opinii wielu autorytetów prawa - jest jedynie atrapą tej instytucji. To nie spowodowało jednak pani odejścia.

Sędzia Monika Maćkowiak: Oczywiście i ja, i moi koledzy widzieliśmy, co działo się z Trybunałem Konstytucyjnym. Obserwowaliśmy to w pierwszym momencie z niedowierzaniem, później z niepokojem i smutkiem, ale jednocześnie chyba nikt z nas - a ja na pewno - nie przypuszczał, że reforma sądownictwa, o której tak dużo się mówiło, pójdzie w tym kierunku, który teraz jest realizowany. Poza zakresem pojmowania sędziego znajdowało się przypuszczenie, że władza będzie chciała mieć wpływ na działalność orzeczniczą sędziów. Tego nikt nie brał pod uwagę. My liczyliśmy na prawdziwą reformę - na to, że przyspieszone zostaną postępowania przed sądami, że usprawnione zostaną określone procedury, że zapewnione zostaną takie warunki pracy sędziego, które pozwolą na poprawę stabilności orzecznictwa. Dostrzegając nieprawidłowości w funkcjonowaniu sądownictwa jeszcze przed rokiem 2015, oczekiwaliśmy reformy, a mamy deformę. System prawny, stanowiący szkielet demokratycznego państwa prawnego to jakby domek z klocków – zwarta budowla, z której od kilku lat i obecnie wyjmuje się klocek po klocku. Nie od góry, nie likwidując niepotrzebne nawisy, zbędną nadbudowę prawną, ale gdzieś z boku, ze środka. W realiach, które mamy dzisiaj, w dniu wejścia w życie tzw. „ustawy kagańcowej” ta budowla w każdym momencie może runąć. Tak to dziś odbieram.

Ale nie miała pani takich myśli, sygnałów, że coś się pani nie podoba - mówiąc wprost, że z tą władzą się po prostu nie współpracuje?

Były takie sygnały. Widziałam, że prawo zmienia się tak, by sprzyjało realizacji celów rządzących. W kilku momentach, już uprzednio, rozważałam rezygnację z funkcji wiceprezesa, ale koledzy namawiali mnie, bym została. Słyszałam głosy, że dopóki jestem wiceprezesem, to oni czują się bezpiecznie. Dlatego nie rezygnowałam. Aż do teraz.

No właśnie, do teraz. Dlaczego akurat teraz?

Dojrzewałam do tej decyzji. Od tygodnia myśl o zmianach spędzała mi sen z powiek. Ważyłam argumenty. Namawiana byłam do pozostania, żeby „nie oddawać pola”. Uznałam jednak, że już nie można inaczej. W obecnych warunkach, gdy reguły nie są jasne, gdy partner do rozmowy wychodzi z pozycji siły, jedynym kryterium pozwalającym na podjęcie decyzji słusznej i odpowiedzialnej wobec siebie i innych jest przyzwoitość. Moja decyzja to w pewnym sensie protest przeciwko tzw. ustawie represyjnej. Przychodzi taki moment, gdy trzeba powiedzieć "dość". Nie mogę ze spokojnym sumieniem, nawet, gdy oczekują tego podwładni, tkwić w strukturze administracyjnej sądu - na stanowisku wiceprezesa, z którym wiążą się dodatkowe apanaże - wiedząc, do czego ta nowa ustawa może prowadzić. Nie mogę pozostawać na stanowisku hierarchicznie podporządkowanym zwolennikom omawianych zmian legislacyjnych, których intencje ostatecznie mogą okazać się destrukcyjne dla gwarancji obywatelskich, dla zapewnienia tzw. „przeciętnemu Kowalskiemu” prawa do skutecznej ochrony prawnej realizowanej przez niezależny sąd i niezawisłych sędziów.

Co konkretnie ma pani na myśli?

Zapisy, które są w mojej ocenie niedopuszczalne, jako sprzeczne z przepisami prawa wyższego rzędu, tj. z przepisami Konstytucji oraz z prawem europejskim, które przyjęliśmy do polskiego porządku prawnego. Jesteśmy przecież nadal częścią Unii Europejskiej, a entuzjazm dla tego faktu w naszym społeczeństwie jest imponujący w skali kontynentu. Tymczasem znowelizowana ustawa obejmuje np. przepis nakładający na sędziów obowiązek meldowania przynależności do stowarzyszeń, bez sprecyzowania kategorii, choćby poprzez statutowe cele działalności. Ogranicza to konstytucyjne prawo zrzeszania się, wyrażania swoich poglądów i narusza – w mojej ocenie - zakaz pozyskiwania, gromadzenia i udostępniania przez władze publiczne innych informacji o obywatelach niż niezbędne w demokratycznym państwie prawnym. Co więcej, może ingerować w sferę osobistego życia sędziego, ujawniać dane o stanie zdrowia jego lub jego rodziny, o orientacji, o zainteresowaniach, o sposobie spędzania wolnego czasu itp.

Pani sędzio, uwagę w tej nowej ustawie zwraca artykuł 107, w którym mówi się o deliktach dyscyplinarnych.

Sformułowania w nim zawarte są tak nieprecyzyjne, że mogą stanowić pole do nadużyć. Jak rozumieć, „działalność publiczną nie dającą się pogodzić z zasadami niezależności sądów i niezawisłości sędziów”? Co w praktyce oznacza przepis, z którego wynika, że sędzia podlega odpowiedzialności dyscyplinarnej za "działania lub zaniechania mogące uniemożliwić lub istotnie utrudnić funkcjonowanie organu wymiaru sprawiedliwości"? Kto ma to stwierdzać? Na podstawie jakich kryteriów? Albo inny zapis tego artykułu: "działania kwestionujące istnienie stosunku służbowego sędziego, skuteczność powołania sędziego, lub umocowanie konstytucyjnego organu Rzeczypospolitej Polskiej". Czy w tej sytuacji ustawa o charakterze ustrojowym, którą jest Prawo o ustroju sądów powszechnych wyklucza stosowanie ogólnie obowiązujących przepisów kodeksowych określających bezwzględne przesłanki odwoławcze, które każdy sąd odwoławczy weryfikujący orzeczenie sądu niższego rzędu ma obowiązek brać pod uwagę? A są to tego rodzaju kwestie formalne, które gwarantują obywatelowi skuteczną ochronę prawną. Ochronę ze strony niezależnego sądu i niezawisłego sędziego, zgodnie z art. 47 Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej.

Czyli, jak rozumiem, chodzi o to, by nie móc podważać, że gdy sędzia został powołany przez nową, upolitycznioną KRS, to nie powinien orzekać. Bo również za wyrażenie wątpliwości w tym zakresie można mieć postępowanie dyscyplinarne.

Dokładnie. Orzecznicy są zobowiązani badać, czy sąd był, jest należycie obsadzony. Czy sąd był, jest w konkretnej sytuacji niezawisły i bezstronny. Wątpliwości stron postępowania czy sądu odwoławczego w tym zakresie to jedna z bezwzględnych przesłanek odwoławczych. Gdyby okazało się, że sąd prowadzący postępowanie nie był właściwie obsadzony – prowadzi to do stwierdzenia nieważności postępowania, uchylenia wyroku i prowadzenia od początku często długotrwałego procesu, albo postępowania w sprawie niezwykle istotnej dla strony, wpływającej na jej fundamentalne życiowe decyzje lub wręcz egzystencję. Od niedawna obowiązują przepisy, na podstawie których w części spraw w sądach cywilnych orzeczenia zapadają nie tylko w I, ale i w II instancji w sądzie rejonowym. Rozstrzygnięcia o tzw. „zażaleniach poziomych” wydawane są w tym samym wydziale, choć sąd pracuje w innym składzie, trzyosobowym. Wobec tego, gdyby orzekając w II instancji sąd wyraził wątpliwość co do prawidłowego obsadzenia sądu I instancji, ja - jako wiceprezes - musiałabym zapewne uznać, zgodnie z brzmieniem znowelizowanej ustawy, że taki sąd nie jest uprawniony do oceny powyższych kwestii. W konsekwencji należałoby przyjąć, że działania tak obradującego sądu prowadzą do nieuzasadnionego przedłużania postępowania, jego przewlekłości, co z kolei obliguje mnie do podjęcia określonych decyzji nadzorczych wobec sędziów orzekających. Takie działanie, do którego podstawy daje  tzw. „ustawa represyjna” powodowałoby wkraczanie organu nadzoru jedynie administracyjnego w obszar działalności orzeczniczej sądu, a nadto kłóciłoby się z moim przekonaniem, jako sędziego, o zasadności i prawidłowości działań sądu.

Czyli rozumiem, że podejmując decyzję o odejściu z funkcji wiceprezesa, miała pani na uwadze m.in. dobro swoich kolegów - sędziów?

Tak, przede wszystkim. Uważam, że prawo wypowiedzi i podejmowania działań służących ochronie fundamentalnych zasad porządku prawnego w obszarze wymiaru sprawiedliwości możliwe jest do zrealizowania w znacznie szerszym zakresie przez szeregowego sędziego, niż sędziego „funkcyjnego”, czyli wiceprezesa. Nie wyobrażam sobie podejmowania działań nadzorczych, choćby dyscyplinujących wobec sędziego, wyłącznie za jego działalność orzeczniczą, znajdującą oparcie w obowiązujących przepisach prawa. Sądy są niezależne, a sędziowie niezawiśli. Niezawisłość nie jest przywilejem sędziego - ona jest przywilejem obywatela. Sędziowie polscy odważnie, na niespotykaną dotąd skalę bronią obywateli przed naruszaniem zasady trójpodziału i wzajemnego bilansowania się władz. Robią to z jednej zasadniczej przyczyny - dlatego, że gdy sędzia jest uległy, na salę rozpraw może wejść polityka, a wówczas obywatel traci swoje prawo do rzetelnego procesu przeprowadzonego przez bezstronnego sędziego. Sędziowie nie są dla polityków, ich zadaniem nie jest wsparcie realizacji ich celów, muszą godzić się z niezadowoleniem tych, którzy sprawę przegrali lub zostali skazani, bo taki jest charakter ich pracy. Sędziowie nie składają obietnic, codziennie służą obywatelom, często w najtrudniejszych momentach życiowych, wspierają w rozwiązywaniu problemów indywidualnego podsądnego, albo w interesie społecznym stosują sankcje wobec tych, którzy obowiązujący porządek naruszyli i przywracają ład prawny.

Co jeszcze rozstrzygnęło, że zdecydowała się pani odejść z funkcji?

Wydarzenia z Olsztyna, z udziałem prezesa Macieja Nawackiego, który ostentacyjne podarł projekty uchwał sędziów. Zebranie sędziów jest kolegialnym organem samorządu sędziowskiego, którego funkcjonowanie daje sędziom prawo do wyrażenia w formie uchwały własnego stanowiska, w tym na temat organizacji ich pracy, którą znają od podszewki i której właściwe funkcjonowanie wspiera gwarancje ochrony praw obywatela. Tymczasem tutaj, prezes oświadczył, że sędziowie, proponując podjęcie uchwały, wykraczają poza swoje uprawnienia i w świetle kamer zniszczył przygotowany przez nich dokument. Zachował się w sposób uwłaczający godności sędziego, ostentacyjnie okazując swoim sędziom lekceważenie. Następnie, w sytuacji, gdy powinien zostać kategorycznie skrytykowany za swoje działanie, słyszymy z ust przedstawicieli Ministerstwa Sprawiedliwości, że nie popierają tego, ale rozumieją. Zamiast mocnej, stanowczej krytyki zachowania prezesa Macieja Nawackiego mamy usprawiedliwianie tego, co się stało presją wywieraną na sędziego. Czy taka jest obecnie wizja funkcjonowania nadzoru administracyjnego w sądach? Jeśli tak, ja jej nie podzielam. Ponadto, jak w tej sytuacji potraktować rozwiązania ustawy „represyjnej”? Czego są wyrazem? Czy aby nie presji na ogół sędziów. Zastanawiam się wobec tego, gdzie jest szczerość intencji, albo konsekwencja w działaniu naszego resortu. A może wyrozumiałość dotyczy tylko niektórych?

Sprawa sędziego Pawła Juszczyszyna?

Sędzia Juszczyszyn nie zrobił absolutnie niczego, za co powinien być karany dyscyplinarnie. Jego decyzje znajdują podstawy prawne w regulacjach z obszaru procedury cywilnej. Podjął określone działania formalne, do podjęcia których miał nie tylko prawo, ale i obowiązek. M.in. dlatego razem z grupą ok. 50 innych sędziów naszego okręgu pojechałam do Warszawy na Marsz Tysiąca Tóg. Wyraziłam tym samym swój sprzeciw wobec wkraczania poprzez działania dyscyplinarne w sferę orzeczniczą. Taka konsekwencja naszych decyzji procesowych, jeśli nie podejmiemy próby powstrzymania ingerencji w proces orzeczniczy, spotkać może za chwilę każdego z nas. Ustawa „represyjna” wprowadza, oczywiście z zastrzeżeniem, iż nie jest to zgodne z zasadami konstytucyjnymi i prawem europejskim, normatywne podstawy dla podejmowania tego rodzaju interwencji. Konsekwencja zdarzeń ostatnich miesięcy wskazuje, iż wprowadzenie tej ustawy mogło mieć charakter reaktywny, będąc odpowiedzią na wydarzenia związane z orzekaniem sędziego Juszczyszyna, ale też odpowiedzią na orzeczenie  TSUE z 19.11.2019r., czy na „salomonową” uchwałę trzech izb Sądu Najwyższego. Każdy z nas ma z tyłu głowy myśl, czy, kiedy i za jakie działanie będę mieć postępowanie dyscyplinarne. "Działalność publiczna nie dająca się pogodzić z zasadami niezależności sądów i niezawisłości sędziów" - to kolejny nieprecyzyjny zapis z art. 107 tzw. ustawy kagańcowej, dotyczący deliktów dyscyplinarnych. Nie chcę uczestniczyć w wykonywaniu nadzoru administracyjnego opartego na ustawie ustrojowej posługującej się pojęciami nieprecyzyjnymi, która otwiera tak szerokie pole do interpretacji, że trudno dziś określić, jakim finalnie celom posłuży i czy nie będą to cele sprzeczne z obowiązującym nas konstytucyjnym porządkiem prawnym i z zasadami dobrowolnie przyjętymi przez nas do polskiego porządku prawnego w związku z uczestnictwem w systemie prawa europejskiego oraz z zasadami zwykłej przyzwoitości. Kolejna rzecz, która budzi moje obawy i przekonała mnie do odejścia z funkcji wiceprezesa, to radykalna zmiana składu kolegiów sądów wszystkich szczebli. Od dziś kolegia te tworzą wyłącznie prezesi sądów lub sędziowie przez nich wskazani. Dotychczas członków kolegiów spośród swojego grona wskazywali sami sędziowie. To kolejna tama dla wyrażania przez sędziów ich stanowiska, uniemożliwienie wychodzenia z inicjatywami, sygnalizowania piętrzących się problemów, formułowania propozycji rozwiązań. Gdzie zatem efektywnie wyrażany będzie głos sędziów? Do tej pory byli do kolegiów demokratycznie wybierani, a  dziś?  Nie ma żadnej gwarancji  uwzględnienia ich głosu.

Pani sędzio, wszyscy wiemy, w jaki sposób władza mówi dziś o sędziach: nadzwyczajna kasta, złodzieje, lenie. Jakie emocje w pani budziły i budzą te słowa?

Nie jesteśmy żadną nadzwyczajną kastą. Żyję tak jak inni obywatele. Wracam do domu, zakładam dżinsy, gotuję obiad, piorę, sprzątam, robię zakupy. Nie mieszkam w rezydencji, nie mam gosposi. Mam dwoje dzieci, dla których ciągle brakuje mi czasu. Bardzo dużo pracuję, czasem nocami, często w weekendy, podobnie jak wiele innych osób, w bardzo różnych zawodach. Obserwuję też swoich sędziów. Pracują ciężko, po całodniowej wokandzie, pakują akta do walizek na kółkach i jadą do domu pracować dalej. Zimą w weekendy niejednokrotnie widziałam zapalone światła w ich gabinetach. Na co dzień zwykle brakuje nam czasu, żeby choć chwilę porozmawiać. Równocześnie, sędziowie ci borykają się ze zwykłymi ludzkimi problemami, często chorobami dzieci, innych członków rodziny, własnymi, nawet poważnymi, ale się nie poddają. Do wykonywania pracy sędziego trzeba mieć szczególne predyspozycje, wytrzymałość psychiczną, godzić się z ograniczeniami, cechować się odpornością na presję. Sędzia w istocie rzeczy nie wychodzi z pracy, zawsze ma ją gdzieś z tyłu głowy.

Jak dzieci reagują na to, co się dzieje? 

Córka ma 10 lat, nie do końca wszystko rozumie, ale kiedy słyszy w telewizji, że sędziowie to złodzieje, lenie, to pyta po prostu „mamo, czy ten pan jest zły?” Wie przecież, że mama jest bardzo zapracowana, że często brakuje nam czasu dla siebie, że w prowadzeniu domu i odbieraniu jej ze szkoły pomagać muszą dziadkowie, że nawet w czasie weekendu, czy urlopu trzeba napisać uzasadnienie do wyroku. Nie rozumie wtedy, o czym mówią w telewizji, no i nie czuje się komfortowo w szkole, wśród innych dzieci, które wiedzą czym zajmuje się jej mama. Ostatnio mam wrażenie, że bardzo spoważniała, zachowuje się często dużo doroślej niż jej rówieśnicy, nie ma w niej już tyle dziecięcej radości.

Syn jest dorosły, więc rozumie więcej.

Tak, i coraz częściej mówi mi, że się o mnie martwi. Widzi w telewizji agresję, przemoc i mówi do mnie: "Mamo, jak spotkasz tych ludzi na ulicy, nie wiadomo, co się stanie, jak zareagują". Albo słyszę od niego "Mamo źle wyglądasz, mogłabyś trochę odpuścić". A ja nie mogę odpuścić - wybrałam taki zawód, sytuacja jest jaka jest, nie można się poddać, póki jest ostatnie światełko w tunelu. Muszę też pokazać synowi na progu dorosłości, że warto być przyzwoitym. Nasze dzieci będą żyły w kraju zorganizowanym tak, jak teraz na to pozwolimy.

Pani sędzio, rezygnuje pani z funkcji, bo nie chce być przedstawicielką ministra w terenie?

W pewnym sensie, tak. Nie chcę być - tak to ujmę - namiestnikiem ministra sprawiedliwości na poziomie sądu, a obawiam się, że takie jest oczekiwanie. Nie zgadzam się na dyscyplinarne ściganie sędziów za to, jakie decyzje podejmą w procesie orzeczniczym - choćby powołując się na wyrok TSUE, czy na uchwałę trzech izb Sądu Najwyższego, bo to oni biorą odpowiedzialność za swoje orzeczenia. Niedopuszczalnym jest, aby konstrukcja i treść jakiejkolwiek ustawy stwarzała władzom innym niż sądownicza, również sądowemu nadzorowi administracyjnemu, choćby potencjalną możliwość wpływu na treść rozstrzygnięcia sądowego. Jedynymi organami uprawnionymi do merytorycznej weryfikacji rozstrzygnięcia sądowego są sądy wyższych instancji oraz Sąd Najwyższy, który zgodnie z art. 183 ust. 1 Konstytucji RP sprawuje nadzór nad działalnością sądów powszechnych i wojskowych w zakresie orzekania.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM

Komentarze (5)
Ustawa kagańcowa weszła w życie: Wiceprezes Sądu Rejonowego w Bydgoszczy zrezygnowała ze stanowiska
Zaloguj się
  • marudna.maruda

    Oceniono 5 razy 1

    Będzie takich więcej, bo gnojenie krytycznych sięgnie zenitu. Usuną się sami, pozostałych niewygodnych, zadających pytania typu "gdzie są listy" usunie się dyscyplinarnie, bo w końcu deforma temu ma służyć.

  • tomaselli

    Oceniono 4 razy 0

    Swietna wiadomosc ! Szeregi nam sie w koncu oczyszczaja ! Potem rozliczymy !

  • 2bxornot2b

    Oceniono 6 razy -2

    Lody postkoomunistycznych ukladow pekaja, oby to byla zapowiedz konca esbeckiegoo betonu w sadwnctwie. Weszcie bedzie mzna odblokwac asesury idzie odwilz.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX