Porozumienie Jarosława Gowina delikatnie odcina się od podatku od reklam. "Projekt nie był z nami konsultowany"

"Porozumienie Jarosława Gowina z niepokojem analizuje projekt nowego podatku od mediów" - głosi oświadczenie ugrupowania. Jak poinformowano, z partią nie konsultowano kształtu nowych zapisów, przeciwko którym protestuje większość prywatnych polskich mediów.

Na początku lutego do wykazu prac legislacyjnych rządu wpisano projekt ustawy, której konsekwencją będzie wprowadzenie nowego podatku. Jak napisano w dokumencie, połowa "składki" z tytułu reklamy internetowej i reklamy konwencjonalnej ma trafić m.in. do NFZ.

"Porozumienie Jarosława Gowina z niepokojem analizuje projekt nowego podatku od mediów. Projekt ten na żadnym etapie nie był z nami konsultowany" - napisano w środowym oświadczeniu ugrupowania, które tworzy rządzącą Polską Zjednoczoną Prawicę.

Jednocześnie - jak podkreślono - partia z uwagą wsłuchuje się w głos mediów i obywateli. "Finalne stanowisko Porozumienia Jarosława Gowina przedstawi w najbliższych dniach zarząd partii" - zapowiedziało w oświadczeniu.

PiS obstaje przy swoim i zaprasza na "konsultacje"

Rzecznik rządu Piotr Müller w rozmowie z PAP zwrócił uwagę, że projekt został wpisany już kilka dni temu do wykazu prac legislacyjnych rządu. - Rozpoczęła się procedura legislacyjna, która obejmuje wiele etapów. To wstępny projekt, który będzie podlegał konsultacjom międzyresortowym w rządzie i konsultacjom społecznym również z przedstawicielami mediów - wskazał.

- Rozwiązania proponowane w projekcie stosowane są w wielu krajach na świecie m.in. we Francji czy Belgii i obejmują gigantów internetowych oraz wielkie firmy. To sprawiedliwe rozwiązanie w zakresie opłat. Opłat, które będą przeznaczone m.in. na Narodowy Fundusz Zdrowia oraz ochronę dóbr kultury. Finalny projekt zostanie przedstawiony po zakończeniu konsultacji - dodał Müller.

Solidarna Polska raczej z PiS

O sprawę podatku była pytana w środę Beata Kempa, europosłanka i wiceprezes Solidarnej Polski. - Jeżeli nakłada się podatki, a one w różnych innych krajach, również UE, te rozwiązania są przewidziane i funkcjonują, to wtedy jest taki powiedzmy opór - oceniła europosłanka.

Zaznaczyła, że oglądała we wtorek dyskusję dwóch dziennikarzy "z tych mediów, które nie kochają prawicy". - I słyszałam te, przepraszam za wyrażenie, naprawdę totalnie gorzkie żale. A gdzie oni byli wtedy, kiedy spółki Skarbu Państwa przekazywały naprawdę gigantyczne reklamy? Oczywiście to było prawem dozwolone, ale takie były też decyzje - jak rozumiem - polityczne. Wtedy jakichś tego typu gorzkich żali nie słyszałam - powiedziała Kempa.

Na pytanie, w jakich krajach obowiązują podobne podatki, europosłanka odparła, że z opracowań, do których docieraliśmy, wynika, że "to są przede wszystkim Niemcy, wprowadzili też oczywiście te podatki Węgrzy". Zdaniem Kempy te "podatki muszą być nałożone". Dopytywana, dlaczego, odparła: "bo musi być równość wobec prawa". Dodała, iż podejrzewa, że w tej sprawie będzie też "bardzo duża awantura" w Unii Europejskiej.

"Media bez wyboru"

W ramach akcji "Media bez wyboru" w środę telewizje informacyjne TVN24 i Polsat News zamiast programu nadają specjalny komunikat. Na stronach tvn24.pl, Onet.pl, gazeta.pl i interia.pl w środę rano czytelnicy nie przeczytają żadnych artykułów informacyjnych. Do akcji przyłączyły się także stacje radiowe, m.in. RMF FM, ZET, TOK FM, Rock Radio - zamiast audycji stacje nadają komunikat specjalny.

Media, które przyłączyły się do akcji, na swoich stronach internetowych publikują list otwarty do władz RP i liderów ugrupowań politycznych. List został podpisany m.in. przez Agorę S.A., Dziennik Wschodni, Edipresse Polska, Grupę Eurozet, Kino Polska TV S.A., Polska Press Grupę, Ringier Axel Springer Polska, TVN S.A. i Telewizję Polsat.

Według nich wprowadzenie go będzie oznaczać osłabienie, a nawet likwidację części mediów działających w Polsce, a także ograniczenie możliwości finansowania jakościowych i lokalnych treści. Nowe przepisy, zdaniem autorów listu spowodują też "pogłębienie nierównego traktowania podmiotów działających na polskim rynku medialnym, w sytuacji, gdy media państwowe otrzymują co roku z kieszeni każdego Polaka 2 mld złotych, media prywatne obciąża się dodatkowym haraczem w wysokości 1 mld zł".

Inny problem podnoszony w liście, wynikający z nowych regulacji, to faktyczne faworyzowanie firm, które nie inwestują w tworzenie polskich, lokalnych treści, kosztem podmiotów, które w Polsce inwestują najwięcej.

DOSTĘP PREMIUM