,
Obserwuj
Polityka

Agata Duda zabrała głos ws. aborcji. "Mam wątpliwości, czy kobiety muszą być zmuszone do heroizmu"

tokfm.pl/PAP
2 min. czytania
28.10.2020 19:51
Spodziewałem się, że Trybunał Konstytucyjny zostawi czas na to, aby przepisy dotyczące przesłanek umożliwiających tzw. aborcję eugeniczną, mogły zostać doprecyzowane - powiedział w środę prezydent Andrzej Duda. W pewnym momencie do rozmowy włączyła się żona prezydenta.
|
|
fot. Kuba Atys / Agencja Wyborcza.pl

Prezydent był pytany w Polsat News, co myśli o protestujących kobietach i czy tak jak jego córka, Kinga Duda, rozumie oburzenie kobiet. - Jestem bardzo zasmucony tą sytuacją. Kobiety, które protestują rozumiem, czuję tę sytuację, choć wszyscy znają moje poglądy i wiedzą, że jestem przeciwnikiem aborcji eugenicznej  - odparł.

Jak mówił, w pierwszej chwili po wydaniu orzeczenia przez Trybunał Konstytucyjny, "który te bardzo niejasne przesłanki umożliwiające aborcję eugeniczną uznał za niezgodne z konstytucją", był zadowolony z tego orzeczenia.

- Spodziewałem się jednak mimo wszystko, że Trybunał Konstytucyjny zostawi czas na to, aby przepisy w tym zakresie mogły zostać doprecyzowane - powiedział Andrzej Duda.

Dodał, że jest dumny z córki. - Trudno zabrać głos, gdy trwa taka burza. Jak widać, wyraziła zdanie nieco odmienne od mojego. Jest dorosła i ma do tego prawo - mówił prezydent.

Pierwsza Dama przerywa milczenie 

W pewnym momencie Andrzej Duda powiedział, że jest z nim jego żona, Agata Kornhauser-Duda i chciałaby zabrać głos.  - Ja nie wyobrażam sobie, żebym mogła usunąć ciążę, nawet ciążę zagrożoną, ale wynika to z moich przekonań, wynika to również z mojej wiary, ale także ze świadomości, że w tej niewyobrażalnie trudnej sytuacji nie zostałabym sama i miałabym wsparcie rodziny - oświadczyła Agata Kornhauser-Duda.

Pierwsza dama dodała, że "przez ostatnie pięć lat poznała bardzo wiele kobiet, które pomimo tego, że miały takie prawo, nie zdecydowały się na usunięcie ciąży, wychowują rzeczywiście ciężko upośledzone dzieci". - Poznałam również takie kobiety, które będąc w ciąży dowiedziały się, że ich dzieci zaraz po porodzie umrą - mam do tych kobiet ogromny, ogromny szacunek i uważam je za bohaterki - podkreśliła.

- Nie wiem, czy one same uważają się za bohaterki. Myślę, że mają do tego po prostu podejście jak każda inna matka - bezgranicznie kochają swoje dzieci. Stawiam pytanie, czy każdy jest zdolny do heroizmu i czy kobiety muszą być zmuszone do heroizmu - mam tutaj wątpliwości - zaznaczyła.