Po czym poznać członka Opus Dei? Prof. Stempin o pośle PiS. "Idealnie pasuje"
Opus Dei (...) nie celowało w piekarzy czy tancerzy rumby, tylko w elitarne zawody - biznesmenów, prawników, polityków, bankierów - ludzi, którzy mieli pieniądze i wpływy. (...) Na przykład za pierwszej prezydentury Donalda Trumpa Opus Dei miało wpływ na obsadę Sądu Najwyższego - mówił w "Tajemnicach Kościoła" w TOK FM historyk i watykanista prof. Arkadiusz Stempin.
Z tego artykułu dowiesz się:
- czym jest Opus Dei;
- kto jest założycielem Opus Dei;
- kto może zostać członkiem Opus Dei;
- czy członkowie Opus Dei stosują praktyki umartwiania;
- czy Opus Dei działa w Polsce;
- dlaczego Opus Dei zyskało sympatię Jana Pawła II;
- czy Opus Dei ma szansę odzyskać dawną pozycję i wpływy w Kościele.
Opus Dei (z łac. "Dzieło Boże") to założona w 1928 roku prałatura personalna, czyli specjalna struktura w Kościele katolickim, która nie jest przypisana do konkretnego terytorium, ale do określonej grupy wiernych. Jak tłumaczył jej założyciel Josemaria Escriva de Balaguer, powołanie organizacji złożonej nie z kleryków, a ze świeckich było konsekwencją Bożego Objawienia, a jej cel to "rozpowszechnianie świadomości powszechnego powołania do świętości".
Jak ocenił w podcaście tokfm.pl "Tajemnice Kościoła" prof. Arkadiusz Stempin, taki "okrągły" opis nie oddaje istoty tego, czym Opus Dei jest naprawdę.- Opus Dei stała się de facto kościołem w Kościele, czyli państwem w państwie, a to dzięki dwóm czynnikom - wpływom i pieniądzom - mówił historyk i watykanista z uczelni Janusza Korczaka w Warszawie oraz Uniwersytetu we Fryburgu.
Przewodnik dla członka Opus Dei. "Musi przyjąć, że jest śmieciem"
O wartości członków Opus Dei dla organizacji - wskazywał ekspert - świadczy liczba zwerbowanych nowych członków - Można być duchowo wręcz świętym, ale jeżeli nie uda nam się pozyskać manipulacyjnie czy w jakikolwiek inny sposób ludzi do organizacji, to jesteśmy loserem (nieudacznikiem - red.) i tak postrzega nas ta organizacja. (...) Nie chodzi o świętość dusz, tylko o efektywność, skuteczność sprzedania produktu. Jak w korporacji - porównał rozmówca Marty Zdanowskiej. Choć - stwierdził prof. Stempin - każda korporacja ma jawne reguły działania, a status Opus Dei jest tajny.
- Jawne było tylko vademecum, taki instruktaż dla członków Opus Dei spisany przez Escrivę w postaci książki "Droga". Jedna z kluczowych zasad polegała na tym, że członek Opus Dei musi przyjąć, że jest - jak napisał Escriva - śmieciem i wiadrem pomyj. Opus Dei jest tylko bezwolnym wiadrem pomyj, które realizuje cele założyciela, a on sam pojmował się jako egzekutor woli Boga - tłumaczył watykanista.
Quiz: Trudny quiz o wydarzeniach mijającego tygodnia. Sprawdź, czy śledzisz newsy uważnie!
Ukończ quiz i odbierz nagrodę do -40% na TOK FM Premium!
Zniżka zależy od uzyskanego wyniku.
Promocje nie łączą się.
Opus Dei było "bohaterem" głośnej swojego czasu powieści "Kod Leonardo da Vinci" Dana Browna. Według wizji pisarza członkowie tej organizacji codziennie zadają sobie ból poprzez biczowanie do krwi. Według prof. Stempina prawda nie jest aż tak drastyczna. - Wielu członków Opus Dei najczęściej używa kolczatki zakładanej na lewe udo, która uciska i ma kolce, czasami żyletki, ale niektórzy (...) uciekają się do umartwień znanych z kultury chrześcijańskiej, czyli różnych form biczowania. To silna identyfikacja z męczeńskim losem Chrystusa - wskazał gość TOK FM.
Członek Opus Dei w prywatnych kontaktach nie może ujawniać, że należy do organizacji, a zapytany wprost - musi zaprzeczyć. Jednak są pewne cechy, po których można go rozpoznać. - Escriva sformułował listę zakazów, nakazów i obowiązków i w ramach tych nakazów konfigurował zewnętrzny wygląd członka Opus Dei. W Polsce akurat jest to trudne, ponieważ mężczyźni tu noszą krótkie fryzury, niekiedy golą głowę na łyso. Mężczyzna z Opus Dei ma krótkie, bardzo schludnie obcięte włosy - jak Escriva. Do tego oczywiście garnitur i skórzane buty - opisywał gość Marty Zdanowskiej.
Opus Dei pomaga Romanowskiemu. "Bardzo prawdopodobna hipoteza"
Do tego członek Opus Dei powinien wykonywać konkretny zawód. - Opus Dei tylko teoretycznie nie robiło różnicy między osobami ze średnim czy wyższym wykształceniem. Nie celowało w piekarzy czy tancerzy rumby, tylko w elitarne zawody - biznesmenów, prawników, polityków, bankierów - ludzi, którzy mieli pieniądze i wpływy. Jednym z takich członków był były szef MKOl-u Juan Antonio Samaranch. (...) W zależności od ukończonych studiów i zajmowanej pozycji już byłaby Pani na muszce Opus Dei. (..) Ze swoimi możliwościami i wpływem na opinię publiczną byłaby pani bardzo cennym członkiem - zwrócił się prof. Stempin do dziennikarki TOK FM.
W marcu 2024 roku w Polsce ukazała się książka Garetha Gore'a pt. "Opus Dei. Brudne pieniądze, handel ludźmi i skrajnie prawicowa organizacja kościelna". Autor, oprócz wątków wymienionych w tytule, opisuje w niej także wpływy polityczne organizacji. - Wielu liderów i współliderów ruchu MAGA (Make America Great Again - red.) należy do Opus Dei. Na przykład za pierwszej prezydentury Donalda Trumpa Opus Dei miało wpływ na obsadę Sądu Najwyższego. To bezpośredni wpływ operacyjny członków na politykę państwa, w tym przypadku państwa takiego jak USA - podał przykład watykanista.
Opus Dei działa także w Polsce, a jego tzw. ośrodki - według danych ze strony internetowej, można znaleźć w kilkunastu lokalizacjach w największych polskich miastach. Chyba najbardziej znanym polskim członkiem Opus Dei jest Marcin Romanowski, wiceminister sprawiedliwości w rządzie Mateusza Morawieckiego. Polityk PiS ma sformułowane zarzuty w śledztwie dotyczącym nieprawidłowości w Funduszu Sprawiedliwości i od wielu miesięcy jest poszukiwany listem gończym. - Jego wygląd zewnętrzny idealnie pasuje - nakłada się na modelowy wygląd członka Opus Dei. No i odpowiada również jego prowincji jako wiceministra - skomentował prof. Arkadiusz Stempin. Zapytany, czy - jego zdaniem - Opus Dei pomaga Romanowskiemu ukrywać się gdzieś za granicą, ekspert odparł, że "ta hipoteza wydaje się mu bardzo prawdopodobna".
Co dalej z Opus Dei? "Leon XIV pójdzie śladami Franciszka"
Status prałatury personalnej nadał Opus Dei papież Jan Paweł II w 1982 roku. Za jego pontyfikatu organizacja przeżyła swoje lata świetności. - Pozycję w Kościele Opus Dei zawdzięczało Janowi Pawłowi II. Jakbyśmy przyjrzeli się bliżej jego biografii, to dostrzeżemy taką dużą atencję dla tworzenia katolicyzmu, który idzie takim triumfalnym marszem przez świat, w oparciu o świeckich. Czyli tak jak u Escrivy - wskazał watykanista.
Jan Paweł II także beatyfikował, a następnie kanonizował zmarłego w 1975 r. Escrivę. - Do tej pory kanonizacje ciągnęły się nie tylko latami, dekadami, a nawet stuleciami, a Escriva został beatyfikowany 20 lat od śmierci. Jan Paweł II bardzo się śpieszył z tą procedurą, bo chciał dokonać aktu wyniesienia Escrivy na ołtarze - podkreślał gość podcastu tokfm.pl.
W 2023 roku papież Franciszek zadecydował, że prałat Opus Dei nie ma już otrzymywać godności biskupiej i nadzór nad organizacją w Kurii Rzymskiej ma zostać zwiększony, co znacznie ją osłabiło. - Skłaniałbym się do hipotezy, że papież Leon XIV pójdzie bardziej śladami Franciszka niż Jana Pawła II i Benedykta XVI. Opus Dei nie powróci już do swoich wpływów - prognozował prof. Arkadiusz Stempin w "Tajemnicach Kościoła".
Źródło: tokfm.pl